PIOTR WŁOCZYK: Co było trzonem działalności UPA, jeżeli weźmiemy pod uwagę poszczególne kategorie ludzi zabitych przez tę formację?
PROF. DAMIAN KAROL MARKOWSKI: Tu nie ma żadnych wątpliwości. Jeżeli chodzi o liczbę zabitych przez UPA, to na pierwszym miejscu byli Polacy, w lwiej części cywile. Były to ofiary ludobójstwa prowadzonego przez UPA. To wcale nie Sowieci stanowią pod tym względem trzon działalności banderowskiej partyzantki.
Formując swoje siły wojskowe, ukraińscy nacjonaliści dążyli do tego, by ich oddziały „wprawiły” się w zabijaniu, zanim zaczną walczyć z Sowietami i – w ograniczonym zakresie – z Niemcami. Polscy cywile byli łatwym celem, ponieważ polskie samoobrony stały się na Wołyniu silniejsze dopiero po lipcu 1943 r. Całkowicie wytrąca to więc argumenty z rąk tych ukraińskich historyków, którzy twierdzą, że UPA atakowała polskie wsie, bo musiała się bronić. Przed rozpoczęciem ludobójstwa na Polakach te samoobrony były właściwie symboliczne. Zresztą jaki sens mają opowieści, że polska samoobrona we wsi, dysponująca kilkoma karabinami, była zagrożeniem dla uzbrojonych po zęby oddziałów UPA?
Po decyzji prezydenta Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia Bohaterów UPA słyszeliśmy przeróżne argumenty broniące tej decyzji. Poza wskazywaniem, że trzonem działalności UPA była walka z Sowietami, jej obrońcy porównywali ją również do Armii Krajowej.
Nie da się szukać symetrii między oboma tymi formacjami, bo u podstaw ich działania leżały zupełnie inne motywy. Po stronie AK również zdarzały się zbrodnie popełniane w latach 1943–1944, ale w większości przypadków nie były one planowane przez wyższe dowództwo na szczeblu sztabu obszaru (później okręgu) i nie chodziło o „wyczyszczenie” terenu z mniejszości narodowych. Pierwszy etap działalności UPA to realizacja ludobójczych planów. Dopiero później UP-owcy walczyli z Sowietami.
Gdy Polacy nie chcieli się zgodzić na opuszczenie terenów, które UPA widziała w niepodległej Ukrainie, postanowiono ich fizycznie usunąć. Czy to mordując, jak miało to miejsce na Wołyniu, czy częściowo zabijając, a resztę wypędzając, jak w Galicji Wschodniej.
AK walczyła o odbudowanie przedwojennego państwa polskiego na terenach wchodzących w jego skład przed 1939 r., natomiast UPA walczyła o niepodległą Ukrainę wolną od mniejszości narodowych. Możemy tu zacytować Romana Szuchewycza, dowódcę UPA, który stwierdził w 1944 r., że swoją antypolską akcją Ukraińcy przygotowują sobie wygodne pozycje do „zielonych stołów”. Chodziło po prostu o to, by Polaków nie było już na terenach, które mogłyby się stać przedmiotem powojennego plebiscytu.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
