Węgrzy byli w tamtym czasie futbolową potęgą. Polacy dopiero aspirowali do wejścia na europejskie salony piłkarskie. Trzy lata po odzyskaniu niepodległości, dwa od założenia PZPN, i co bardzo istotne, rok po wojnie z bolszewikami przyszedł czas na pierwszy międzynarodowy mecz Polaków. Reprezentacja Węgier nie była pierwszym wyborem dla naszej drużyny. Początkowo rozważano reprezentacje Francji, Szwecji oraz Austrii.
Z Węgrami
W 1922 roku Polska nie była jeszcze członkiem FIFA, choć PZPN starał się już o przyjęcie do tej organizacji. Nastąpiło to dopiero 20 kwietnia 1923 roku.
W kwietniu 1921 roku Węgrzy złożyli propozycję rozegrania meczu reprezentacji obu krajów w Budapeszcie, w czasie świąt Bożego Narodzenia. Początkowo PZPN chciał przełożyć spotkanie na listopad lub na wiosnę kolejnego roku, ale ostatecznie, drogą korespondencyjną, obie strony doszły do porozumienia.
Reprezentację Polski prowadził wówczas trener Józef Szkolnikowski, który pełnił także funkcję szefa Wydziału Gier PZPN. To on kierował przygotowaniami do starcia z Węgrami, ale do Budapesztu nie pojechał. Na trenerskiej ławce, po stronie Polski, zasiadł za to węgierski trener Imre Pozsonyi. Pełnił on wówczas także funkcję szkoleniowca pierwszego mistrza Polski, Cracovii Kraków. Na liście powołanych zawodników znalazło się 22 zawodników, którzy na stadionie Cracovii rozegrali między sobą dwa sparingi.
Pierwszy mecz Polaków
W końcu wyłoniono ostateczny skład ekipy. Do Budapesztu pojechało 13 zawodników oraz trener Pozsonyi, prezes PZPN Edward Cetnarowski oraz członek Zarządu i Wydziału Gier Związku, Jan Weyssenhoff. Reprezentanci przed wyjazdem do Budapesztu rozegrali jeszcze trzy gry kontrolne z reprezentacjami miast: Bielska (3:1), Lwowa (9:1) i Krakowa (7:1). Piłkarze wyjechali na mecz pociągiem 16 grudnia z Krakowa. W Trzebini dołączyli pozostali członkowie drużyny. Podróż do Budapesztu, w wagonach III klasy, trwała 36 godzin. Polacy przyjechali do stolicy Węgier dopiero 14 godzin przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
Reprezentacja Polski zagrała w składzie: Jan Loth (Polonia Warszawa), Ludwik Gintel (Cracovia), Artur Marczewski (Polonia Warszawa), Zdzisław Styczeń (Cracovia), Stanisław Cikowski (Cracovia), Tadeusz Synowiec (Cracovia, kapitan), Stanisław Mielech (Cracovia), Wacław Kuchar (Pogoń Lwów), Józef Kałuża (Cracovia), Marian Einbacher (Warta Poznań), Leon Sperling (Cracovia).
Spotkanie rozegrano na bardzo grząskim boisku, zawodnicy ślizgali się w błocie, które powstało po rozpuszczonym śniegu. Bohaterem rozgrywki okazał się bramkarz Jan Loth, dzięki jego kapitalnym interwencjom Polacy przegrali tylko 0:1. W 18. minucie polski bramkarz został pokonany z bliskiej odległości.
Ciekawostką jest to, że na zwycięstwo nad Węgrami w oficjalnym meczu międzypaństwowym trzeba było czekać aż 18 lat. 27 sierpnia 1939 roku na stadionie Legii Polacy sensacyjnie pokonali ówczesnych wicemistrzów świata 4:2. Tuż przed rozpoczęciem drugiej wojny światowej można było zauważyć, że polscy piłkarze robią coraz większe postępy. Wszystko zatrzymało się we wrześniu 1939 roku, kiedy Niemcy i Sowieci napadli na Polskę rozpoczynając trwający kilka lat, światowy konflikt.
