Polscy partyzanci w nocy z 2 na 3 czerwca 1945 roku zaatakowali Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Mławie, uwalniając około 40 więźniów. Wśród nich byli głównie żołnierze Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i Batalionów Chłopskich. Akcja ta do dziś pozostaje symbolem oporu przeciwko sowietyzacji Polski po zakończeniu II wojny światowej.
Odbić więźniów
Po wejściu Armii Czerwonej na tereny północnego Mazowsza wiosną 1945 roku, komuniści od razu zaczęli represje wobec cywilów, żołnierzy AK oraz członków innych organizacji niepodległościowych. Aresztowania, tortury i mordy stały się codziennością. W Mławie Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) zamieniono w katownię. W maju 1945 roku do mławskiego aresztu trafiło wielu partyzantów z okolicznych oddziałów.
Decyzja o akcji odbicia więźniów trzymanych w mławskim więzieniu zapadła w strukturach Ruchu Oporu Armii Krajowej (organizacja ta kontynuowała działalność i metody AK; jej struktury powstały po 1945 roku w wielu regionach Polski). Dowództwo nad operacją powierzone zostało ppor. Zacheuszowi Wiktorowi Nowowiejskiemu ps. Jeż. W przygotowaniach brali udział m.in. Jan Nowakowski („Aryman”), Wacław Grabowski („Puszczyk”) oraz Mieczysław Szczepkowski („Beton”).
Partyzanci długo planowali operację. Kluczowym elementem było rozpoznanie. Wywiadowcy ustalili, że w nocy z 2 na 3 czerwca kierownictwo PUBP oraz wielu komunistycznych funkcjonariuszy będzie uczestniczyło w zabawie w restauracji „Lutnia”. To znacznie osłabiło ochronę budynku.
Około godziny 1:30 w nocy grupa zbliżyła się do gmachu UB. Dwóch partyzantów, w tym „Beton”, przebranych w mundury, udając, że prowadzą konwój z aresztowanym, podeszło do bramy. Znali hasło dnia: „Warszawa – Leśna”. Po jego podaniu zostali wpuszczeni. Natychmiast rozbroili i zlikwidowali wartowników.
Reszta oddziału, liczącego kilkudziesięciu ludzi, wsparła atak z parku miejskiego. Partyzanci szybko opanowali budynek, rozbijając kłódki w celach. Uwolniono około 40 więźniów, w tym torturowanych wcześniej żołnierzy AK i NSZ. Niektórzy z nich nie mogli poruszać się o własnych siłach, więc zostali wyniesieni. Wśród uwolnionych znaleźli się m.in. Jan Barański (były kierownik łączności Obwodu AK) oraz córka zamordowanych wcześniej małżonków Zarębskich.
Podczas akcji zginęło co najmniej trzech funkcjonariuszy PUBP i jeden członek NKWD. Partyzanci nie ponieśli większych strat w samym szturmie.
Po uwolnieniu więźniów oddział wycofał się w kierunku lasu. W trakcie odwrotu ostrzelano budynek NKWD. Natychmiast zarządzono obławę z udziałem NKWD, UB i MO. Jeden z uczestników akcji, Jerzy Mandyc, popełnił samobójstwo, aby nie wpaść w ręce wroga. Reszta partyzantów zdołała się przedrzeć, choć wielu z nich później padło ofiarą obław i aresztowań.
Rozbicie więzienia w Mławie było największą tego typu udaną akcją w regionie i jedną z największych w całym powojennym podziemiu niepodległościowym. Komuniści mieli nieopisaną przewagę, ale nie mogli czuć się zupełnie bezkarni.
Czytaj też:
Jedyna taka akcja AK. Rozbicie obozu NKWD. Więźniowie na wolnościCzytaj też:
Zbrodnia w Kuźnicach. Niemcy znów zabili przypadkowych ludziCzytaj też:
Niewiarygodny wyczyn. Sto lat temu Polacy ruszyli dookoła świata promować Niepodległą
