Gasnący impet ofensywy Brusiłowa
  • Grzegorz JaniszewskiAutor:Grzegorz Janiszewski

Gasnący impet ofensywy Brusiłowa

Dodano: 
Generał Aleksiej Brusiłow na dworcu w Równem, październik 1915
Generał Aleksiej Brusiłow na dworcu w Równem, październik 1915 Źródło: Wikimedia Commons
W połowie 1916 r. nokautowana uderzaniami państw centralnych Rosja stała przed diabelską alternatywą. Zebrać siły do decydującej ofensywy, która mogła skończyć się totalnym załamaniem państwa, albo bronić się, wyczerpując zasoby

Rok 1916 od samego początku nie był szczęśliwy dla ententy. W styczniu trzeba było wycofać korpus ekspedycyjny spod Gallipoli. W lutym z Albanii ewakuowano resztki armii serbskiej, cofającej się od kilku miesięcy spod Belgradu. W tym samym miesiącu rozpoczęła się wielka niemiecka ofensywa pod Verdun. W maju Austriacy, wykorzystując klęski Włochów w pięciu kolejnych bitwach nad Isonzo, rozpoczęli kontrofensywę pod Asiago, wchodząc na kilkadziesiąt kilometrów w pozycje przeciwnika i grożąc okrążeniem włoskich sił. Załamanie Włoch mogło pociągnąć za sobą kapitulację Francji. A wtedy, jeszcze w tym samym roku, można się też było spodziewać upadku Rosji.

Potrzebna była natychmiastowa akcja odciążająca na froncie wschodnim. Nie było to proste zadanie. Po wielkiej letniej ofensywie państw centralnych, która w 1915 r. spod Łodzi i Krakowa ruszyła na wschód, jesienią tamtego roku linia frontu rozciągała się od Rygi, przez Baranowicze i Pińsk na Polesiu, Tarnopol i dalej grzbietem Karpat do granicy z Rumunią. Milion rosyjskich żołnierzy przebywało w niewoli, 13 proc. ludności dostało się pod władzę państw centralnych. Brakowało broni i amunicji, której nie mógł dostarczyć niewydolny rosyjski przemysł. Drogi zaopatrzenia przez Bałtyk i Morze Czarne były odcięte. Wiosną 1916 r. rosyjska ofensywa utknęła w błocie nad jeziorem Narocz, bo wiosennych roztopów nie przewidzieli nieudolni rosyjscy sztabowcy. Rosja stała przed wyborem: bronić się, wyczerpując zapasy, i czekać na zmianę sytuacji na froncie zachodnim albo resztkami sił zaatakować słabsze Austro-Węgry, których wyeliminowanie mogłoby zakończyć wojnę na wschodzie.

Mikołaj II – naczelny dowódca rosyjskiej armii – jak zwykle się wahał. Podczas narady z dowódcami frontów w kwietniu 1916 r. namawiał ich do letniej ofensywy. Pozbawiony autorytetu władca zostawił im ostateczną decyzję. Dwóch dowódców frontów opowiedziało się za pozostaniem w defensywie. Atakować chciał tylko dowodzący frontem południowo-zachodnim gen. Aleksiej Brusiłow. Naciskany przez aliantów car nakazał w końcu przeprowadzenie ofensyw na całej długości frontu wschodniego.

Artykuł zostanie opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.