Gdy w 1973 r. na Manhattanie uroczyście otwierano imponujący kompleks biurowców, w całym Nowym Jorku o dwóch bliźniaczych wieżach mówiono z przekąsem: „David” i „Nelson”. Przez rok, aż do momentu ukończenia Sears Tower w Chicago, oba budynki tworzące World Trade Center był najwyższymi wieżowcami na świecie.
Współcześnie najbardziej spektakularne konstrukcje ze szkła i stali powstają w Dubaju, Shenzhen czy Mumbaju, lecz pół wieku temu liderem pozostawał wciąż Nowy Jork. A w Wielkim Jabłku największym bogaczem był bezdyskusyjnie David Rockefeller. Stał on na czele największego amerykańskiego banku Chase Manhattan oraz prestiżowego Museum of Modern Arts.
Jednym ze sztandarowych projektów jego brata Nelsona, który był gubernatorem stanu Nowy Jork, była rewitalizacja terenów portowych na Dolnym Manhattanie. W wyniku starań Nelsona przemysłowa niegdyś część miasta przerodziła się w prawdziwy las wieżowców. Oczywiście najbardziej prestiżowe należały do jego brata.
Prezydenci Richard Nixon i Jimmy Carter kilkukrotnie zabiegali o to, by David Rockefeller pełnił w ich administracji funkcję sekretarza skarbu. Wpływowy bankier za każdym razem odmawiał, twierdząc, że i tak jest w stanie prowadzić skuteczną politykę bez pełnienia publicznej funkcji. Sam siebie określał mianem „ambasadora bez teki”, gdyż w czasie swoich niezliczonych podróży zagranicznych reprezentował amerykańskie interesy na równi z przedstawicielami Białego Domu. Rockefeller spotykał się z Nikitą Chruszczowem, Aleksiejem Kosyginem, Mao Zedongiem czy też… Wojciechem Jaruzelskim. Zakres jego działalności politycznej był na tyle szeroki, że można by nawet pokusić się o stwierdzenie, iż David Rockefeller był sekretarzem bez teki, a przejściowo wręcz liderem amerykańskiego państwa.
Niezwykle silna pozycja rodu Rockefellerów w drugiej połowy XX w. nie była oczywiście dziełem przypadku, lecz efektem wielopokoleniowych starań i zakończonej zwycięstwem wielkiej rywalizacji z przedstawicielami innych wpływowych amerykańskich rodów biznesowych, w szczególności Morganów. Zanim bliźniacze wieże „David” i „Nelson” zaczęły dominować nad Manhattanem, cały ród musiał przebyć bardzo długą i wyboistą drogę.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
