Ogłowach 11 kaprów, nabitych na pale przy Bramie Wyżynnej prawie 10 lat wcześniej, niemal nikt już nie pamiętał. W Wielkanoc 1577 r. przez bramę maszerowali landsknechci najęci przez Gdańsk, żeby rozprawić się z wojskami polskiego króla, który chciał przykładnie ukarać krnąbrne miasto. Najemnicy byli dobrej myśli. Razem z gdańskim pospolitym ruszeniem było ich cztery razy więcej, mieli też trzy razy więcej dział niż Polacy. Dowodził nimi Hans Winkelbruch, znany kondotier, który kiedyś obronił Magdeburg.
Pod Tczewem na Gdańszczan czekał hetman Jan Zborowski. Doświadczony w wojnach ze Szwecją, z Rosją i Danią, wiódł ok. 200 Kozaków, 600 węgierskich hajduków i 1 tys. husarzy. W szeregach Zborowskiego na wroga czekał też 30-letni Stanisław Żółkiewski.
Krnąbrne miasto
Gdańsk od wojny trzynastoletniej niepomiernie urósł w siłę, kontrolując żeglugę wiślaną i pobierając z tego tytułu podatki. Przyczyniły się do tego również zmiany na zachodzie Europy. Głównie rozwój gospodarki towarowo-pieniężnej i tzw. mała rozbieżność, czyli o wiele szybszy rozwój północno-zachodniej części kontynentu, głównie Anglii i Holandii. Ich gospodarki zasysały tanie, proste towary; głównie zboże, drewno, smołę i potaż. W drugą stronę płynęły przyprawy z Azji, sukno, porcelana i wyroby rzemieślników. Gdańsk został głównym pośrednikiem w tym handlu, detronizując Lubekę i czerpiąc z niego ogromne zyski. Jednak Rzeczpospolita nie miała z tego wiele. Próby podporządkowania miasta kończyły się marnie, jak w 1568 r., kiedy bezprawnie ścięto 11 kaprów posiadających królewskie listy uwierzytelniające. Sprawy miały zostać uregulowane przez tzw. Statuty Karnkowskiego z 1570 r. Określały one politykę morską Rzeczypospolitej z korzyścią dla niej i nakładały ograniczenia na Gdańsk. Miasto niewiele sobie jednak z tego robiło.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
