Zdzisław Najmrodzki. Król złodziei PRL. Jak przez lata ośmieszał milicję?

Zdzisław Najmrodzki. Król złodziei PRL. Jak przez lata ośmieszał milicję?

Dodano: 3
Zdzisław Najmrodzki
Zdzisław Najmrodzki Źródło: Wikimedia Commons
Zdzisław Najmrodzki przez lata pozostawał nieuchwytny. Uciekał przed wymiarem sprawiedliwości, a nawet z aresztów i więzień. Skąd się wziął i jak zaczynał Zdzisław Najmrodzki?

Zdzisław Najmrodzki urodził się 20 sierpnia 1954 roku w Czermnie. Miał trzech braci. Uczęszczał do szkoły zawodowej, którą skończył jako mechanik samochodowy. W wieku 19 lat został powołany do wojska i odbył dwuletnią zasadniczą służbę. W 1975 roku zamieszkał w Gliwicach i tam się ożenił. Pracował w warsztacie samochodowym.

Kradzieże, przemyt, Pewex

Pierwsze zatargi z prawem Najmrodzki miał już rok później. Za pobicie milicjanta został skazany na 1,5 roku więzienia. Nie siedział zbyt długo. Uciekł po kilku tygodniach, kiedy przewożono go pociągiem na proces do Warszawy. Najmrodzki upił swoich konwojentów kupując im w pociągowej restauracji alkohol. Kiedy ci zasnęli, Zdzisław wyskoczył przez okno. Po tym wyczynie wrócił do Gliwic i ukrywał się u znajomych.

Najmrodzki wciągnął się już w przestępcze życie. Skontaktował się ze znajomym z wojska, który był przemytnikiem. To on zatrudnił Najmrodzkiego do pracy przy osłanianiu przemytów (głównie zachodniej odzieży). Najmrodzki w całym procederze pełnił rolę kierowcy Fiata 131 Mirafiori. Jego zadaniem było odwrócenie uwagi milicji, którzy mieli „przepuścić” furgonetkę z przemycanymi towarami. Niedługo później Najmrodzki rozwinął własny „biznes” i stworzył własną grupę przestępczą.

Ludzie Najmrodzkiego, z nim na czele, specjalizowali się w okradaniu Pewexów, czyli sieci sklepów istniejących w całej Polsce, gdzie można było znaleźć luksusowe, zachodnie produkty, niedostępne w innych miejscach (do kupienia za dolary lub bony). Ukradzione z Pewexów towary trafiały na bazary i targi w całym kraju. Rzadkie, niedostępne nigdzie rzeczy rozchodziły się natychmiast. Gang Najmrodzkiego stał się słynny w całej Polsce.

Sam Zdzisław Najmrodzki niespecjalnie się ukrywał. Nosił drogie garnitury i złote zegarki, czas uwielbiał spędzać w drogich restauracjach oraz na dyskotekach. Wtedy też otrzymał pseudonim „Szaszłyk” lub „Saszłyk” – jak sam o sobie mówił z racji tego, że się seplenił

Zatrzymano go w 1980 roku i osadzono w areszcie w Gliwicach. Niedługo później ponownie wymknął się władzom – jego ludzie przepiłowali kraty w oknie, a Najmrodzki tą drogą wyszedł na wolność.

„W czasach PRL-u zwykło się go nazywać polskim Robin Hoodem, ponieważ okradał jedynie pewexy i osoby majętne, które w jego przekonaniu nieuczciwie się wzbogaciły. Postępował też wedle ściśle ustalonych zasad. Jak ustalił Oskar Filipowicz, »Szaszłyk«»nie sypał«, nie bratał się z grypsującymi, nie zabijał i brzydził się gwałtem. Nie sprzedawał trefnych wozów zwykłym Kowalskim. Starannie dobierał klientów, skupiając się na »cwaniakach z dużą gotówką«. Z kolei w więzieniu spędzał czas na czytaniu. Wybierał głównie słowniki, encyklopedie i leksykony, nie gardził też publikacjami dotyczącymi starożytności”. (histmag.org)

Gang samochodowy

Na początku lat 80. Najmrodzki zorganizował własny gang samochodowy. Przez trzy lata grupa Najmrodzkiego ukradła ponad 100 Polonezów. Cały proceder był dokładnie przemyślany. Oprócz kradzieży aut, ludzie Najmrodzkiego włamywali się także do urzędów, skąd kradziono pieczątki i urzędowe formularze potrzebne do podrobienia dokumentów każdego samochodu. Milicja tropiła gang Najmrodzkiego ponad dwa lata. W końcu Zdzisław ujęty został 3 marca 1983 roku. Na krótko. Kiedy został przewieziony do stołecznej komendy MO, mieszczącej się w pałacu Mostowskich, udało mu się niemal od razu uciec. Prowadzącego go milicjanta ogłuszył, rozkuł się zabranymi mu kluczykami i przebrał w jego mundur. Wychodząc pokazał legitymację milicjanta, którego uderzył i został wypuszczony. Milicja była kompletnie skompromitowana, a Najmrodzki był znowu na wolności.

Zdjęcie ilustracyjne

Najmrodzki aresztowany został ponownie w kwietniu 1986 roku. 19 października 1987 roku został skazany na 15 lat pozbawienia wolności i osadzony w więzieniu w Gliwicach. Spędził tam niespełna trzy lata. Pewnego dnia, podczas spaceru dosłownie zapadł się pod ziemię. Wykop, prowadzący aż na więzienny spacerniak, wykonywał jego kolega oraz jego matka. Najmrodzki ponownie uciekł z więzienia. Na pożegnanie zostawił jeszcze list skierowany do kierownika placówki, w której przebywał, w którym podziękował mu za gościnę. Na wolności był stosunkowo krótko. Złapano go jeszcze w 1989 roku kiedy pijany prowadził (kradziony zresztą) samochód.

3 grudnia 1990 roku sąd w Krakowie skazał Najmrodzkiego na 7,5 roku więzienia. Jako niebezpieczny recydywista został skierowany do odbywania kary w więzieniu w Strzelcach Opolskich. Łącznie skazano go na 20 lat pozbawienia wolności za kradzieże i 7 lat za ucieczki. Został ułaskawiony przez prezydenta Lecha Wałęsę 15 listopada 1994 roku.

Zdzisław Najmrodzki zginął 31 sierpnia 1995 roku w spowodowanym przez siebie wypadku samochodowym. Jak się później okazało, jechał kradzionym autem mając przy sobie podrobione dokumenty. Wraz z nim zginęli dwa nastoletni synowie jego przyjaciela.

Czytaj też:
Bitwa o handel. Jak komuniści eliminowali "prywaciarzy"
Czytaj też:
"Włodek Urwipięta". Pomnik Lenina w Nowej Hucie i jego burzliwe dzieje
Czytaj też:
Poznański Czerwiec. Czołgi na cywilów. Co wydarzyło się w Poznaniu w 1956 roku?

Źródło: DoRzeczy.pl / histmag.org
 3