Julian Tuwim. Ile słów, tyle łgarstw
  • Krzysztof MasłońAutor:Krzysztof Masłoń

Julian Tuwim. Ile słów, tyle łgarstw

Dodano: 
Julian Tuwim
Julian Tuwim Źródło: Wikimedia Commons
O wielkości i małości skamandrytów decydował ich stosunek do komunizmu. I co gorsza, decyduje dalej.

Rok 2013 ogłoszony został rokiem Tuwimowskim, zainaugurowanym w Łodzi odsłonięciem ławeczki, na której można przysiąść obok rzeźby wyobrażającej autora tekstów takich piosenek jak „Miłość ci wszystko wybaczy”, „Nasza jest noc”, „Co nam zostało z tych lat” i czołowego kabareciarza, po wojnie zaś piewcy nowego ustroju oraz towarzysza Stalina. Poety dworskiego.

W „Pieśni o Majakowskim” pisał:

Dzielnych żołnierzy ma i generałów
Generalissimus Stalin:
Zorza nie zorza, pożar nie pożar,
Gdzie tylko płomień przewodni gorzał –
– Szturmem historię brali,
A wielki Dobosz w bęben bił,
Pobudkę bojową walił.
[...].

W utworze „Do narodu radzieckiego” przemawiał z kolei:

I już tli się, czekając, ta łuna
Legend przyszłych o Wiośnie, o Wschodzie,
I zakwitniesz, zakwitniesz na strunach,
Twórco ery, radziecki narodzie!
Wieki dadzą ci rangę bajeczną:
Epos – jakąś wszechludzką Bylinę,
Z Rewolucją, krasawicą wieczną,
Z wiecznie żywym herosem Stalinem.

Z towarzyszem Tomaszem – cóż, że prezydentem – bywał poeta bardziej spoufalony. W kwietniu 1952 r. Jan Lechoń odnotował w „Dzienniku”: „Tuwim w liście do »kochanego towarzysza prezydenta Bieruta« obiecuje mu na jego sześćdziesięciolecie oddać do druku maszynopis przekładu Niekrasowa. Trudno o bardziej skandaliczny i demoniczny dowód rosyjskiej niewoli, na którą przecież nigdy Tuwim nie cierpiał. Ta niewola przybrała tutaj ulubione przez Tuwima gogolowskie formy i doprawdy, że ten prezent dla Bieruta jest to też swego rodzaju hołd dla Muzy Gogola w jego stulecie. Obiecywać »maszynopis« na imieniny. To może znaczyć także, że chłop dawno już miał to napisać i wreszcie na te urodziny wyciągnięto mu to siłą z gardła”.

Ławeczka Tuwima w Łodzi

A płk. Różańskiemu z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, czołowemu powojennemu zbrodniarzowi, Tuwim meldował w liście:

Szanowny i drogi panie Pułkowniku, żeby ten list napisać, oderwałem się od pewnej pracy, która mnie od paru tygodni pochłania i jeszcze parę tygodni potrwa. Jest to przekład poematu Aleksandra Bezymieńskiego pt. »Feliks« – poematu o Dzierżyńskim. Nie tłumaczę tego poematu na niczyje zamówienie, nikt mnie o to starego »liberała« wiadomego przedwojennego pokroju nie prosił. Zgłosiłem się sam, a zgłosiłem się dlatego, że zacząłem tłumaczyć »Feliksa«... – w roku 1938, jak Panu dobrze wiadomo, w owym czasie w sfaszyzowanej na hitlerowskim pasku trzymanej sanacyjnej Polsce było rzeczą wykluczoną, aby płomienny pean sowieckiego poety na cześć wielkiego rewolucjonisty mógł być po polsku opublikowany [...].

Wystarczy – że poeta

W „sfaszyzowanej na hitlerowskim pasku trzymanej sanacyjnej Polsce” bywał Tuwim obiektem antysemickich ataków, ale przede wszystkim kimś, kogo nazwać można byłoby pieszczochem losu („bałowien’ sud’by”). Maria Dąbrowska w 1948 r. zanotowała w „Dzienniku”: „Dziś w »Życiu Warszawy« opis tryumfalnego przyjęcia Tuwima w Moskwie, jako tego, »co protestował przeciwko Polsce przedwrześniowej, a w czasie wojny zagrzewał do walki z okupantem«. Jezus Maria! Ile słów, tyle łgarstw. Tuwim [...] co przed wojną ściskał się z Wieniawą Długoszowskim i Nowaczyńskim i ani śniło mu się przeciw czemukolwiek protestować (z wyjątkiem, jak każdy poeta, przeciw filistrowi i mieszczuchowi – w wierszach); a gdy wojna wybuchła, uciekł (słusznie, bo by go Niemcy rozwalili, jak rozwalili jego matkę, której nie zabrał), we Francji napisał wiersz »Ja się bić nie potrafię«, a po wojnie wznowił teatrzyki i przedstawienia w rodzaju: »Królowej Madagaskaru«, »Słomkowego kapelusza«, »Jadzi wdowy« etc., na czym robi kokosy. Wszystko to jest zwyczajnie ludzkie. Tylko po co robić z niego bohatera? Wystarczy – że poeta”.

Czytaj też:
Gra Czesława Miłosza

W dzienniku prowadzonym przez Annę Iwaszkiewiczową znajdujemy znamienny komentarz z 13 listopada 1929 r., odnoszący się do burzy, którą wywołał Julian Tuwim pacyfistycznym wierszem „Do prostego człowieka” („Rżnij karabinem w bruk ulicy”...): „Tuwim, który wprost na śmieszność narażał się swoim militaryzmem, »rządowością«, przesiadywaniem w »Ziemiańskiej« i w restauracjach z oficerami i pułkownikami, raptem »nawrócił« się na pacyfizm i jak Filip z konopi wyskoczył z pacyfistycznym wierszem i to gdzie – w »Kurierze Porannym«! Wywołało to wprost śmieszne »wrażenie«. Warszawa trzęsła się. Nie można sobie wyobrazić tej kałuży głupoty, jaką ten (co najgorsze – kiepski) wiersz poruszył. O tym, co pisały gazety prawicowe, nie warto wspominać, oczywiście od razu etykieta »bolszewizmu« zawsze najwygodniejsza, ale co mówiły inne pisma, inni ludzie! Wreszcie doprowadzili do tego, że zastraszonego Tuwima zmusili do napisania jakiejś odezwy, że »nie miał na myśli«, że wojna obronna to co innego itd., itd. Jedno i drugie wystąpienie było, według mnie, równie żałosne. Tuwim to prosta dusza, biedny strachliwy Żydek, na którego nie wiedzieć jak spadł ten boski dar wielkiego talentu i tym darem powinien jedynie cieszyć się i w nim życie zamknąć. Co mu do głowy przyszło politykować! Jego ostatni tom »Rzecz czarnoleska« to najczystszy zdrój poezji. Tylko tym może i powinien być – poetą lirycznym. Śmiesznym jest w ogóle, że mają od niego takie wymagania, które upoważniają do awantur z powodu jakiegoś wiersza! Któż bierze na serio politykę Tuwima?!”.