Ostatnia ofiara władz PRL? Niewyjaśniona śmierć księdza Suchowolca

Ostatnia ofiara władz PRL? Niewyjaśniona śmierć księdza Suchowolca

Dodano: 2
Ks. Stanisław Suchowolec
Ks. Stanisław Suchowolec Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
Ksiądz Stanisław Suchowolec, obserwowany przez komunistyczne służby, zginął 30 stycznia 1989 roku. Czy ktoś, a jeżeli tak to dlaczego, zabił kapłana niemal w ostatnich chwilach istnienia Polski „ludowej”?

Ksiądz Stanisław Suchowolec był kapłanem związanym z białostocką „Solidarnością”. Przyjaźnił się z księdzem Jerzym Popiełuszko, a po jego śmierci opiekował się jego rodziną.

Msze święte za Ojczyznę

Stanisław Suchowolec urodził się 13 maja 1958 roku w Białymstoku. Jego ojcem był Marian Suchowolec, a matką Bronisława z domu Konończuk. Ojciec księdza Stanisława walczył w wojnie obronnej 1939 roku, a później w szeregach Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, m.in. pod Monte Cassino.

W domu rodzinnym panowała patriotyczna atmosfera. Rodzice opowiadali Stanisławowi o czasach okupacji, o walce z Niemcami i Sowietami. W rozmowach pojawiały się także trudne, niedozwolone wówczas tematy, jak sowieckie zbrodnie. Stanisław od dziecka interesował się historią. W szkole miał podobno poruszać temat Zbrodni Katyńskiej, o której nauczycielom nie wolno było mówić.

ks. Jerzy Popiełuszko

Stanisław Suchowolec w 1977 roku ukończył III Liceum Ogólnokształcące w Białymstoku. Niedługo później zdał do Seminarium Duchownego w tym samym mieście. Święcenia kapłańskie przyjął 11 czerwca 1983 roku z rąk bp. Edwarda Kisiela, po czym został oddelegowany do parafii w Suchowoli, kilka kilometrów od Białegostoku. Tam zaprzyjaźnił się z Jerzym Popiełuszką, który pochodził z oddalonej o cztery kilometry miejscowości Okopy.

11 listopada 1984 roku Suchowolec i Popiełuszko mieli odprawić wspólnie Mszę świętą za Ojczyznę. Ksiądz Jerzy nie mógł w niej już jednak uczestniczyć. 19 października został zamordowany przez komunistycznych agentów. Zaplanowaną Liturgię, która nabrała żałobnego charakteru, odprawił ksiądz Stanisław Suchowolec. Od tamtej pory otoczył on opieką rodzinę księdza Jerzego, a w każdą drugą niedzielę miesiąca w suchowolskiej parafii odprawiał Msze święte za Ojczyznę. Obok swojego kościoła wybudował również symboliczny grób swojego przyjaciela, a także założył izbę pamięci jemu poświęconą.

Ksiądz Suchowolec zaczął być coraz pilniej obserwowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Kiedy rozpoczął regularne odprawianie Mszy za Ojczyznę znalazł się pod coraz większą kontrolą. Zaczęto wysyłać mu anonimowe listy grożąc śmiercią. Odbierał także dziwne telefony. Po drugiej stronie ktoś mówił: „Zdechniesz jak Popiełuszko”.

W 1985 roku Stanisław Suchowolec został pobity przez „nieznanych sprawców”. Dokonano także sabotażu uszkadzając hamulce w jego samochodzie. Autem jechał wówczas, inaczej, niż zawsze, znajomy księdza z parafii w Suchowoli, który cudem ocalał z wypadku.

Śmierć księdza Suchowolca

W lipcu 1986 roku ksiądz Suchowolec został przeniesiony do parafii Niepokalanego Serca Maryi w Białymstoku na Dojlidach. Kontynuował tam odprawianie Mszy za Ojczyznę oraz ponownie zainicjował budowę symbolicznego grobu księdza Popiełuszki. Zaangażował się w działalność „Solidarności”. Pomagał rodzinom prześladowanych działaczy, stworzył duszpasterstwo robotników. Na mszach odprawianych przez Suchowolca pojawiały się tłumy. Do Białegostoku przyjeżdżali ludzie z całej Polski.

W 1987 i 1988 roku ponownie, wielokrotnie podejmowano próbę zabicia księdza. Ktoś znowu „manewrował” przy jego samochodzie, chcąc wywołać „nieszczęśliwy wypadek”. Doszło także do podpalenia domu rodziców księdza.

Symboliczne groby Stanisława Suchowolca i Jerzego Popiełuszki przy kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Suchowoli

Pod koniec stycznia 1989 roku do parafii księdza Suchowolca przyjechali członkowie Niezależnego Ruchu Społecznego im. ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie, Włodzimierz Sikora i Włodzimierz Fraszczak. Suchowolec wyznał im, że wie, iż znajduje się pod coraz większym obstrzałem służb. Prawdopodobnie w tym czasie dowiedział się, że jeden z jego najbliższych współpracowników donosi na niego SB. „Pętla wokół minie zacieśnia się coraz bardziej. Czuję się osaczony i zdradzony. Żyję pod ciągła presją…”. – mówił.

Ksiądz Stanisław Suchowolec zmarł 30 stycznia 1989 roku. Jego ciało zostało odnalezione na plebanii w parafii, w której pracował. Sekcja zwłok wykazała, iż przyczyną śmierci było zatruciem tlenkiem węgla, do którego przyczynił się popsuty grzejnik. Prokuratura wszczęła śledztwo, lecz umorzyła je po kilku miesiącach z powodu braku dowodów na udział osób trzecich.

Pogrzeb księdza odbył się 3 lutego 1989 roku. Ostatnie pożegnanie kapłana było okazją do wielkiej, patriotycznej manifestacji. Suchowolec pochowany został obok kościoła na Dojlidach.

Śledztwo w sprawie śmierci księdza Suchowolca wznowiono w 1991 roku. Gospodyni księdza zeznała wówczas, że w nocy z 29 na 30 stycznia widziała na plebanii trzy nieznane osoby. Około północy widziała jeszcze Suchowolca żywego. W wyniku przeprowadzonego dochodzenia stwierdzono wówczas, że przyczyną śmierci księdza Suchowolca było zatrucie spowodowane celowym podpaleniem jego mieszkania. Ktoś zaprószył ogień, a ksiądz zmarł w wyniku zaczadzenia. Postępowanie umorzono w sierpniu 1993 roku z powodu niewykrycia sprawców zbrodni.

Prezydent Lech Kaczyński, 8 sierpnia 2008 roku, odznaczył księdza Stanisława Suchowolca pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Czytaj też:
Biskup Antoni Baraniak. Komuniści nigdy go nie złamali
Czytaj też:
Pokaz siły i walka komunistów z Kościołem. Proces księży kurii krakowskiej
Czytaj też:
Państwo NKWD

Opracowała: Anna Szczepańska
Źródło: DoRzeczy.pl / IPN