Pokaz siły i walka komunistów z Kościołem. Proces księży kurii krakowskiej

Pokaz siły i walka komunistów z Kościołem. Proces księży kurii krakowskiej

Dodano: 3
Ława oskarżonych w procesie księży kurii krakowskiej. W ostatnim rzędzie od lewej: Edward Chachlica, ks. Wit Brzycki, przed nimi ks. Jan Pochopień, w pierwszym rzędzie: Michał Kowalik, ks. Franciszek Szymonek, ks. Józef Lelito
Ława oskarżonych w procesie księży kurii krakowskiej. W ostatnim rzędzie od lewej: Edward Chachlica, ks. Wit Brzycki, przed nimi ks. Jan Pochopień, w pierwszym rzędzie: Michał Kowalik, ks. Franciszek Szymonek, ks. Józef Lelito Źródło: Wikimedia Commons
Proces księży kurii krakowskiej był jedną z pierwszych prób zastraszenia Kościoła i walki z hierarchią kościelną w Polsce. W pokazowym procesie trzy osoby zostały skazane na karę śmierci.

Władze PRL oskarżyły siedem osób, w tym czterech księży o szpiegostwo i współpracę ze Stanami Zjednoczonymi. Trzy osoby skazano na karę śmierci. Proces księży kurii krakowskiej rozpoczął się 21 stycznia 1953 roku i trwał do 26 stycznia. Rozprawa toczyła się przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Krakowie, a przewodniczył jej Mieczysław Widaj. Czterej księża i trzy osoby świecie zostały oskarżone o szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych i „sprzedawanie swojej ojczyzny za judaszowe pieniądze”. Prokurator Stanisław Zarakowski określał oskarżonych jako „bandę zdrajców, szpiegów i wyrzutków”. Kuria krakowska była zaś, jego zdaniem, „siedliskiem reakcji powiązanej z ośrodkami szpiegostwa i dywersji”. W taki sam sposób całą sprawę prezentowano w prasie.

Pokaz siły

Proces od początku do końca był procesem pokazowym, mającym na celu skazanie osób powiązanych z kurią krakowską. Komuniści chcieli jednocześnie zastraszyć wszystkich duchownych oraz osoby świeckie związane z Kościołem. Mówiono o zatrzymywaniu każdego, kto prezentuje „wrogie poglądy”, co oznaczało nic innego, jak możliwość aresztowania każdego pod dowolnym powodem. Dowody jego winy można było przecież później sfabrykować, tak jak miało to miejsce w przypadku księży kurii krakowskiej. Księża z Krakowa byli określani jako amerykańscy agenci lub członkowie siatki szpiegowskiej.

Ksiądz Józef Lelito (1915–1978)

Trzy osoby z siedmiu zostały skazane na karę śmierci. Komuniści zdecydowali o zabiciu Józefa Lelito, Edwarda Chachlicy i Michała Kowalika. Ksiądz Franciszek Szymonek został natomiast skazany na dożywocie, a księża Wit Brzycki i Jan Pochopień na 15 i 8 lat więzienia, zaś siódma osoba, Stefania Rospond z Kongregacji Żywego Różańca Dziewcząt, na 6 lat więzienia. Kary śmierci na szczęście nie zostały wykonane. W sierpniu 1953 roku Rada Państwa zmieniła wyroki na karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Proces księży kurii krakowskiej był początkiem brutalnej walki z Kościołem katolickim w Polsce. Hierarchowie kościelni oraz właściwie wszyscy księża byli przedstawiani jako agentura Watykanu oraz szpiedzy państw imperialistycznych. „Proces (…) należy postrzegać jako jeden z najmocniejszych akcentów wieńczących akcję propagandową związana z kampanią antyamerykańską” – piszą Filip Musiał i Marek Lasota w książce „Kościół zraniony. Proces księdza Lelity i sprawa kurii krakowskiej”. Zdaniem autorów komuniści, skazując duchownych, liczyli także na skompromitowanie działaczy emigracyjnych jako współpracowników Zachodu i wrogów Polski „ludowej”.

„Związki” księży z emigracją

Komunistyczna bezpieka dowiedziała się, że jeden z księży, Józef Lelito, nawiązał kontakt z emigracyjną Radą Polityczną. Organ ten budował swoją sieć informatorów na terenie Polski i był finansowany przez wywiad Stanów Zjednoczonych. Do księdza Lelito Rada Polityczna dotarła przez Józefa Szpondera, byłego żołnierza Narodowej Organizacji Wojskowej. Kiedy komuniści wpadli na trop księdza Lelito aresztowali go w 1952 roku. W czasie brutalnego śledztwa torturowany ksiądz wyznał, że współpracowali z nimi dwaj inni księża z kurii krakowskiej – Wit Brzycki i Jan Pochopień, co jednak nie było prawdą. Bezpieka przeprowadziła kolejne aresztowania. Wszystkich w czasie przesłuchań torturowano wymuszając zeznania zgodne z komunistyczną tezą. Ostatecznie pod wpływem śledztwa przesłuchiwani wyznali, że prowadzili „antypolską” działalność i dążyli do obalenia ustroju komunistycznego w Polsce.

Abp Eugeniusz Baziak

Te wymuszone biciem i znęcaniem się zeznania stały się dogodnym pretekstem do zlecenia rewizji w kurii krakowskiej. Służby odnalazły tam cenne dzieła sztuki, 30 tysięcy dolarów oraz przedmioty i dokumenty, które wydobyto w czasie ekshumacji w Katyniu w 1943 roku. Zabytki, według ówczesnych przepisów, musiały znajdować się w muzeach. Karalne było także posiadanie obcej waluty. W grudniu 1952 roku arcybiskup Eugeniusz Baziak został aresztowany (był administratorem kurii krakowskiej) i choć wkrótce go wypuszczono, musiał wyjechać z Krakowa.

30 stycznia 1953 roku tzw. „księża patrioci” poparli wyrok wydany z procesie księży kurii krakowskiej i potępili ich działalność jako „zbrodniczą działalność szpiegów”. Księża zostali potępieni także przez Związek Literatów Polskich. List w tej sprawie podpisali m.in. Jan Błoński, Wisława Szymborska, Sławomir Mrożek, Bruno Miecugow, Julian Przyboś i Maciej Słomczyński.

Władze komunistyczne zaczęły coraz częściej i na większą skalę godzić w Kościół w Polsce. „Tygodnik Powszechny” przekazano w ręce Stowarzyszenia PAX. 22 września biskup kielecki Czesław Kaczmarek został skazany na 12 lat więzienia, a kilka dni później uwięziono prymasa Stefana Wyszyńskiego.

Wyroki w sprawie księży kurii krakowskiej zostały uznane za nieważne przez sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego w roku 1992.

Czytaj też:
Ksiądz Jerzy Popiełuszko - inwigilowany, zaszczuty, zamordowany przez władze PRL
Czytaj też:
Biskup Antoni Baraniak. Komuniści nigdy go nie złamali
Czytaj też:
Bezbożnicy niosą święte ikony
Czytaj też:
Polscy księża niezłomni

Źródło: DoRzeczy.pl / IPN