Mikołaj Kopernik. Nowe oblicze geniusza

Mikołaj Kopernik. Nowe oblicze geniusza

Dodano: 6
Pomnik Mikołaja Kopernika w Toruniu
Pomnik Mikołaja Kopernika w Toruniu Źródło: Wikimedia Commons
W życiu prywatnym skromny, jako kanonik posłuszny decyzjom biskupów, w kwestiach naukowych nie szedł na kompromisy. Odrzucił propozycję Andreasa Osiandra, by przedstawić De revolutionibus jedynie jako hipotezę, a nie prawdziwy obraz świata.

Poniższy tekst to fragment książki Piotra Łopuszańskiego „Mikołaj Kopernik. Nowe oblicze geniusza”, wyd. Fronda.

Nasze wyobrażenia o Mikołaju Koperniku ukształtowały (często błędnie) dawne biografie, portrety (powstałe już po śmierci astronoma), powieści i film Ewy i Czesława Petelskich z Andrzejem Kopiczyńskim w roli głównej. Aktor mówił w wywiadzie: „Historia przekazała nam kopernikowski dorobek, dzieło, okazała się natomiast oszczędna w rysunku Kopernika jako człowieka. Nawet jego fizyczny wizerunek znamy tylko z wizji Matejki”. To oczywista przesada. Zachowało się trochę dokumentów, w tym listy. A portretów jest całkiem sporo. Czy są wiarygodne, czy dobrze oddają rysy uczonego? Na jednych ma długie loki, na innych jest krótko ostrzyżony. Dodawano mu wąsy i brodę – zgodnie z upodobaniami epoki, w których żyli twórcy wizerunków astronoma.

„Uczłowieczyć” legendę

Wielu z biografów Kopernika stworzyło w swoich pracach postać uduchowioną, bezcielesną, jakby odlaną z brązu. Czynili z astronoma osobę niemal bezpłciową. A przecież Mikołaj Kopernik był człowiekiem z krwi i kości! Owszem, introwertycznym, rozmyślającym nie tylko nad swym dziełem, przez lata zajętym żmudnymi obliczeniami, ale gdy trzeba było wykazać się działaniem – zdecydowanym i dobrze zorganizowanym. W potrzebie umiał znaleźć w sobie energię i determinację, by zaopatrzyć zamek w Olsztynie przed atakiem wojsk krzyżackich. Jako lekarz starał się przyjść z pomocą zarówno ubogim mieszkańcom Warmii, jak i możnym tego świata, biskupom (Watzenrodemu, Ferberowi, Giesemu, Dantyszkowi) czy dygnitarzom „księcia w Prusiech”, Albrechta.

Autor dzieła O obrotach, twórca nowożytnej astronomii żył na przełomie odchodzącego średniowiecza i rozkwitu renesansu. Przyszedł na świat 99 lat po śmierci Francesca Petrarki, pierwszego humanisty, który zapowiadał nową epokę i propagował kulturę antyczną w czasach, gdy w sztuce panował gotyk. W 1473 roku, 20 lat po upadku stolicy Cesarstwa Bizantyjskiego, Konstantynopola, zdobytego przez Turków, w Toruniu należącym do Polski urodził się człowiek, który odważył się myśleć samodzielnie i wbrew obowiązującym dogmatom naukowym i religijnym ogłosić nową koncepcję Wszechświata. Był kanonikiem fromborskim, scholastykiem wrocławskim, człowiekiem Kościoła i humanistą, tłumaczem, astronomem, lekarzem, prawnikiem z dyplomem doktora prawa. W kapitule warmińskiej pełnił obowiązki kanclerza i administratora. Napisał traktaty o monecie i zaproponował reformę uzdrowienia finansów w Prusach Królewskich i w Polsce. Został nawet nominowany do godności biskupa, lecz nie chciał poświęcić się karierze kościelnej.

Był człowiekiem niezależnie myślącym, na ogół nie ulegał presji i opinii większości. Ważne dla niego były prawda i szeroko rozumiana wiedza. Miał szerokie horyzonty. Interesował się filozofią, co możemy zauważyć, czytając jego listy, a zwłaszcza De revolutionibus i przedmowę do przekładu wierszy greckich.

P. Łopuszański, Mikołaj Kopernik. Nowe oblicze geniusza, wyd. Fronda

W życiu prywatnym skromny, jako kanonik posłuszny decyzjom biskupów, w kwestiach naukowych nie szedł na kompromisy. Odrzucił propozycję Andreasa Osiandra, by przedstawić De revolutionibus jedynie jako hipotezę, a nie prawdziwy obraz świata.

Niektórych wielkich twórców znamy tylko z jednego utworu, chociaż napisali ich więcej. Dantego z Boskiej komedii (wiemy też, że tytuł nie pochodził od poety), Cervantesa z Don Kichota, Prousta z powieści W poszukiwaniu utraconego czasu. Kopernik, choć napisał kilka prac, w tym ekonomicznych, tłumaczył z greki, ogłosił pracę z trygonometrii, wsławił się jako autor jednego dzieła, wydanego w 1543 roku, tuż przed śmiercią. Jego tytuł, De revolutionibus orbium coelestium libri VI, nie pochodził od autora, podobnie jak anonimowa przedmowa, którą brano za słowa astronoma, a która podważała treść książki.

Naukowiec z krwi i kości

Zdaniem Arthura Koestlera Kopernik nie wymyślił nic nowego, gdyż niektórzy filozofowie starożytni również głosili, że to Słońce znajduje się w centrum Wszechświata, a nie Ziemia. Podobnie pisał Bertrand Russell, twierdząc, że Kopernik tylko przypomniał teorię heliocentryczną Arystarcha z Samos. To nieporozumienie. Starożytni mieli rozmaite koncepcje kosmologiczne, natomiast Kopernik stworzył nowoczesną astronomię. Dzięki obserwacjom zauważył, że wyniki podawane przez Ptolemeusza, autorytet w astronomii do XVII wieku, nie zgadzają się z rzeczywistością. Równonoc wiosenna (ważna dla wyznaczania Świąt Wielkanocnych, najważniejszych w chrześcijaństwie) przypadała w innym czasie, niż powinna, ruchy planet odbywają się nieco inaczej, niż twierdził autor Almagestu. Pierwszych obserwacji Kopernik dokonał jeszcze na studiach w Krakowie. W ich wyniku postanowił poprawić dzieło Ptolemeusza. Obserwacje kontynuował w Bolonii, a po powrocie do Polski także w Lidzbarku, Olsztynie, a potem we Fromborku. Wtedy upewnił się, że cała koncepcja geocentryczna głoszona przez starożytnego astronoma i wykładana na uniwersytetach europejskich jest błędna. Mikołaj Kopernik postanowił przedstawić inną koncepcję, opartą na obserwacjach i obliczeniach.

Kolejne lata Kopernik spędził nie tylko na pracy nad De revolutionibus. Odrywany od zagadnień astronomicznych przez wuja, biskupa warmińskiego, absorbowany obowiązkami, Kopernik mógł tylko dorywczo zająć się pisaniem. Dzieło powstawało więc wolno i zapewne nie ujrzałoby światła dziennego, gdyby nie szczęśliwy traf. Jedyny uczeń astronoma, Georg Joachim von Lauchen zwany Retykiem (Rheticus), przybył do Fromborka do kanonika doktora Mikołaja i zafascynowany nową wizją Wszechświata, jaką roztoczył przed nim Kopernik, skłonił blisko siedemdziesięcioletniego astronoma do publikacji dzieła.

Wbrew legendzie Kopernik nie ujrzał księgi za życia. Ciężko chory po udarze, stracił czucie i pamięć. Nie był więc świadomy fałszerstwa, jakiego dokonał wydawca Andreas Osiander w Norymberdze. Zagadką jest, dlaczego Retyk sam nie dopilnował wydania dzieła, do czego się zobowiązał, i dlaczego nie ogłosił biografii Kopernika, którą planował.

Dużo pytań i (wciąż) mało odpowiedzi

Zagadek w życiu polskiego astronoma jest wiele. Nie znamy naprawdę daty jego urodzenia. Jako miejsce narodzin Mikołaja pokazywano cztery kamienice, a przecież prawdziwa mogła być tylko jedna. Nie znamy przodków ze strony ojca. Przyjęty za prawdziwy śląski trop w genealogii rodu okazał się pozbawiony wiarygodnych podstaw.

To, co pisano o astronomie, było często oparte tylko na domysłach i przypuszczeniach, które przy bliższych badaniach okazały się nieprawdą. W niniejszej książce zweryfikowałem fakty, bazując na dokumentach, biografiach, znajomości epoki. Tezy badaczy poddałem analizie logicznej. Postawiłem autorów biografii i przyczynków niejako przed sądem, oceniając rzetelność ich pracy, konfrontując z faktami, realiami i ówczesnymi obyczajami. Zakwestionowałem wiele obiegowych sądów dotyczących astronoma.

Odbyłem podróże do miejsc, w których żył Mikołaj Kopernik. Sprawdziłem, jak to było z przekazaniem Polsce rękopisu uczonego. Przedstawiłem argumenty rozstrzygające wieloletni spór, czy Kopernik miał święcenia kapłańskie. Zaprezentowałem nowe spojrzenie na kwestię domniemanego romansu doktora Mikołaja.

Tak więc niniejsza książka o Koperniku jest inna od wcześniejszych prac na jego temat, chociaż opisuje to samo życie. Przynosi nie tylko najnowszy stan wiedzy, ale też odrzuca utarte schematy, jakimi karmiono pokolenia czytelników.

Nacjonalistyczna historiografia niemiecka od XIX wieku usiłowała i usiłuje nadal zaanektować astronoma dla Niemiec i zgermanizować ród Koperników. Tak czynili Leopold Prowe, bracia Zellerowie i kolejni autorzy niemieckojęzyczni. Nawet współcześnie niemieccy biografowie starają się stworzyć wrażenie, że astronom był Niemcem, urodził się w Prusach, a zmarł w Prusach Wschodnich i praktycznie nie miał związków z Polską, bo i Uniwersytet Krakowski rzekomo był niemiecki, co jest dalekie od prawdy. Hermann Koesten pisał nawet, że Frombork leżał w czasach Kopernika na wschodzie Niemiec! Oczywista bzdura.

Z kolei polscy badacze, Ludwik Antoni Birkenmajer, Marian Biskup, Stanisław Grzybowski i inni, próbowali spolonizować nawet rodzinę matki, Watzenrodów, wywodzącej się z Niemiec. Tworzono więc jakieś powiązania z polskimi Modlibogami.

Dziś historycy uznają, że astronom miał korzenie polsko-niemieckie, czuł się mieszkańcem Prus Królewskich, potem biskupstwa warmińskiego i był wiernym poddanym królów polskich. Opowiadał się za integracją Prus Królewskich i Warmii z Koroną, za ujednoliceniem w królestwie spraw monetarnych. Nigdy nie mieszkał w Niemczech, co niektórzy autorzy niemieccy przyjmują z niedowierzaniem.

Współcześnie biografie wydawane na świecie (z wyjątkiem Niemiec) informują, że Kopernik był polskim astronomem. Za to pojawia się próba pomniejszenia znaczenia jego dzieła. Wywyższa się Tychona Brahego czy Galileusza. Brahe usiłował powrócić do geocentryzmu, zaś Galileusz bez Kopernika niewiele by zdziałał.

Biografie i encyklopedie podają, że Kopernik urodził się 19 lutego 1473 roku, gdy powinny podawać inną datę: 1 marca, bowiem za czasów astronoma obowiązywał inny kalendarz. 19 lutego wedle kalendarza juliańskiego, według którego mierzono czas za życia astronoma, to dzisiejszy 1 marca.

W 1928 roku Boy napisał, że czeka na książkę Życie uczuciowe Mikołaja Kopernika. Nie wiedział chyba, że brak wiarygodnych materiałów, by rzetelnie taką pracę napisać. Szczupłość dokumentów dotyczących życia Kopernika spowodowała, że w XIX i XX stuleciu biografowie snuli przypuszczenia i wręcz wymyślali związki astronoma, a to ze wsią Koperniki, a to ze szkołą we Włocławku. Włocławski trop okazał się fałszywy, chociaż Tadeusz Sierotowicz nadal powiela informacje na ten temat. Mikołaj nie musiał także wyjeżdżać na naukę do Chełmna, skoro dobra szkoła była w Toruniu.

Pisze się nadal o Mikołaju jako najmłodszym dziecku swoich rodziców, choć profesor Krzysztof Mikulski obalił to mniemanie. W wielu publikacjach pojawiają się insynuacje, jakoby astronom miał u schyłku życia romans z gospodynią, chociaż brak wiarygodnych dokumentów, a lektura listów astronoma i kanoników kapituły na to nie wskazuje.

Według niektórych biografów Mikołaj Kopernik we Włoszech rzekomo pobierał nauki malarstwa i stworzył dwa autoportrety. Czy tak było w istocie? I znów, niektórzy odrzucają tę wiadomość, twierdząc, że astronom nie był zapatrzonym w siebie narcyzem, więc „na pewno” nie malował autoportretów, chociaż na portrecie w katedrze w Strasburgu widnieje napis, że obraz wzorowany jest na oryginalnym autoportrecie. Kopernik mógł więc namalować autoportret, ale nie z narcyzmu, lecz z chęci zgłębienia zjawisk optycznych.

Mikołaj Kopernik był geniuszem renesansu, rozczytanym w dziełach starożytnych. Po wnikliwych obserwacjach odrzucił doktrynę astronomiczną wykładaną na europejskich uniwersytetach. Wówczas uważano naukę za niezmienną sumę wiedzy, do której już nic nie można dodać, zatem czerpano z dzieł autorytetów Kościoła, w tym prac autorów starożytnych i kompilatorów średniowiecznych. Ludzie średniowiecza głosili: „Jesteśmy karłami na barkach gigantów”. W wielu kwestiach autorytetem był Arystoteles, znany z interpretacji filozofów arabskich, schrystianizowany przez Świętego Tomasza. Powoływano się na dzieła medyczne Galena i streszczenia Ptolemeusza (oryginalny tekst ukazał się dopiero w XVI wieku). Humaniści zakwestionowali takie rozumienie nauki. Poszukiwali oryginalnych tekstów pisarzy antycznych, ustalali właściwe brzmienie tekstów, przywracali łacinie jej klasyczną urodę.

Kopernik stworzył nową astronomię, opartą zarówno na wyliczeniach matematycznych, jak i na obserwacjach dokonywanych gołym okiem dla sprawdzenia prawdziwości hipotez (za jego czasów nie znano jeszcze lunety). W swoim dziele przytaczał wielu filozofów starożytnych – nie jako źródła teorii heliocentrycznej, lecz jako przydatne argumenty za słusznością własnej koncepcji. Zaproponowany model Wszechświata, a właściwie Układu Słonecznego, był rewolucyjnym krokiem o filozoficznych implikacjach. Okazywało się, że Ziemia nie jest już centrum świata, lecz jedną z okrążających Słońce planet. Zatem Kopernik zakwestionował nie tylko system Ptolemeusza, ale też utarte przekonanie o świecie podksiężycowym i nadksiężycowym, co głosił Arystoteles, a za nim pokolenia uczonych.

Mikołaj Kopernik swym odkryciem przeorientował myśl badaczy Wszechświata. Ludziom na Ziemi wydaje się, że to Słońce się porusza po nieboskłonie, gdy tymczasem jest odwrotnie, to Ziemia jako jedna z planet biegnie wokół Słońca. Astronom pokazał, że to, co uważano za nieruchome centrum, porusza się. Myśl ta była niezwykle trudna do przyjęcia, lecz żmudne, wieloletnie obliczenia dokonywane w Bolonii, Lidzbarku, Olsztynie i we Fromborku upewniły Kopernika, że system geocentryczny Ptolemeusza jest błędny.

Analogią dla toku jego myśli były statki handlowe, szkuty i barki, które ruszając w rejs, mijają nabrzeża i pasażer, np. toruński kupiec, początkowo nie wie, czy to on płynie po Wiśle, czy też poruszają się inne jednostki. Dopiero patrząc na przesuwający się pozornie brzeg, uprzytamnia sobie, iż to jego statek ruszył w rejs. Wie, że domy i mury miejskie nie pływają, chociaż takie wrażenie sprawiają. Mikołaj Kopernik znał Eneidę Wergiliusza, w której Eneasz mówi: „Gdy odbijamy od portu, ziemia i miasta uciekają do tyłu…” (w innym tłumaczeniu brzmi to: „My odbijamy od portu, a ląd się cofa i miasta”). Polska pisarka, Mira Jaworczakowa, wybrała ten fragment za tytuł swojej powieści o Koperniku Gdy odbijamy od portu.

Teolodzy widzieli w dziele Kopernika nie tylko sprzeczność z fragmentem Pisma Świętego, lecz także z istotą chrześcijaństwa. Konsekwencje filozoficzne były na tyle poważne, że dzieło Kopernika trafiło na opór ze strony zarówno protestantów (którzy niekoniecznie musieli sobie zdawać sprawę ze wszystkich implikacji, wystarczyło, że cytat w Biblii zaprzecza tezie o ruchu Ziemi), jak i katolików, którzy początkowo kibicowali Kopernikowi i zachęcali do publikacji odkrycia. Kanonik Tiedemann Giese, późniejszy biskup chełmiński, napisał nawet dzieło, w którym wziął w obronę wymowę religijną pracy Kopernika.

W XVI stuleciu na uniwersytecie w Krakowie wykładano teorię polskiego astronoma, lecz w 1616 roku dzieło Kopernika zostało umieszczone na indeksie ksiąg zakazanych Kościoła katolickiego. Nie zostało – jak piszą niektórzy – potępione. Miało jedynie zostać „poprawione”. Pytanie, przez kogo, skoro autor De revolutionibus nie żył od 73 lat?

Wbrew temu, co pisał Arthur Koestler (że dzieła Kopernika nikt nie przeczytał), z pracą polskiego astronoma zapoznało się wielu uczonych, matematyków, astronomów, filozofów, ludzi Kościoła, władców: Retyk, Giese, Dantyszek, Albrecht Hohenzollern, Zygmunt August, Gassendi, Brożek, Brahe, Maestlin, Giordano Bruno, Kepler, Mercator, Pascal, Komensky, Heweliusz i wielu innych. W bibliotekach można znaleźć egzemplarze trzech pierwszych wydań książki (w wydaniu amsterdamskim pod tytułem Astronomia instaurata) z wieloma uwagami i zapiskami czytelników. Na kilku egzemplarzach włoskich są także ślady cenzury kościelnej.

Mikołaj należał do pokolenia, które obserwowało odchodzenie dawnego systemu wartości i obrazu świata oraz pojawienie się w Europie nowych idei związanych z rozszerzeniem się humanizmu. Był młodszy o rok od Lucasa Cranacha starszego, starszy o rok od Ludovika Ariosty. Dwa lata po Koperniku, w 1475 roku, przyszedł na świat Michał Anioł. W 1477 roku urodził się Giorgione. To było pokolenie wielkiego astronoma. (…)

Powyższy tekst to fragment książki Piotra Łopuszańskiego „Mikołaj Kopernik. Nowe oblicze geniusza”, wyd. Fronda.

Śródtytuły pochodzą od Redakcji.

Źródło: DoRzeczy.pl / Wyd. Fronda
 6