Legendarne istoty z twarzami na piersiach. Ludzie opowiadali o nich jeszcze w oświeceniu

Legendarne istoty z twarzami na piersiach. Ludzie opowiadali o nich jeszcze w oświeceniu

Dodano: 
Mityczne istoty zwane Blemmjami. Malowidło z 1511 roku
Mityczne istoty zwane Blemmjami. Malowidło z 1511 roku Źródło: Wikimedia Commons / Malene Thyssen - CC BY-SA 3.0
„Epoka” mitologicznych istot nie skończyła się wraz ze starożytnością. Jeszcze w czasach wielkich odkryć geograficznych opowiadano sobie o fantastycznych stworzeniach żyjących daleko, poza Europą.

Spośród wielu rzekomo istniejących istot, o których rozprawiano na europejskich ulicach, w karczmach i na dworach, szczególnie mocno utrwalił się mit bezgłowych ludzi. O stworzeniach tych opowiadali już starożytni Grecy i Rzymianie. Pierwsi nazywali ich akephaloi, zaś drudzy blemmyes lub blemmyae. Wyróżniającą ich cechą był przede wszystkim brak głowy. Mieli oni jednak twarz, tylko że umieszczoną na klatce piersiowej. Legenda Blemmjów przetrwała od czasów starożytnych do epoki oświecenia, czyli aż do XVIII wieku. Wizerunki rzekomych blemmyes pojawiały się na mapach, w relacjach z podróży oraz w romansach rycerskich. Skąd wziął się mit o bezgłowych Blemmjach?

Ludzie bez głów

Pierwsze wzmianki o Blemmjach pochodzą z V wieku p.n.e. Herodot w „Dziejach” opisuje akephaloi żyjących na zachodnim krańcu starożytnej Libii, na zachód od Nilu i opisuje ich jako „ludzi bez głów, z oczami na piersiach”. Ajschylos, a po nim inni pisarze, nazywał ich sternophthalmoi, czyli „ludzie mający oczy na piersi”. Nazwy blemyae jako pierwszy użył rzymski geograf Pomponiusz Mela w dziele „De Chorographia”. Pliniusz Starszy w swej „Historii naturalnej” pisze, że Blemmjowie pochodzą z Etiopii lub Nubii. „Nie mają oni głów, a usta i oczy umieszczone mają na piersiach” – pisał Pliniusz.

Jednocześnie już wtedy próbowano tłumaczyć mit. Niektórzy pisali, że Blemmjowie to lub nubijski, lecz żadni bezgłowi ludzie, lecz wojownicy walczący w zwartej formacji, często klęcząc, chowający głowy między ramionami. Takie tłumaczenie nie przyjęło się jednak.

Nazwa Blemmjowie nie była zupełną fantazją, tak samo jak ich rzekome miejsce zamieszkania. Nazwa pochodziła od ludu Blemiów i ich króla Blemysa, który władał terenem dzisiejszego Sudanu. Od nich wzięło się później królestwo Dolnej Nubii. Koczowniczy lud Blemiów najeżdżał później rzymski Egipt w latach 250-280 n.e. Cesarz Dioklecjan zawarł z nimi pokój w 298 roku, zobowiązując się wypłacić trybut.

Mityczne istoty zwane Blemmjami, rysunek z poł. XVI wieku

Z czasem legendy, mity, relacje historyków i świadków zaczęły zlewać się w jedno. Mimo upływu lat Blemmjowie wciąż byli obecni w opowieściach i ludzkiej wyobraźni, wciąż wyobrażano ich sobie jako ludzi bez głów, z twarzami na piersiach. W średniowieczu istoty te były obecne w romansach. Pojawiają się m.in. w „Navitas et victoria Alexandri Magni”, w której to opowieści Aleksander Wielki spotyka bezgłowego olbrzyma o złotej skórze i brodzie do kolan. Francuska wersja tej historii mówi z kolei o schwytaniu trzydziestu takich istot. O Blemmjach pisano dalej. W wieku XII wspominał o nich Thomas Kent, w XIV i XV wieku Jean Wauqulin i Conrad z Megenbergu. Ostatni tłumaczył ich wygląd „boską klątwą za grzechy przodków”.

Blemmjowie wciąż stanowili popularny motyw w ilustracjach zdobiących mapy i bestiariusze. Umieszczano ich na mapach jako mieszkańców środkowej Afryki albo Himalajów. W epoce wielkich odkryć geograficznych, a nawet jeszcze w oświeceniu, mimo poznawania coraz odleglejszych od Europy obszarów, legenda Blemmjów cały czas była żywa. Sir Walter Raleigh pisał, że mieszkają oni rzekomo nad rzekami Orinoko i Caroni na terenie dzisiejszej Wenezueli. Ich wizerunki dalej kopiowano, czasem nieco zmieniając, w różnorodnych drukach. Legenda „starożytnych” Blemmjów upadła ostatecznie dopiero w czasach kolonizacji.

Historycy do dzisiaj próbują wyjaśnić, skąd wziął się mit Blemmjów i dlaczego przetrwał kilkanaście wieków. Niektórzy tłumaczą, że starożytni pomylili „Blemmjów” z małpami chodzącymi z pochyloną głową, inni, że ktoś natknął się na szczątki rekina młota i wziął je za dziwne ludzkie szczątki. Jeszcze inni sugerują, że opowieści o twarzach na piersi wzięły się od ludzi chodzących w turbanach, którzy z daleka sprawiali wrażenie, jakby twarz mieli w połowie ciała. Zapewne nigdy już nie dowiemy się, jak narodziła się ta niezwykła historia, lecz możemy uznać, że fakt, iż przetrwała aż tak długo to dobry przykład na to, że wszystko, co nieznane rodziło potrzebę tworzenia mitów, które wyjaśnią, jak działa świat.

Czytaj też:
Zaginione miasto w środku puszczy. Polscy archeolodzy odkryli intrygujące miejsce
Czytaj też:
"Starożytne" tablice z Davenport. Tym razem fałszerze znacznie przesadzili
Czytaj też:
Nie tylko Marlon Brando. Aktorzy, którzy nie przyjęli Oscara (albo po niego nie przyszli)

Opracowała: Anna Szczepańska
Źródło: DoRzeczy.pl