Relacje między aliantami a sycylijską mafią były jednym z najbardziej niejednoznacznych epizodów historii drugiej wojny światowej. W latach 1942–1943, w okresie przygotowań i realizacji operacji „Husky”, czyli inwazji aliantów na Sycylię, doszło do kontaktów i współpracy pomiędzy amerykańskim wywiadem a ważnymi postaciami mafijnymi zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i we Włoszech. Choć kwestie te były przez dekady otoczone tajemnicą i spekulacjami, z czasem ujawniono liczne dokumenty potwierdzające faktyczną współpracę. Był to sojusz pragmatyczny, oparty na wzajemnych korzyściach, ale jednocześnie – co można zauważyć w literaturze historycznej – wstydliwy dla państw zachodnich, bo opierał się na porozumieniu z organizacją przestępczą.
Mafia przed i w trakcie wojny
W okresie przedwojennym wpływy Cosa Nostry na Sycylii zostały znacznie ograniczone przez faszystowski reżim Benito Mussoliniego. Twarda polityka prefekta Cesarego Mori’ego („Żelaznego Prefekta”), który w latach 1925–1929 przeprowadził masowe aresztowania i brutalne operacje przeciwko mafii, doprowadziła do znaczącego osłabienia struktur sycylijskich. Wielu mafiosów uciekło do Stanów Zjednoczonych, wzmacniając tamtejsze organizacje przestępcze. Kiedy w latach 40. alianci planowali inwazję na południe Włoch, to właśnie ci emigranci oraz ich kontakty stali się ważnym ogniwem łączącym świat amerykański i sycylijski.
Dlaczego alianci weszli w układ z mafią?
Motywacje aliantów były przede wszystkim strategiczne. Po pierwsze, obawiano się sabotażu portów na wschodnim wybrzeżu USA, zwłaszcza portów nowojorskich, które były kluczowe dla transportu wojsk i zaopatrzenia. Po drugie, alianci potrzebowali informacji wywiadowczych dotyczących Sycylii, infrastruktury, topografii i lokalnych układów politycznych. Po trzecie, liczono, że mafia – znająca teren, posiadająca rozległe sieci kontaktów i potrafiąca wpływać na lokalną ludność – może wesprzeć aliantów podczas inwazji.
Operacja „Underworld”
Jednym z najbardziej znanych epizodów współpracy był tzw. projekt „Underworld”, zainicjowany w 1942 roku przez Office of Naval Intelligence (ONI). Po serii aktów sabotażu i pożarów w portach amerykańskich marynarka wojenna zwróciła się do lokalnych bossów mafijnych, przede wszystkim do Lucky’ego Luciano, który odsiadywał wyrok w więzieniu stanowym w Dannemora. W zamian za pomoc w zabezpieczeniu portów Luciano otrzymał lepsze traktowanie, a po wojnie – skrócenie wyroku i deportację do Włoch.
Luciano, poprzez swoich współpracowników, takich jak Meyer Lansky czy Albert Anastasia, miał mobilizować struktury mafii portowej i dokerów do zaprzestania sabotażu i pilnowania porządku. ONI uznało ten ruch za zaskakująco skuteczny.
Wywiad i przygotowania do operacji „Husky”
W 1943 roku, w trakcie planowania inwazji na Sycylię, kontakty wojskowych USA z mafią rozszerzono. Alianci potrzebowali map, informacji o bazach wojskowych, drogach, mostach, nastrojach ludności oraz lokalnych możnych, których pomoc mogła ułatwić logistykę działań. Maksymalne rozpoznanie terenu było kluczowe, a mafiosi żyjący na emigracji utrzymywali stały kontakt z rodzinami oraz dawnymi współpracownikami na Sycylii.
Według wielu źródeł Luciano i powiązani z nim gangsterzy byli wykorzystywani jako nieformalni pośrednicy w nawiązywaniu kontaktów między amerykańskimi służbami a sycylijskimi bossami, w tym z Calogero Vizzinim – jednym z najbardziej wpływowych bossów Cosa Nostry na południowej Sycylii. To Vizzini i inni lokalni liderzy mieli angażować swoje sieci w rozpoznanie terenu i przygotować grunt pod lądowanie wojsk alianckich.
Dlaczego mafia zgodziła się współpracować z aliantami?
Motywacje sycylijskich mafiosów były równie pragmatyczne jak motywacje aliantów. Wielu bossów sycylijskich pamiętało represje Mussoliniego i widziało w aliantach siłę, która może przywrócić ich pozycję. Po upadku faszyzmu mafia liczyła na powrót do roli lokalnych „mediatorów” i nieformalnych władz na prowincji. Ponadto współpraca z aliantami oznaczała dostęp do zasobów, możliwości handlowych i odbudowy lokalnych wpływów gospodarczych. Wielu mafijnych liderów było też przekonanych, że alianci zwyciężą, więc opłaca się być po stronie wygranych.
Jak przebiegała współpraca na Sycylii?
Inwazja na Sycylię rozpoczęła się 9–10 lipca 1943 roku. Lądowanie przebiegło stosunkowo sprawnie, a jeden z czynników, na który powoływali się po wojnie niektórzy oficerowie wywiadu, było „relatywnie przychylne” nastawienie części lokalnej ludności. Utrzymywali oni, że mafia mogła wpływać na nastroje mieszkańców i przekonywać ich do nieprzeszkadzania aliantom.
Najczęściej podawanym Calogero przykładem jest wkroczenie wojsk amerykańskich do miasteczka Villalba, gdzie Vizzini miał pomagać w negocjacjach z miejscowymi i zapewniać, że zorganizowany opór nie będzie miał miejsca. Podobne relacje pojawiają się również z innych części Sycylii, choć historycy podkreślają, że nie należy przeceniać roli mafii – w wielu miejscach po prostu nie istniało silne poparcie dla faszyzmu.
Po zajęciu Sycylii alianci musieli stworzyć tymczasową administrację. W ramach AMGOT (Allied Military Government of Occupied Territories) szukano osób, które: znały lokalne uwarunkowania, potrafiły szybko przejąć władzę administracyjną, miały autorytet w społecznościach.
W wielu przypadkach ludzie powiązani z mafią – nie zawsze formalnie jej członkowie, często „lokalni notable” – byli mianowani burmistrzami, komisarzami gminnymi lub administratorami. Część tych decyzji wynikała z niewiedzy aliantów (brak znajomości sycylijskich realiów), a część – z pragmatyzmu (potrzeba szybkiej stabilizacji).
W efekcie mafia szybko odbudowała swoje wpływy, często zyskując większą swobodę działania niż przed wojną. A czy mafia wywiązała się ze swoich obietnic wobec aliantów?
Ocena skuteczności współpracy zależy od przyjętych kryteriów, ale na podstawie dokumentów, ale mówiąc ogólnie: Według raportów ONI akty sabotażu ustały po rozpoczęciu współpracy i mobilizacji mafijnych kontaktów. Był również przekazywanie informacji wywiadowczych. Mafia dostarczyła aliantom informacje dotyczące topografii Sycylii, lokalizacji mostów, dróg, magazynów, a także organizacji lokalnych władz. Pojawiło się również ułatwianie kontaktów z lokalną ludnością. Wielu miejscowościach sycylijscy mafiosi mieli wpływ na nastroje społeczeństwa i byli traktowani jako „lokalne autorytety”. Z punktu widzenia aliantów współpraca osiągnęła więc pewną ilość celów praktycznych.
Konsekwencje po wojnie
Współpraca ta miała jednak dalekosiężne negatywne skutki, przede wszystkim na Sycylii. Cosa Nostra, osłabiona w latach 20., dzięki decyzjom administracji alianckiej odzyskała wpływy i autorytet lokalny. Wielu lokalnych administratorów mianowanych przez AMGOT albo było powiązanych z mafią, albo stało się zależnych od jej wpływów. To właśnie w latach 40. i 50. mafia sycylijska zaczęła organizować się w nowoczesną, scentralizowaną strukturę, współpracującą z amerykańską La Cosa Nostra.
W historiografii Zachodu decyzja aliantów bywa opisywana jako pragmatyczna, ale niewygodna – nie dlatego, że współpraca była nieskuteczna, lecz dlatego, że w praktyce oznaczała wsparcie dla organizacji przestępczej, która przez kolejne dekady będzie destabilizować życie polityczne, gospodarcze i społeczne Włoch.
Czytaj też:
Benito Mussolini. Dni chwały i żałosny koniecCzytaj też:
Pożoga z Zachodu. Niemcy atakują z trzech kierunków bez wypowiedzenia wojny
