Mija dokładnie 490 lat od urodzin jednego z największych Polaków, którego życiorysem i dokonaniami obdzielić by można kilka osób. Mowa przecież o człowieku, którego książka stanowiła odpowiednik dzisiejszego „bestsellera” przez kilka stuleci, sejmowym kaznodziei, wychowawcy narodu, współtwórcy polskiej nauki oraz dobroczynności.
Większość Polaków kojarzy dziś ks. Piotra Skargę z dwóch powodów – pierwszym jest słynny obraz Jana Matejki, na którym ów największy reżyser w dziejach Polski odmalował kaznodzieję w charakterystycznej postawie pełnej pasji, charyzmy, przejęcia, ale jednocześnie troski i powagi. Drugim zaś powodem jest obecność fragmentów jego dzieł na liście obowiązkowych lektur szkolnych. Chodzi rzecz jasna o słynne „Kazania sejmowe”.
Kaznodzieja
Jeśli zatem w ogóle pamiętamy o ks. Skardze, to właśnie dlatego, że mówił do króla i szlachty. Czy pamiętamy jednak, co mówił? Otóż warto sobie przypomnieć, że w niemałej części jego „Kazania sejmowe” były aktem oskarżenia. Stanowiły to, co absurd naszych czasów nakazuje niektórym nazywać „wtrącaniem się księży w politykę”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
