W Wielką Sobotę wieczorem po raz pierwszy od Wielkiego Czwartku brzmią w kościołach dzwony. Liturgia Wigilii Paschalnej rozpoczyna się od poświęcenia ognia i wody. Niegdyś wierzono, że gałązka pochodząca z poświęconego przez księdza ognia uchroni dom od nieszczęść i pożarów. Na stosie przed kościołem palono także tzw. głowienki – drewienka leszczyny złożone na krzyż. Leszczynie przypisywano szczególne właściwości, gdyż to właśnie ona udzieliła, wedle tradycji, schronienia Świętej Rodzinie uciekającej do Egiptu. Święcone głowienki przybijano nad wejściami do domów. Popiół z wielkosobotniego stosu również zbierano – gospodarze rozsypywali go podczas pierwszej orki lub na krańcach pola, aby uchronić je od żywiołów.
Dzień ciszy
Zanim jednak w Wielką Sobotę odbywa się wieczorna Msza święta, która jest zapowiedzią radości poranka Zmartwychwstania Chrystusa, cały wielkosobotni dzień jest okazją do zatrzymania się w ciszy i refleksji nad tajemnicą Zbawienia. To czas zupełnie ostatnich prac w domu, a przede wszystkim czas na odwiedzenie Grobu Pańskiego i modlitwy oraz moment na przygotowanie święconki i pójście z nią do kościoła.
Wiele osób do dzisiaj w Wielką Sobotę odwiedza Groby znajdujące się w okolicznych kościołach. Niegdyś, zwłaszcza w miastach, była to okazja, aby spotkać się ze znajomymi, wspólnie nawiedzać kolejne świątynie i wesoło, jak to pisano, „rozmawiać o niepobożnych przedmiotach”. Takie towarzyskie nawiedzanie grobów, bez należytej zadumy, w XVIII i XIX wieku było bardzo często krytykowane.
Przed Grobami Pańskimi, po Liturgii wielkopiątkowej, wystawiano straże. Do dziś przed Grobami czuwają ochotnicy, strażacy, żołnierze i harcerze. Przy Grobach można jeszcze spotkać czasem tzw. turków wielkanocnych, czyli straż ubraną w specjalne stroje, niekiedy nawiązujące do mundurów wojskowych. Pełnią oni wartę w kościołach m.in. na Podkarpaciu.
Święcenie pokarmów
Święconka to najbardziej rozpoznawalny symbol Wielkiej Soboty. Także dzisiaj niesienie koszyka ze święconką do kościoła jest dla wielu Polaków kulminacyjnym momentem tego wyjątkowego dnia. Był to najważniejszy obrzęd w czasie Wielkiej Soboty – „powszechny, umiłowany i bardzo polski zwyczaj”.
Już w XIX wieku zdarzało się jednak, że nie wszystkim widok wypełnionych po brzegi koszyków się podobał. Pisarz i poeta Lucjan Siemieński krytyków tego obrzędu określił niegdyś dosadnie jako „propagatorów cywilizacji, spoglądających krzywym okiem na wszystko, co swoje, dowodzących, że to barbarzyński zwyczaj, ten zbytek zastawy i jadła, że takie placki, baby i szynki można jeść cały rok, a nie w jednym lub kilku dniach”.
Święcenie pokarmów szczęśliwie oparło się krytyce i od wieków jest dla Polaków jedną z największych, można rzec nawet, narodowych tradycji. Dawniej święcenie pokarmów miało jeszcze bardziej uroczysty charakter, niż dzisiaj. Do święcenia noszono niekiedy całe kosze czy duże półmiski wypełnione różnymi przysmakami. Ilość i wielkość święconki zależała, rzecz jasna, od zamożności domu.
Opisy pochodzące z końca XV wieku mówią m.in., że bogaci krakowscy mieszczanie do święcenia szykowali nawet kilkanaście półmisków mięsiwa, kilkanaście chlebów, nawet kilkaset jajek, wiele bab, kołaczy i innych ciast. Z ciasta wykonywano także niekiedy figurki postaci z Pisma Świętego, np. Apostołów, Piłata, strażników.
Na wsiach trudno było szukać takiego przepychu, jednak i tam starano się, aby święcenie było jak najbogatsze. Na Święta Wielkiej Nocy nie mogło zabraknąć jajek, szynki, kiełbasy, chleba i babki.
Warto przy tym dodać, że święcenie większej ilości pokarmów wynikało także z tego, że ksiądz na święcenie przybywał do różnych, wybranych wcześniej domów i dworów – skoro więc nie trzeba było nosić święcenia do kościoła, można było przygotować wszystkiego więcej. Do dzisiaj jeszcze, przede wszystkim na wsiach, żywy jest zwyczaj święcenia pokarmów w domach.
Zwyczaj noszenia święconek do kościoła powstał dopiero w XIX wieku. Wtedy też rozmiar święconki, ze względów praktycznych, uległ zmniejszeniu – choć początkowo były to i tak duże, wiklinowe kosze, a nie znane współcześnie koszyczki.
Co umieścić w koszyku ze święconką?
Dzisiaj także w koszykach ze święconką znajduje się to – choć w mniejszej ilości – co i przed kilkoma wiekami święcono w Wielką Sobotę. Są więc jajka, kiełbasa, chleb, sól, chrzan. I tak jak dawniej święcone stroi się białą serwetką i zielonymi listkami bukszpanu czy innych wiecznie zielonych roślinek.
Każdy pokarm znajdujący się w koszyku ze święconką ma swoją symbolikę:
- Baranek – wykonany z cukru (niegdyś masła). Jest to symbol zmartwychwstałego Chrystusa i zwycięstwa życia nad śmiercią
- Chleb – to także symbol Jezusa Chrystusa
- Jaja –są symbolem płodności i rodzącego się nowego życia. Kiedyś uważano, że by zapewnić sobie powodzenie, trzeba święcić nieparzystą liczbę pisanek
- Sól – to symbol życia, trwałości i nieśmiertelności
- Wędlina – jest symbolem dobrobytu
- Masło – to symbol dostatku
- Chrzan – to symbol męki Jezusa Chrystusa
- Baranek – to symbol Chrystusa i Jego triumfu życia nad śmiercią.
Po poświęceniu pokarmów i uczestnictwie we Mszy Świętej wielkosobotniej, czyli Liturgii Wigilii Paschalnej, następowało radosne oczekiwanie na wielkanocny poranek i Mszę rezurekcyjną.
Czytaj też:
Najświętszy czas w roku. Triduum Paschalne zawsze miało dla Polaków wyjątkowe znaczenieCzytaj też:
Od jak dawna ludzie jedzą jajka? Dłużej, niż można sądzićCzytaj też:
Via Dolorosa. Droga Męki Pana Jezusa w JerozolimieCzytaj też:
Testament Jana Pawła II. Ojciec Święty odszedł 21 lat temu
