Sowieci chcieli, aby te miejsca zniknęły na zawsze. Teraz odzyskują blask

Sowieci chcieli, aby te miejsca zniknęły na zawsze. Teraz odzyskują blask

Dodano: 
Pałac Sobańskich w Guzowie, widok z 2022 roku
Pałac Sobańskich w Guzowie, widok z 2022 roku Źródło: Wikimedia Commons / SylwiaP84 - CC BY-SA 4.0
W okresie PRL-u dwór jako siedziba ziemiańska, ostoja tradycji i polskości, a zarazem miejsce różnego rodzaju aktywności (społecznej, edukacyjnej, modernizacyjnej) miał zniknąć z polskiego pejzażu. Dlatego w tym czasie celowo doprowadzono do systematycznego niszczenia reliktów ziemiańskiej kultury

Niniejszy tekst to fragment książki dr. Marcina K. Schirmera pt. „Powrót ziemian”, wyd. Zona Zero

Ziemianie jako warstwa społeczna zostali zniszczeni po 1944 roku przez komunistyczne władze. W okresie PRL-u systematycznie niszczono relikty ziemiańskiej kultury. Znacząca część współczesnych właścicieli obiektów zabytkowych na terenach wiejskich nawiązuje do historii i tradycji miejsca, poszukując źródeł historycznych i kontaktów z rodzinami spadkobierców. Często gromadzą pamiątki po byłych posesorach.

• GOSZYCE NOWE znajdują się w rękach spadkobierców dawnych właścicieli Marty i Michała Smoczyńskich. Od lat z mozołem remontują piękny dwór;

• PAŁAC W GUZOWIE został odkupiony od gminy przez potomków przedwojennych posesorów – rodzinę Sobańskich. Pomimo olbrzymiego zaangażowania wciąż pozostaje nieukończony;

• KOPYTOWA, dwór na Podkarpaciu, to z kolei przykład realizacji pasji obecnego właściciela Andrzeja Kołdera, który kupił ten zabytek, odrestaurował go, a następnie zorganizował w nim muzeum własnych zbiorów;

Dwór Kopytowa na Podkarpaciu

• KORZKIEW to zamek pod Krakowem, w który nowe życie tchnął Jerzy Donimirski. Po dźwignięciu z ruiny stanowi interesujący przykład architektury obronnej, umiejętnie i ze smakiem zaadaptowanej do współczesnych potrzeb;

• PETRYKOZY, dwór pod Warszawą. Został ocalony przez aktora Wojciecha Siemiona i stał się znanym ośrodkiem ekspozycji sztuki ludowej oraz miejscem spotkań środowiska artystycznego;

• SUŁKOWICE, dwór w centrum Polski, to przykład współczesnego domu rodzinnego w historycznym wnętrzu, pełniącego zarazem rolę otwartego salonu muzycznego.

• PAŁAC W ZARZECZU na Podkarpaciu, muzeum rodziny Dzieduszyckich – dawnych właścicieli. Przykład porozumienia zawartego pomiędzy spadkobiercami a władzami samorządowymi.

Co oznacza „powrót ziemian”?

Tytuł niniejszej książki „Powrót ziemian” jest oczywiście przewrotny. Powrót stosunków własnościowych i społecznych, jakie znamy sprzed wojny, jest niemożliwy. Ziemianie jako warstwa społeczna zostali bezpowrotnie zniszczeni po 1944 roku przez komunistyczne władze, które znacjonalizowały majątki ziemskie bez odszkodowania, nakazując zarazem właścicielom opuścić ich rodzinne domy.

W okresie PRL-u dwór jako siedziba ziemiańska, ostoja tradycji i polskości, a zarazem miejsce różnego rodzaju aktywności (społecznej, edukacyjnej, modernizacyjnej) miał zniknąć z polskiego pejzażu. Dlatego w tym czasie celowo doprowadzono do systematycznego niszczenia reliktów ziemiańskiej kultury. Rok 1989 rozbudził nadzieję na powrót spadkobierców dawnych właścicieli do swych domów. Niestety, wobec braku ustawy reprywatyzacyjnej okazało się to niemożliwe. Dwory, przynajmniej te, które jeszcze pozostały, wciąż niszczały. Większość z nich znalazła się w gestii Agencji Nieruchomości Rolnych, która przejęła mienie po pegeerach. Po przemianach ustrojowych ziemia rolna została wydzierżawiona bądź sprzedana chłopom, a dawne siedziby ziemiańskie okazały się dzieckiem niechcianym. Pozostałe, po ustawie komunalizacyjnej, znalazły się w posiadaniu władz samorządowych, które również nie potrafiły lub nie chciały znaleźć dla nich zastosowania.

Pałac Dzieduszyckich w Zarzeczu (2012)

W III RP część osób ze środowiska ziemiańskiego decydowała się na podjęcie próby odzyskania swoich domów, czy to na drodze procesowej, czy też poprzez ich zakup. Ci, którym się to udało, przywracają z mozołem, nieraz przez wiele lat, dawną świetność swoim siedzibom. Jednocześnie obiekty takie zaczęli sprzedawać dotychczasowi właściciele, tj. administracja państwowa i samorządowa. W ten sposób powstał wtórny rynek zabytkowych nieruchomości wiejskich, który w ostatnim czasie rośnie. Od pewnego czasu obserwujemy zwiększone zainteresowanie dawnymi rezydencjami (dworami, pałacami i zamkami), co spowodowane jest rosnącą zamożnością społeczeństwa. Coraz więcej osób, które osiągnęły sukces w biznesie lub innych dziedzinach życia, decyduje się na zakup takich nieruchomości. Powody są różne. Niektórzy robią to w celach inwestycyjnych, ale są i tacy, którzy posiadanie dworu czy pałacu traktują jako zaspokojenie swoich ambicji lub spełnienie marzeń. Posiadanie wiejskiej rezydencji staje się modne, a w niektórych kręgach wręcz pożądane i prestiżowe, jako wyznacznik statusu społecznego. Związane jest to także z naśladowaniem przez nasze elity wzorów znanych z Europy Zachodniej. Niektóre z takich obiektów służą do prowadzenia w nich działalności gospodarczej (hotele, pensjonaty, restauracje, domy weselne). Nie jest tu moją rolą ocenianie pobudek, jakimi kierowali się nabywcy. Każdy z tych przypadków, jakkolwiek różny, ma ten pozytywny aspekt, że nieruchomości takie są remontowane i przywracana jest im dawna świetność. Tym samym są zabezpieczone przed dalszą degradacją, a często wręcz unicestwieniem. Oby tylko działo się to zgodnie z zasadami sztuki konserwatorskiej i z poszanowaniem zabytkowej materii.

Znaczna część współczesnych właścicieli obiektów zabytkowych na terenach wiejskich (niezależnie czy związanych rodzinnie z ziemiaństwem, czy też nieposiadających takich tradycji) w sposób świadomy nawiązuje do historii i tradycji miejsca, poszukując źródeł historycznych i kontaktów z rodzinami spadkobierców. Często gromadzą pamiątki po byłych posesorach i zbierają historyczne świadectwa dokumentujące przeszłość. Utrwalają w ten sposób historię miejsca, ale zarazem pokazują siebie jako spadkobierców tradycji z nimi związanych. Wielu z nich, rozumiejąc funkcję, jaką w przeszłości pełniła w społeczeństwie siedziba ziemiańska, stara się ją w różnych zakresach kontynuować. Organizują otwarte imprezy o charakterze kulturalnym, edukacyjnym, gospodarczym i innym, wzbogacając i aktywizując zarazem lokalne społeczności. Dawne siedziby ziemiańskie (a przynajmniej niektóre z nich) ponownie stają się ośrodkami kultury i ważnym punktem odniesienia na wsi, nawiązując do najlepszych tradycji z historii. Pokazuje to trwałość fenomenu dworu polskiego i pragnienie kontynuowania dawnych wzorców.

Obserwując tę sytuację od lat i będąc zaangażowany w ochronę dziedzictwa ziemiańskiego, postanowiłem przybliżyć Czytelnikom wybrane przykłady takich działań. Uważam, że zasługują one na popularyzację i wsparcie. Oczywiście jest to tylko wybór i nie wyczerpuje tematu. Takich obiektów jest w całej Polsce znacznie więcej. Przegląd jest subiektywny, ale od czegoś trzeba zacząć. Kryteria doboru były dwa: uratowanie zabytkowego obiektu, będącego w przeszłości siedzibą ziemiańską, od zniszczenia i prowadzenie w nim działalności nawiązującej do historii miejsca i dawnych właścicieli. Sprawą wtórną jest, choć oczywiście nie bez znaczenia, czy dom ten wrócił do rodziny spadkobierców, czy też dostał się w ręce nowych osób. Różna jest też skala opisywanych obiektów, od zamków i pałaców, aż do małych dworów. Różny jest też rodzaj prowadzonej działalności: koncerty, wystawy, edukacja, inne...

Wspólny mianownik to działanie na rzecz dobra wspólnego i kontynuowanie ziemiańskiego etosu, jakim było szerzenie kultury wysokiej na terenach wiejskich. Stąd tytuł Powrót ziemian ma charakter bardziej symboliczny niż faktyczny. Powrót ziemian dokonuje się nie w wymiarze materialnym, a symbolicznym, duchowym i kulturowym. Świadczy to o ciągłości trwania etosu ziemiańskiego i jego sile oddziaływania. I jakkolwiek skala tego zjawiska nie jest wielka, to jednak ma ono miejsce. Ba, ma charakter rosnący. I dlatego warte jest przybliżenia.

Powyższy fenomen przedstawiam na siedmiu wybranych przykładach. Wszystkie znane mi osobiście. Są to: Goszyce Nowe (dwór Małopolska), Guzów (pałac Mazowsze), Kopytowa (dwór Podkarpacie), Korzkiew (zamek Małopolska), Petrykozy (dwór Mazowsze), Sułkowice (dwór woj. łódzkie) i Zarzecze (pałac Podkarpacie). Obiekty pochodzą z różnych części Polski i reprezentują różne typy ziemiańskich siedzib.

Okładka książki dr. Marcina K. Schirmera pt. „Powrót ziemian”, wyd. Zona Zero

Goszyce Nowe, dwór pod Krakowem, który obecnie znajduje się w rękach spadkobierców dawnych właścicieli. Od lat z mozołem remontują go, próbując przywrócić domowi dawną świetność. Jest to miejsce promieniujące kulturą, organizowane są w nim spotkania i wernisaże oraz kameralne koncerty.

Guzów to rzadki na Mazowszu przykład architektury rezydencjonalnej w tzw. kostiumie francuskim. Pałac został odkupiony od gminy przez potomków przedwojennych posesorów. Stanowi przykład walki rodziny o przywrócenie dawnej świetności swojej siedzibie. Pomimo ponad dwudziestu lat starań o przywrócenie mu świetności wciąż pozostaje nieukończony.

Kopytowa, dwór na Podkarpaciu, to z kolei przykład realizacji pasji obecnego właściciela, który kupił ten zabytek, odrestaurował go, a następnie zorganizował w nim muzeum wyposażone w zbiory pochodzące z własnej kolekcji. Prowadzi w nim działalność edukacyjną i warsztaty dla młodzieży.

Korzkiew, nieduży zamek pod Krakowem, w który tchnięto nowe życie. Po dźwignięciu z ruiny stanowi interesujący przykład architektury obronnej, umiejętnie i ze smakiem zaadaptowanej do współczesnych potrzeb. Miejsce wielu inicjatyw społecznych i wydarzeń kulturalnych.

Petrykozy, dwór pod Warszawą ocalony przez aktora Wojciecha Siemiona, stał się znanym ośrodkiem ekspozycji sztuki ludowej, ale także miejscem wielu ciekawych wydarzeń kulturalnych i środowiskowych.

Sułkowice, dwór w centrum Polski, to przykład współczesnego domu rodzinnego w historycznym wnętrzu, w którym odbywają się cyklicznie otwarte dla publiczności koncerty muzyczne. Miejsce promieniujące muzyką i sztuką.

I wreszcie pałac w Zarzeczu na Podkarpaciu, aktualnie muzeum rodziny Dzieduszyckich, dawnych właścicieli. To przykład porozumienia zawartego pomiędzy spadkobiercami i władzami samorządowymi, w wyniku którego stworzono publiczną palcówkę kultury, umożliwiając zarazem potomkom dawnych właścicieli uczestnictwo w życiu obiektu i lokalnej społeczności. Na koniec Autor pragnie podziękować wszystkim osobom, które udzielały cennych informacji, dzieliły się swoją wiedzą, udostępniały kontakty, weryfikowały tekst i tym samym przyczyniły się do powstania tej książki.

Niniejszy tekst to fragment książki dr. Marcina K. Schirmera pt. „Powrót ziemian”, wyd. Zona Zero

Czytaj też:
Te miejsca przestały istnieć. Czego pozbawiła nas Armia Czerwona
Czytaj też:
To ona uczyniła Książ takim, jaki znamy. Umierała samotnie
Czytaj też:
Szlachta. Duma Rzeczypospolitej

Źródło: DoRzeczy.pl / Wyd. Zona Zero