Chrobry kontra Niemcy: II runda
  • Leszek LubickiAutor:Leszek Lubicki

Chrobry kontra Niemcy: II runda

Dodano: 
Cesarz Henryk II Święty  /  król Bolesław Chrobry
Cesarz Henryk II Święty / król Bolesław Chrobry Źródło: Wikimedia Commons
Pokój zawarty w Poznaniu w 1005 r., po pierwszej fazie wojny polsko-niemieckiej (1002–1018), obie strony traktowały jedynie jako pauzę. Ani Henryk II, ani Bolesław Chrobry nie zamierzali ustępować rywalowi

Pierwszy rozdział tej długiej wojny można byłoby uznać za mały sukces Chrobrego, ponieważ Henrykowi nie udało się podporządkować polskiego władcy. A przecież ten niemiecki król nie mógł znieść wyniesienia Chrobrego na zjeździe gnieźnieńskim do rangi wyższej niż tylko książę jakiegoś słowiańskiego państewka.

Bolesław I mógł czuć niedosyt, ale nie czuł się pokonany, ponieważ „pokonani bywają jednak tylko ci, którzy sami uznają się za pokonanych. Bolesław I do takich oczywiście nie należał” (Labuda, 2012). Polski władca rozpoczął więc od razu działania dyplomatyczne, chcąc m.in. odzyskać wpływy na Pomorzu Zachodnim, które utracił w wyniku pierwszej fazy wojny. Żyjący tam Wolinianie i Lucice, Słowianie, którzy wcześniej byli sojusznikami Niemiec, poczuli się zagrożeni i udali się ze skargą do Henryka II.

Była Wielkanoc 1007 r. „Zarzuty musiały być tak poważne, że król i jego rada powzięli decyzję o zerwaniu niedawno zawartego pokoju i zagrozili wojną” (Labuda, 2012). Chrobry, mając wszędzie szpiegów, szybko o tym się dowiedział i ruszył pierwszy do ataku. Jak trafnie to ujął Karol Szajnocha, Bolesław podwójnie wojował: żelazem i złotem.

Krwawe przygotowania

Król Henryk II miał w swoim państwie mocną opozycję. Byli w jego otoczeniu również ludzie, którzy sprzyjali Chrobremu. Musiał zatem najpierw się z nimi uporać, gdyż winił ich za niepowodzenia, których doznał w czasie pierwszej fazy wojny zakończonej pokojem w 1005 r. Pamiętajmy o słowach Władysława Konopczyńskiego, który tak widział naszego zachodniego sąsiada i wroga: „Święte Cesarstwo Rzymskie Niemieckiego Narodu to ani państwo jednolite, ani związek stanów: jest to zlepek grup różnego kalibru i układu”. Saski kronikarz Thietmar tak to natomiast oceniał: „Wytępiwszy sprawców wszelkich niegodziwości, król zabiegał usilnie po tych wypadkach o ugruntowanie w naszym kraju upragnionej pomyślności oraz bezpieczeństwa. Dlatego kazał powiesić na stryczku w Fallersleben sławnego rycerza Bruncjona z Merseburga, spośród Słowian zaś możnego Borysa i Wszemysła wraz z ich stronnikami. Często odbywał zjazdy ze Słowianami w Wierzbianach leżących nad Łabą i, czy chcieli czy nie chcieli, omawiał z nimi potrzeby swego państwa i narzucał w końcu swoją wolę”.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.