Polacy w Kraju Warty
  • Tomasz StańczykAutor:Tomasz Stańczyk

Polacy w Kraju Warty

Dodano: 
Wypędzanie Polaków z Kraju Warty w 1939 r.
Wypędzanie Polaków z Kraju Warty w 1939 r. Źródło: Bundesarchiv/Wikimedia Commons
Jeśli Polak podnosił rękę na widok Niemca, to tylko wtedy, by zdjąć przed nim czapkę. Tak nakazywało niemieckie prawo.

Niemiecka okupacja postrzegana jest przez pryzmat Generalnego Gubernatorstwa. Nasza pamięć zdominowana jest przez Palmiry, al. Szucha, Kedyw, „Rudego”, „Alka” i „Zośkę”, zamach na Kutscherę, Hansa Franka, powstanie warszawskie. Mało w niej miejsca dla okupacji na ziemiach bezpośrednio włączonych do III Rzeszy. Autor książki, będącej reportażem historycznym, którego bohaterami są także żyjący świadkowie, pisze o Kraju Warty i losie Polaków, a także Żydów.

Panem ich życia i śmierci był namiestnik Kraju Warty gauleiter Arthur Greiser.

„Arthurek lubił się bić. Rada Pedagogiczna gimnazjum w Inowrocławiu, a zasiadali w niej sami Niemcy, wyrzuciła Arthurka na zbity pysk […]. Podobno mali Polacy poniewierali Arthurkiem. Dziwny jesteś, śmiesznie mówisz. Czy krzywdy dzieciństwa zmieniły Arthurka w potwora?” – zastanawia się autor. Chociaż rodzice Arthurka żyli zgodnie i z Polakami, i z Żydami.

Gauleiter Greiser utrzymywał, że ziemie, na których znajdowały się Gniezno i Poznań, to prastare ziemie niemieckie. Żyło na nich 90 proc. Polaków. Kraj Warty przeznaczony był do zgermanizowania. Żeby nie było przeszkód, Niemcy postanowili wybić polskie elity. Publiczne egzekucje w ramach operacji „Tannenberg” odbyły się w październiku 1939 r. w Śremie, Książu, Kórniku, Mosinie, Środzie, Kostrzynie, Gostyniu, Poniecku, Krobi, Kościanie, Śmiglu, Lesznie, Osiecznej i we Włoszakowicach.

„Z nich Potwór cieszył się najbardziej. Podobała mu się praca wędrującego po Wielkopolsce Einsatzkommando i działającego przy nim sądu doraźnego”. Szczęście więc mieli ci, których Niemcy postanowili „tylko” wysiedlić do Generalnego Gubernatorstwa. Od października 1939 do marca 1941 r. wypędzono z własnych domów 250 tys. Polaków, w tym 90 tys. z Poznania. Kosztowności należało pozostawić na stole. Nie wolno było zabierać m.in. albumów z rodzinnymi zdjęciami. „W czasie, gdy się pakowałam, Niemki układały swoje dzieci do mojego ciepłego jeszcze łóżka” – wspominała jedna z wypędzonych. Ktoś, kto odważyłby się wrócić, miał być z rozkazu Himmlera rozstrzelany. Rozdział „W dziesięć minut” przedstawia brutalność i grozę wypędzeń.

W swojej rodzinnej Środzie Wielkopolskiej Greiser mówił jako namiestnik Kraju Warty: „Każdy Polak, który podniesie tylko rękę na Niemca, będzie wymazany z rejestru osób żyjących na świecie. W dwadzieścia cztery godziny stanie się dzieckiem śmierci.” Jeśli Polak podnosił rękę na widok Niemca, to tylko wtedy, by zdjąć przed nim czapkę. Tak nakazywało niemieckie prawo. W Turku Polakom i psom był wzbroniony wstęp do parku. W Kaliszu psy cieszyły się większymi względami – mogły wchodzić do parku na smyczy. Polacy nie mieli prawa tam być.


Piotr Świątkowski
"Polakom i psom wstęp wzbroniony. Reportaże o Kraju Warty"
Wydawnictwo Rebis

Polakom i psom wstęp wzbroniony. Reportaże z Kraju Warty

Artykuł został opublikowany w 3/2017 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.