PIOTR WŁOCZYK: Polacy w Wehrmachcie to temat, z którym zdążyliśmy się już oswoić. Ale Polacy w Waffen-SS?!
DR TOMASZ E. BIELECKI: Ten temat obrósł wieloma mitami. Jeden z polskich historyków zapytał mnie kiedyś po konferencji: „Naprawdę w Waffen-SS nie wszyscy byli ochotnikami? Tam rzeczywiście trafiali też ludzie z poboru?”. Tak, faktycznie tak było – do Waffen-SS można było też trafić z poboru. Przychodził młody człowiek na komisję wojskową i dopiero potem dowiadywał się, gdzie zostanie przydzielony. Z zeznań niektórych byłych żołnierzy tej formacji wynika, że dowiadywali się, iż trafili do Waffen-SS, dopiero na miejscu, w jednostce, gdy przybyli na wezwanie.
Ilu mogło ich być?
W książce przeprowadzam czytelnika przez proces ostrożnego szacowania. Wyszła mi liczba 1806 Polaków z Pomorza, którzy służyli w Waffen-SS. Ale to tylko szacunki. Żeby doprecyzować tę liczbę w jedną lub w drugą stronę, potrzeba jeszcze dokładnych badań.
Jak dużą formacją była Waffen-SS i jak wyglądały w niej proporcje narodowościowe?
W czasie wojny przez szeregi tej armii Himmlera przewinęło się blisko milion ludzi. Niemców było w tej formacji 400 tys., volksdeutschów ponad 300 tys., a ok. 200 tys. stanowili żołnierze zaliczani w narodowosocjalistycznej nomenklaturze do tzw. obcoplemieńców. Waffen-SS powstała na przełomie lat 1939 i 1940 i szybko stanęła wobec problemu uzupełnienia stanów osobowych, bo Wehrmacht nie za bardzo chciał się dzielić rekrutem.
Jak poważny był ten problem?
Ostatnio przyglądałem się operacjom nad rzeką Wołchow, gdzie walczyła Dywizja Policyjna SS. Niemcy mieli tam olbrzymie problemy już na początku 1942 r. Sowieci podjęli wtedy na całym froncie serię kontruderzeń. Aż nie chce się wierzyć, jak Niemcy „łatali” wtedy oddziały, by mogły wykonywać swoje zadanie. Wyciągali po kompanii, batalionie z innych dywizji i pułków, a straty były tak wielkie, że liczebność poszczególnych oddziałów dramatycznie spadła. W tamtym okresie niemiecki batalion powinien liczyć ok. 600 ludzi. A wiele batalionów piechoty miało 300, 200, a nawet poniżej 100 żołnierzy! Ta sytuacja pokazuje, jak desperacko Niemcy potrzebowali uzupełnień.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
