PIOTR WŁOCZYK: Dlaczego przekonuje pan, że w maju 1926 r. doszło w Polsce do przewrotu, a nie zamachu?
PROF. WIESŁAW WYSOCKI: Ponieważ słowo „zamach” sugeruje, że był to spisek, którego cele zostały zrealizowane metodami zbrojnymi. Jak jednak pokazują dowody, Piłsudski nie planował żadnego zamachu. Marszałek chciał demonstracją wymusić zmianę decyzji prezydenta Stanisława Wojciechowskiego i dlatego pasuje tu słowo „przewrót”. W gruncie rzeczy w Polsce dokonana została wtedy rewolucja, ale bez rewolucyjnych – bardzo krwawych – konsekwencji.
Chodziło o decyzję prezydenta w sprawie powołania Wincentego Witosa na urząd premiera?
Zgodnie z uzgodnieniami poczynionymi z prezydentem Wojciechowskim miał powstać koalicyjny rząd, ponownie pod prezesurą Aleksandra Skrzyńskiego. Prezydent nie dotrzymał tej obietnicy. Przekazując premierostwo Witosowi, sprawił, że ten polityk mógł w sposób wręcz ostentacyjny prowokować Marszałka, mówiąc mu, że jeżeli ma na to siłę, to niech bierze władzę. Piłsudski czuł się po prostu oszukany przez Wojciechowskiego i stąd wzięło się jego dążenie do zademonstrowania sprzeciwu wobec złamania przez prezydenta zasad.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
