„Znany polski aktor filmowy Zbigniew Cybulski zginął tragicznie w niedzielę rano na Dworcu Głównym we Wrocławiu. Z. Cybulski zjawił się w ostatniej chwili na peronie i usiłował wskoczyć do znajdującego się już w ruchu pociągu expresowego Odra, kursującego między Wrocławiem, a Warszawą. Skok zakończył się tragicznie.
Dostał się między wagony. Pociąg zatrzymano i ciężko rannego aktora odwieziono karetką pogotowia do Szpitala im. Rydygiera. Jak oświadczył korespondentowi PAP lekarz tego szpitala dr Zygmunt Syciński – Z. Cybulski przywieziony został do szpitala w stanie agonalnym z bardzo poważnymi uszkodzeniami głowy i klatki piersiowej. W tym przypadku żaden z zastosowanych zabiegów nie dał rezultatu i w kilkanaście minut po przywiezieniu do szpitala Z. Cybulski zmarł” – pisano w Trybunie Robotniczej (nr 7, 1967). Zbigniew Cybulski zginął tragicznie 8 stycznia 1967 roku mając zaledwie 40 lat.
Wszyscy z nim pili. Podobno
Dzień przed śmiercią Zbigniew Cybulski dostał propozycję roli Kowalskiego w telewizyjnej wersji amerykańskiego dramatu Tennessee Williamsa pt. „Tramwaj zwany pożądaniem”. Był podekscytowany perspektywą wyjazdu, snuł plany. Alfred Andrys, jego przyjaciel, który tego feralnego dnia towarzyszył mu na wrocławskim dworcu, mówił później, że Cybulski nie mógł już doczekać się nowej roli. W ostatnim czasie nie dostawał żadnych większych propozycji, więc po zaproszeniu Amerykanów jakby wstąpiły w niego nowe siły.
8 stycznia 1967 roku nad ranem Cybulski i Andrys spieszyli się na pociąg do Warszawy. Za kilka godzin musieli być w stolicy. Spóźnili się. Kiedy wpadli na peron, pociąg zaczął już ruszać. Andrys wskoczył do środka. Cybulski próbował, lecz nie zdążył, noga utknęła mu między peronem a wagonem. Andrys nie był w stanie mu pomóc, zaciągnął szybko hamulec bezpieczeństwa, lecz Cybulski był już mocno poobijany, choć na pierwszy rzut oka, jak podawali świadkowie, nie było tego widać. Szybko wezwano karetkę, a aktora przewieziono do szpitala. Nie dało się go już jednak uratować. Zmarł kilkadziesiąt minut od wypadku.
Wielu jego znajomych twierdziło później, że Cybulski w ostatnią noc przed śmiercią pił. Wiele osób zapewniało nawet, że piło wtedy razem z nim. Andrys twierdził, że nie jest to prawda. „Noc przed śmiercią nie był po alkoholu, jak wszyscy twierdzą. Ludzie często zapraszali go na jednego, a on nie chciał odmawiać, żeby nie uchodzić za zarozumialca. Więc od jakiegoś czasu mieliśmy umowę, że jak jesteśmy razem, to jeden ma dyżur. I w tym dniu on miał dyżur, ja mogłem się napić. Sekcja zwłok nie wykazała obecności alkoholu”. – mówił dla „Tygodnika Wrocław” (M. Podsiadły, „Zbyszek Cybulski na 3 peronie we Wrocławiu wypowiedział ostatnie słowa”).
Zbigniew Cybulski uważany jest za symbol polskiego kina. Nazywany czasem „polskim Jamesem Deanem”, tak jak on zginął zbyt wcześnie.
„Wyróżniał się nie tylko w epoce Gomułki, ale również w czasach stalinizmu, gdy był bardzo młodym człowiekiem. Bywa tak, że niektórzy ludzie są obdarzeni czymś nie do końca określonym, ale wyczuwalnym – charyzmą, talentem i osobowością. Te cechy miał właśnie Cybulski już w momencie opuszczenia murów krakowskiej szkoły aktorskiej i zachował je do swojej tragicznej śmierci w 1967 r. Nie oznacza to jednak, że był on uważany przez wszystkich za obdarzonego niesamowitym talentem aktorskim. (...) Nie był przesadnie ceniony przez profesorów szkoły aktorskiej. Starsze pokolenie, niekoniecznie konserwatywne, dostrzegało w grze Cybulskiego amatorszczyznę. Uważano, że aktor może być oryginalny, ale musi poprawnie wypowiadać zgłoski. Wielu miało do niego pretensje, że nie robi tego klasycznie i poprawnie”. – mówił filmoznawca dr Łukasz Jasina dla portalu dzieje.pl.
Kariera
Zbigniew Cybulski urodził się 3 listopada 1927 roku w Kniażach koło Stanisławowa. Uczęszczał do gimnazjum im. Jędrzeja Śniadeckiego, a później studiował na Akademii Handlowej w Krakowie (dziś to Uniwersytet Ekonomiczny) oraz na Wydziale Dziennikarskim Wyższej Szkoły Nauk Społecznych w Krakowie. Studia jednak przerwał, po czym przeniósł się do Państwowej Wyższej Szkoły Artystycznej w Krakowie, którą ukończył w 1953 roku.
Po studiach Cybulski zaczął występować w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. Jego debiut na teatralnych deskach to rola Ferdynanda w sztuce „Intryga i miłość”. Rok później wraz z przyjaciółmi założył teatrzyk studencki BIM-BOM. Wyróżniającymi się postaciami był właśnie Zbigniew Cybulski oraz Bogumił Kobiela. Po czasie „nieformalnym” przywódcą grupy został Cybulski jako człowiek obdarzony największą charyzmą i powszechnie darzony szacunkiem. Po latach Cybulski wspominał, że tamte lata w Gdańsku uważa za najlepszy okres w swoim życiu.
Teatrzyk, choć nie miał zabarwienia politycznego, potrafił być wobec władzy krytyczny. Młodzi ludzie musieli wykazywać się odwagą – były to bowiem lata 1954-1955, a więc w Polsce wciąż jeszcze okres stalinizmu, za życia Bolesława Bieruta.
Teatrzyk BIM-BOM zrealizował pięć sztuk: „Zero” (1954), „Ahaaa” (1955), „Radość poważna” (1956), „Toast” (1957) i „Coś by trzeba” (1960). Przedstawienia wystawiano w całej Polsce, a także za granicą, m.in. w Belgii, Francji, Austrii i NRD.
Zbigniew Cybulski grał jednocześnie w Teatrze Wybrzeże. Wystąpił m.in. w „Mazepie” Juliusza Słowackiego oraz w „Pierwszym dniu wolności”. Wyreżyserował (wraz z Kobielą) sztukę „Jonasz i błazen” oraz „Króla”. Za najważniejszą sztukę Cybulskiego z tamtego czasu uważa się „Kapelusz pełen deszczu”, którą zrealizował razem z Andrzejem Wajdą. Sztuka cieszyła się ogromną popularnością, wystawiono ją wielokrotnie w całej Polsce.
Pod koniec 1960 roku Zbigniew Cybulski rozpoczął występy w Teatrze Ateneum w Warszawie. Pierwszą rolą było wcielenie się w postać Jerry’ego w „Dwoje na huśtawce”. W tym samym czasie grywał jeszcze w kabarecie Wagabunda.
Kino
Kolejnym etapem w jego życiu był Teatr Telewizji. Za najlepszą rolę uważa się występ Cybulskiego jako tytułowego bohatera w sztuce „Sammy” Kena Hugesa z 1962 roku. Cybulski pojawiał się w sztukach reżyserowanych przez Jerzego Gruzę i Olgę Lipińską. U Lipińskiej był to m.in. „Romans prowincjonalny”, „Zatrzaśnij ostatnie drzwi” i „Podwórko”. Pojawił się także w „Pozwólcie nam zmartwychwstać” w reżyserii Zygmunta Hübnera.
W Teatrze Kobra Cybulski grał u Janusza Morgenserna. Wtedy też zaczął występować w filmach. Debiut kinowy nastąpił w 1954 roku. Był to film Andrzeja Wajdy „Pokolenie”. Pierwsze większe role to „Trzy starty” (reż. Stanisław Lenartowicz) oraz „Wraki” (reż. Ewa i Czesław Petelscy). Cybulski wcielił się także w rolę głównego bohatera „Ósmego dnia tygodnia” na podstawie noweli Marka Hłaski w reżyserii Aleksandra Forda. Tego filmu cenzura nie przepuściła. Jego premiera odbyła się w Polsce dopiero w 1983 roku. Bardzo dobrze przyjęty został natomiast w RFN.
Za najważniejszą rolę w dorobku Cybulskiego uznaje się występ w filmie „Popiół i diament” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Ten film uczynił z Zbigniewa Cybulskiego gwiazdę.
„Kreując postać Maćka Chełmickiego Zbyszek Cybulski osiąga szczyty aktorskiego kunsztu. Dzięki temu filmowi stał się jednocześnie wzorem bohatera i symbolem gwiazdora, który niemal całemu pokoleniu polskiej młodzieży narzucił dżinsy i ciemne okulary. (...) Cybulskiego porównywano z kreacjami Jamesa Deana. (...) Stał się idolem, postacią ekranu numer jeden, kimś bliskim rzeszom widzów. (...) Jego nazwisko osiągnęło popularność niemal na całym świecie, pisali o nim René Claire i Alberto Moravia” – pisał Kazimierz Witkowski w „Ekranie” (nr 2, 1992).
Tak wielki sukces już się Cybulskiemu nie powtórzył, ta rola w pewien sposób zdefiniowała go na resztę, jak się okazało krótkiego, życia, choć grywał jeszcze także w zupełnie innych produkcjach, jak „Rękopisie znalezionym w Saragossie” i „Giuseppe w Warszawie”.
Każdy kolejny występ Cybulskiego był niezwykle wyczekiwany przez krytyków i publiczność. Cybulski zagrał także w trzech filmach we Francji oraz jednym filmie szwedzkim. Za granicą był rozpoznawalny, choć dużo mniej słynny, niż mógłby być, gdyby tylko polskie władze pozwoliły mu na Zachodzie więcej grać.
Trzy filmy weszły na ekrany już po tragicznej śmierci Cybulskiego. Były to „Cała naprzód”, „Jowita”, i „Morderca zostawia ślad”.
Zbigniew Cybulski zmarł tragicznie 8 stycznia 1967 roku na peronie 3 na Dworcu Głównym we Wrocławiu. Pogrzeb słynnego aktora odbył się 12 stycznia 1967 roku w Katowicach.
Czytaj też:
W 90. rocznicę urodzin Króla. Kilka mniej znanych faktówCzytaj też:
Zbyt krótka kariera Barei i multum niezrealizowanych pomysłówCzytaj też:
Michael Mann. Specjalista od filmowej atmosfery