Na cmentarzu św. Wojciecha w Łodzi odkryto szczątki dzieci – ofiar niemieckiego obozu dla dzieci i młodzieży (Polenjugendverwahrlager der Sicherheitspolizei in Litzmannstadt) przy ul. Przemysłowej w Łodzi.
Prof. Krzysztof Szwagrzyk, zastępca Instytutu Pamięci Narodowej, przekazał w mediach społecznościowych informację, w dniach 31 marca – 2 kwietnia tego roku grupa poszukiwawcza IPN prowadzi ekshumacje na cmentarzu św. Wojciecha w Łodzi. Na miejscu znaleziono jak dotąd szczątki czworga dzieci. Wstępna analiza wskazuje, że mogą być to: Teresa Jakubowska, Stanisław Kurek, Janos Duka i Leon Marczawa.
Dzieci były więźniami w obozie koncentracyjnym, który został utworzony przez Niemców 1 grudnia 1942 roku. Zamykano w nich młodych Polaków, których zmuszano do niewolniczej pracy.
Niemiecki obóz dla dzieci
Pomysłodawcą utworzenia obozu dla dzieci w Łodzi był kierownik Krajowego Urzędu ds. Młodzieży (niem. Landesjugendamt) w Katowicach Alvin Brockmann. Przedstawił on swój projekt głównemu inspektorowi niemieckich obozów koncentracyjnych Oswaldowi Pohlowi, który w listopadzie 1941 roku dostał zgodę na utworzenie obozu od Heinricha Himmlera.
Obóz koncentracyjny dla polskich dzieci powstał na terenie żydowskiego getta, przez co stał się miejscem kompletnie odizolowanym i pozostającym w ukryciu. Otoczony był wysokim murem i płotem, zakończonym drutem kolczastym. Około trzy czwarte powierzchni obozu stanowiło strefę dla chłopców, a jedna czwarta była obszarem, gdzie przetrzymywano dziewczęta. Część obozu dla dziewczynek została wydzielona wiosną 1943 roku. Niektóre z dziewcząt pracowały także na roli w podłódzkiej wsi Dzierżązna, gdzie utworzono filię obozu przy Przemysłowej. Podobnie jak obóz przy Przemysłowej, obóz w Dzierżąznej był obozem pracy.
Oficjalnym powodem stworzenia obozu dla polskich dzieci była ich rzekoma demoralizacja oraz niekorzystny wpływ, jaki miały na młodych Niemców. Prawda była jednak taka, że dzieci trafiały do obozu tylko dlatego, że były Polakami.
Do obozu koncentracyjnego przy ul. Przemysłowej w Łodzi kierowano dzieci z całej Polski, choć dużą grupę stanowiły oczywiście dzieci pochodzące z Łodzi i okolic. Wielu młodych Polaków więziono, gdyż ich rodzice działali w ruchu oporu albo nie chcieli podpisać volkslisty. W obozie zamykano także dzieci o niewielkim upośledzeniu umysłowym lub fizycznym.
Więźniami obozu koncentracyjnyego w Łodzi miały być dzieci w wieku 12-16 lat, jednak wysyłano tam nawet maleńkie dzieci, które same wymagały jeszcze opieki. Najmniejszymi, kilkuletnimi (nawet dwu- i trzyletnimi) dziećmi zajmowały się starsze dziewczęta. Przez cały okres istnienia obozu przy ul. Przemysłowej, przeszło przez niego około 3 tysiące nieletnich Polaków.
Najmniejsze dzieci miały zostać „zniemczone” i wysłane w głąb Rzeszy. Starsze miały jedynie pracować. Po ukończeniu 16 roku życia wiele dzieci były przewożonych do obozów koncentracyjnych tj. Gross-Rosen, Ravensbrück lub Auschwitz.
Dzieci musiały pracować ponad siły. Znęcano się nad nimi w najróżniejszy sposób, m.in. poprzez polewanie zimną wodą, aby szybciej się rozchorowały. W obozie panował brud i choroby. Na początku 1944 roku wybuchła epidemia tyfusu.
Obóz koncentracyjny dla dzieci przy ul. Przemysłowej w Łodzi został zlikwidowany 18 stycznia 1945 roku. Dzieci, które doczekały (w trakcie istnienia obozu zmarło tam około 200 dzieci) wyzwolenia były przerażone, opuszczone i głodne. Wiele dzieci, po krótkotrwałym błąkaniu się ulicami Łodzi, wracało z powrotem do znanych sobie obozowych baraków, gdyż nie wiedziały, co mają robić. Pomogły im dopiero formujące się w Łodzi organizacje opiekuńcze.
Czytaj też:
Aborcja dla Polek. Tak Niemcy redukowali "rasę podludzi"Czytaj też:
Za dobro zapłacili najwyższą cenę. Niemcy wymordowali nawet malutkie dzieciCzytaj też:
Tak utraciliśmy bezcenny skarb. Niemcy przetopili polskie regalia na monety
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.