Pentagon odtajnił w ostatni piątek dokumenty, które amerykańskie instytucje zbierały od lat czterdziestych XX wieku na temat kontaktów z istotami pozaziemskimi.
– Tak, jak obiecałem, Departament Wojny udostępnił pierwszą część plików UFO/UAP do przeglądu i analizy – poinformował prezydent Stanów Zjednocznych Donald Trump, życząc jednocześnie przeglądającym akta „dobrej zabawy” i zachęcając, aby każdy sam zdecydował „co tu się, do diabła, dzieje?”.
Odtajnione dokumenty od razu wywołały na świecie spore poruszenie, zwłaszcza wśród osób, które od dawna są przekonane, że światowe rządy z pewnością ukrywają przed ludźmi prawdę na temat UFO.
W historii Polski też mieliśmy do czynienia z pewnymi legendami na temat istot pozaziemskich. Najsłynniejszą jest opowieść pewnego rolnika z Emilcina.
Dziwni przybysze w lesie
Do „polskiego” spotkania z UFO doszło podobno 10 maja 1978 roku we wsi Emilcin w województwie lubelskim. Przybyszów z kosmosu spotkać miał miejscowy rolnik Jan Wolski (żył w latach 1907-1990). Jak doszło do tego dziwnego wydarzenia?
10 maja 1978 roku Wolski wracał wozem do domu przez las. Nagle ujrzał na drodze dwie dziwne postaci. Miały one niespełna 1,5 metra wzrostu, oliwkowe twarze, skośne oczy i wystające kości policzkowe. Istoty były ubrane w czarne kombinezony. Na plecach widać było garby, a palce ich dłoni były połączone błoną pławną.
Zaskakujący przybysze nie wprawiły jednak Wolskiego w większe zakłopotanie. Co więcej, rolnik nie był zdziwiony, kiedy istoty wskoczyły na jego wóz. Wolski tłumaczył, że takie zachowanie było normalne dla miejscowych. Zdziwił go tylko dziwny język, jakim istoty się posługiwały. Wolski dojechał z przybyszami na pobliską polanę, gdzie ujrzał duży pojazd unoszący się kilka metrów nad ziemią, z którego spuszczona była winda. Kiedy podjechali bliżej istoty poprosiły Wolskiego, aby zsiadł z wozu i podszedł do windy. Ta wwiozła go do tajemniczego pojazdu.
W środku Wolski spotkał dwie kolejne istoty o takim samym wyglądzie. Wokół siebie spostrzegł stojące ławki i dziwne, leżące na podłodze ptaki podobne do kruków. Istoty poprosiły Wolskiego, aby się rozebrał, co ten zrobił. Wtedy przybysze zaczęli go badać przy pomocy przedmiotu o kształcie talerzyka. Poczęstowały go także swoim pożywieniem, ale Wolski odmówił jedzenia. Wówczas poproszono go o ubranie się i wejście do windy, co rolnik uczynił. Na pożegnanie powiedział im: „Do widzenia” i ukłonił się. Tajemniczy goście również ukłonili się Wolskiemu. Wtedy mężczyzna znalazł się na ziemi.
Jak mówił później, istoty były dla niego bardzo uprzejme. Mówiły zaś dziwnym językiem, w którym występowało wiele króciutkich słów. Po tym zagadkowym spotkaniu Wolski wrócił do domu, gdzie o wszystkim opowiedział żonie i synom. Rodzina i sąsiedzi szybko udali się na polanę, gdzie miał lądować statek. Żadnego pojazdu na polanie już nie było, lecz w trawie znaleziono ślady wskazujące, że coś w tym miejscu się znajdowało.
Inni świadkowie?
Historia Wolskiego stała się wkrótce słynna na cały kraj. Rolnik i jego wieś Emilcin stali się bardzo popularni i byli często odwiedzani. Mężczyzna miał nawet narzekać, że stał się zbyt sławny. Dziwny pojazd nad Emilcinem miał widzieć podobno także miejscowy chłopiec Adam Popiołek. Do spotkania z takimi istotami, jak opisane przez Wolskiego, przyznawał się zaś później Henryk Marciniak, mieszkaniec Wielkopolski.
Wydarzenia z Lubelszczyzny opisał w swojej książce „Zdarzenie w Emilcinie” Zbigniew Blania, z wykształcenia socjolog, a z zamiłowania „ufolog”, który stwierdził, że Wolski faktycznie spotkał kosmitów.
Wiele osób nie wierzyło w historię opowiadaną przez Jana Wolskiego. Zarzucano mu, że zrobił to wszystko, aby zyskać rozgłos. Sprawą Wolskiego zajął się po latach, w 2013 roku, publicysta Bartosz Rdułtowski, który zaczął weryfikować „śledztwo”, jakie podjął wcześniej Blania. Rdułtowski uznał, że Blania dążył wyłącznie do potwierdzenia tezy o UFO, a wszystkie pytania jakie zadawał Wolskiemu były tendencyjne.
Sprawa do dziś pozostaje niewyjaśniona. Podaje się, że być może rzekome spotkanie z UFO było zaplanowanym żartem pilotów helikopterów mających w pobliżu Emilcina swoją bazę. Inni twierdzili, że sam Wolski został… zahipnotyzowany, a wówczas wmówiono mu, że widział UFO. Jak było naprawdę? Kto chciał wykorzystać rolnika z Emilcina? Czy Blania brał udział w „spisku”? Pewnie nigdy się już tego nie dowiemy.
Czytaj też:
Ślady alkoholu sprzed 4,5 tys. lat. Nietypowe znalezisko na PodlasiuCzytaj też:
Starożytny Rzym poza Włochami? Najwspanialsze rzymskie zabytkiCzytaj też:
Najstarsze szlaki turystyczne w Polsce. Kiedy zaczęto je tworzyć?
