W Wielkanoc jezuici wyjechali z Nowego Sączą do Bobowej i Brzan. „Czułem wielkość i ważność mojego posłannictwa i tak słabe, niedołężne siły moje – zwierzał się ksiądz Karol Bołoz Antoniewicz w swoich »Wspomnieniach misyjnych z roku 1846«. – Niemałe to zadanie lud rozhukany i rozpasany na wszelkie zbrodnie, powrócić do Boga, poruszyć do żalu i skruchy, do poznania niegodziwości przywieść […]”.
Miał on wówczas 39 lat. Stan duchowny nie był jego pierwszym powołaniem. Urodził się w 1807 r. w Skwarzawie na ziemi lwowskiej, w ormiańskiego pochodzenia rodzinie adwokata. Podążył śladem ojca, gdyż zapisał się na studia prawnicze na uniwersytecie we Lwowie. W czasie powstania listopadowego walczył w korpusie gen. Dwernickiego. Profesor Franciszek Ziejka w artykule „Karol Bołoz Antoniewicz: Kapłan-misjonarz-poeta” przywołał epizod z tamtego okresu. Patrol, którego członkiem był Bołoz Antoniewicz, zagubił się w lasach wołyńskich. Wieśniacy poproszeni o wskazanie drogi zaprowadzili powstańców do obozu wojsk rosyjskich, gdzie zostali oni rozstrzelani. Bołoz Antoniewicz uniknął śmierci, gdyż zasnął na koniu i odłączył się od patrolu. „Epizod ten można tłumaczyć sobie na różne sposoby. Najprostsze wydaje się oczywiste: widocznie Opatrzność wyznaczyła młodzieńcowi określone zadanie i dlatego uratowała go przed śmiercią” – pisał Ziejka.
Bołoz Antoniewicz przeżył podczas powstania dramat. Poległ bowiem wtedy jego nieodłączny towarzysz, którego kiedyś spotkał we Lwowie jako kilkuletniego chłopca przymierającego z głodu i zaopiekował się nim. W 1833 r. Bołoz Antoniewicz ożenił się z Zofią Nikorowiczówną. Małżeństwo było szczęśliwe, ale spotkała je tragedia. Pięcioro dzieci zmarło w wieku niemowlęcym, a wkrótce podążyła za nimi matka. Zaraz po jej śmierci, w 1839 r., Bołoz Antoniewicz sprzedał majątek i wstąpił do nowicjatu jezuitów w Nowym Sączu; śluby zakonne złożył w 1841 r., a rok później znalazł swoje miejsce w kolegium jezuickim w tym mieście. I stamtąd rozpoczął swoją misję na terenach, na których niedawno szalała chłopska rabacja.
„Rozhukane chłopstwo”
Pierwszą miejscowością, do której przyjechali jezuici, była Bobowa. Bołoz Antoniewicz nazwał ją najnędzniejszym między najnędzniejszymi miasteczkami polskimi, zamieszkanym przez Żydów i szewców, pogrążonym w pijaństwie i złodziejstwie.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
