Tragedia majora Sosnowskiego
  • Tomasz StańczykAutor:Tomasz Stańczyk

Tragedia majora Sosnowskiego

Dodano: 
Mjr Jerzy Sosnowski
Mjr Jerzy Sosnowski Źródło: Wikimedia Commons / Rafał Skrzypek
Z wybitnego oficera polskiego wywiadu jego przełożeni z Oddziału II zrobili bezpodstawnie zdrajcę, niemieckiego agenta.

Dziewięcioletnia działalność Jerzego Sosnowskiego, szefa siatki „In.3” w stolicy Niemiec, zakończyła się aresztowaniem i skazaniem na dożywotnie więzienie w lutym 1935 r. Wrócił do Polski w ramach wymiany agentów. Nie spodziewał się gorącego powitania, gratulacji, nagród ani awansu za swoją niebezpieczną i efektywną pracę. Doskonale wiedział, że kierownictwo Oddziału II Sztabu Głównego odnosi się do niego nieufnie, jeśli nie wrogo, i deprecjonuje wartość przekazywanych informacji. W najczarniejszych wizjach nie wyobrażał sobie tego, co go miało spotkać...

Urodzony we Lwowie w 1896 r., rtm. Jerzy Sosnowski wiosną 1926 r. pojawił się w Berlinie. Miał za sobą niemal 10 lat służby w mundurze. Podczas pierwszej wojny światowej służył najpierw w Legionach, w kawalerii Beliny, później w armii austriackiej, a od listopada 1918 r. w Wojsku Polskim. Podczas wojny z bolszewicką Rosją pracował w wywiadzie 2. Armii. Był oficerem pułków kawalerii. I wielkim miłośnikiem jeździectwa, biorącym udział w zawodach sportowych. W opiniach przełożonych znajdowały się same komplementy: inteligentny, odważny, wymagający oficer, ze znakomitymi manierami, znając języki: niemiecki, francuski i rosyjski.

Sosnowski należał niewątpliwie do tych oficerów, którzy znakomicie czują się podczas wojny, lecz nie potrafią odnaleźć się podczas pokoju; nudzą się, brakuje im wyzwań, emocji, niebezpieczeństwa. Był trochę jak Soplicowie: „Do żołnierki jedyni, w naukach mniej pilni”. Przepadał za kobietami, lubił wystawne życie, a te strony jego osobowości wymagały pieniędzy, na które nie starczała oficerska gaża. W 1924 r. otrzymał kilkumiesięczny urlop bezpłatny i wyjechał do Francji, a potem przebywał w Niemczech. Gdy powrócił do kraju, nie chciał – jak twierdził akt oskarżenia przed polskim sądem – wracać do wojska, a mając długi, zaproponował swoją współpracę Oddziałowi II Sztabu Generalnego. Nie jest wcale pewne, że tak właśnie było. Inaczej mówił sam Sosnowski przesłuchiwany przez NKWD: „Po powrocie do Warszawy został wezwany do Oddziału II, gdzie miano mu zaproponować pracę wywiadowczą w Niemczech” (P. Kołakowski, A. Krzak, „Sprawa majora Sosnowskiego”).

Wydaje się jednak, że rotmistrz podjął współpracę jeszcze przed swym wyjazdem, a owe europejskie wojaże były elementem budowania jego legendy.

Dwudziestodziewięcioletni Sosnowski pojawił się w Berlinie ze swoimi końmi i przebojem wszedł w życie towarzyskie elit stolicy, a ułatwiały mu to wcześniejsze znajomości zawarte podczas zawodów jeździeckich i na torach wyścigów konnych, a także organizowane przez niego duże, wystawne przyjęcia. Prowadził luksusowe życie, nie brakowało mu nigdy pieniędzy. Skąd je miał? Wyjaśniał ciekawym, że dotuje go bogaty ojciec. Inna wersja wynika z dokumentu opublikowanego w książce Konrada Graczyka „Operacja »Reichswehrministerium«. Misja majora Jerzego Sosnowskiego”. Rotmistrz zwraca się do konsulatu generalnego w Berlinie, by wysłał do MSZ pismo o stwierdzenie, że posiada rozległe place we Lwowie, z których ma bardzo duży dochód, a dostaje także dochody z majątku ziemskiego administrowanego przez ojca. Musi bowiem takie zaświadczenie przedstawić niemieckim władzom podatkowym.

Artykuł został opublikowany w 1/2022 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.