Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego prowadzi elektroniczną bazę strat wojennych, będącą ogólnopolskim rejestrem dóbr kultury utraconych w wyniku II wojny światowej, pochodzących z terytorium Polski. Do chwili obecnej udało się w niej zgromadzić informacje na temat 63 tysięcy obiektów. I choć rewindykacja zrabowanych dóbr kultury jest procesem niebywale czasochłonnym, to – jak wskazują specjaliści – postęp zaawansowanych technologii zwiększa szanse na „wyłapanie” na rynku zrabowanych dzieł sztuki. Oto tylko kilka przykładów szczęśliwych powrotów naszych narodowych pereł do kraju.
Ołtarz Wita Stwosza
![]()
Monumentalny ołtarz z Kościoła Mariackiego w Krakowie autorstwa mistrza Wita Stwosza z Norymbergi jest jedną z największych konstrukcji tego typu na świecie. Kiedy groźba wojny z Niemcami stała się już bardzo realna, w sierpniu 1939 r. ołtarz rozmontowano i wyjęto z niego najważniejsze rzeźby (m.in. figury Matki Bożej oraz apostołów). Poszczególne części ołtarza przetransportowano do Sandomierza, gdzie ukryto go w tamtejszym seminarium duchownym. Po wkroczeniu na terytorium Polski Niemcy zaczęli masowe mordy oraz grabieże. Poszukiwano najcenniejszych przedmiotów i zabytków, w tym ołtarza z Kościoła Mariackiego. Na powodu masowych aresztowaniach, jakich dokonywali okupanci, kardynał Adam Sapieha zdecydował się ostatecznie ujawnić kryjówkę. W 1940 r. szafa ołtarza została wywieziona do Norymbergi, zaś figury do Berlina. Wreszcie burmistrz Norymbergi otrzymał zezwolenie od Adolfa Hitlera na złożenie ołtarza w całość i wystawienie go w jednym z tamtejszych kościołów lub w muzeum. Szybko jednak okazało się, że wszystkie obiekty w mieście są zbyt małe, aby wyeksponować ołtarz w całości. Ostatecznie rzeźby zostały złożone w podziemiach zamku w Norymberdze, zaś konstrukcja na zamku Wiesenthau.
Jeszcze w czasie wojny osobą, która była najbardziej zaangażowana w odszukanie dzieła Wita Stwosza, był profesor Karol Estreicher, kierujący w Londynie Biurem Rewindykacji Strat Kulturalnych przy rządzie RP na Uchodźstwie. Estreicher od początku wojny starał się pozyskać informacje, co do dalszych losów ołtarza.
Jak można przeczytać w artykule J. Roberta Kudelskiego „Wojenne losy ołtarza Wita Stwosza – Amerykański Epizod”:
„W swoim dzienniku pod datą 13 czerwca 1945 roku Estreicher zanotował, że na ślad dzieła Wita Stwosza trafił Emeryk August Hutten-Czapski, polski polityk i dyplomata. Miejsce, w którem się znajduje ołtarz Wita Stwosza z Kościoła Mariackiego w Norymberdze: Obere Schmiedestrasse 52, naprzeciwko domu Albrechta Durera opiekuje się tym składem w piwnicy Stadtrat Fries [urzędnik miejski Walter Fries]. Piwnica, w której ołtarz ten jest złożony, należy do najlepiej zabezpieczonych w Norymberdze i nie ucierpiała od bombardowań. Dane te otrzymałem w Military Government w Norymberdze. Dzieła sztuki i elementy ołtarza odnalezione w schronie zostały zabezpieczone przez amerykańskie władze okupacyjne przy współpracy z członkami alianckiej komisji odpowiedzialnej za poszukiwania dzieł sztuki zrabowanych przez nazistów (Monuments, Fine Arts, and Archives – dalej: MFAA). Karol Estreicher zdecydował się wrócić do kraju nie patrząc na przestrogi przyjaciół i współpracowników, którzy obawiali się skutków przejęcia rządów przez władze komunistyczne. Od pierwszych dni pobytu w Polsce historyk zaczął się starać o formalną zgodę na reprezentowanie rządu w rewindykacji Ołtarza Mariackiego. Pomoc w realizacji tej misji obiecał mu zastępca Ministra Kultury i Sztuki, Leon Kruczkowski. W trakcie spotkania urzędnik poinformował Estreichera, że próby odzyskania dzieła Wita Stwosza podjęła również londyńska emigracja. Doprowadziło to do sporu kompetencyjnego i wstrzymało wyjazd krakowskiego historyka do Norymbergi. Dopiero pod koniec października 1945 roku Amerykanie wyrazili zgodę na powrót polskich zabytków do kraju. W celu ustalenia szczegółów tej operacji Estreicher spotkał się z członkami MFAA – kpt. Edwinem C. Rae, kpt. D.V. Thomsonem i kpt. Frankiem P. Albrightem. Dzięki ich pomocy mógł obejrzeć miejsce przechowywania ołtarza, który z poświęceniem pomagał ukryć w 1939 roku”.
Wreszcie, po wielu perturbacjach, dokładnie 28 kwietnia 1946 r. z Norymbergi do Polski wyruszył specjalny pociąg z bezcennym ładunkiem (obok Ołtarza, znajdowały się w nim także inne dzieła sztuki i sprzęty liturgiczne), który do Krakowa dotarł 30 kwietnia 1946 r. Mieszkańcy miasta ze łzami w oczach witali jeden z symboli świetności Krakowa.
Kielich Kazimierza Wielkiego dla opactwa w Trzemesznie
![]()
Pochodzący z 1351 r. kielich, jest najstarszym naczyniem liturgicznym, jaki ostatni z piastowskich monarchów ufundował dla opactwa w Trzemesznie. Jest on zdobiony wizerunkami Chrystusa, Matki Bożej, Ewangelistów oraz św. Wojciecha. Został zrabowany przez Niemców w dniu 5 sierpnia 1940 roku i wywieziony do Berlina. Jak można przeczytać na stronie „Muzeum Utraconego”: „Został odkryty przez przypadek w londyńskim British Museum. Pewnego razu brytyjski kustosz pokazał polskim muzealnikom tajemniczy i podejrzany kielich, mówiąc że londyńskiemu muzeum proponowano jego zakup, ale kustosz chciał się rozmyślić, bo zabytek był niewiadomego pochodzenia. Polscy muzealnicy rozpoznali w kielichu naszą własność, podjęli interwencję i eksponat szczęśliwie wrócił do kraju”. Powrót miał miejsce w 1960 r.
Żydówka z pomarańczami
![]()
W listopadzie 2010 roku media obiegła informacja, że słynny obraz Aleksandra Gierymskiego „Żydówka z pomarańczami”, zwana także „Pomarańczarką”, która została zrabowana przez Niemców podczas okupacji z Muzeum Narodowego w Warszawie, ma zostać wystawiona na aukcji w niewielkim domu aukcyjnym Eva Aldag w Buxtehude pod Hamburgiem. Nie są znane dokładne okoliczności rabunku – literatura wskazuje, że mogło mieć to miejsce po stłumieniu Powstania Warszawskiego. Toteż gdy okazało się, że arcydzieło ma zostać wystawione na aukcji, i to za zaledwie 4400 euro (a więc dużo poniżej jego prawdziwej wartości), Ministerstwo Kultury powzięło zdecydowane kroki. Choć obraz płótna zaprezentowany w katalogu aukcyjnym różnił się nieco od tego, który zachował się na przedwojennej fotografii, to oględziny dowiodły, że jest to bezsprzecznie zaginione dzieło Gierymskiego. Jednak, o ile aukcja została zablokowana, to odzyskanie obrazu wcale nie było łatwą sprawą. Jak opisywał całą sprawę portal „Niezła sztuka”:
„Jego właścicielka twierdziła, że należał on do jej babki, a jeszcze wcześniej do jej męża poślubionego w 1948 roku. Niemieckie prawo skutecznie chroni długoletnich posiadaczy dzieł sztuki. Ostatecznie »Pomarańczarka« wróciła do Muzeum Narodowego w Warszawie w 2011 roku, po wypłaceniu poprzednim właścicielom rekompensaty. Na tym etapie nie można było w pełni podziwiać kunsztu Gierymskiego. Obraz wymagał bardzo długiej i żmudnej konserwacji, której podjęła się Anna Lewandowska z Muzeum Narodowego w Warszawie. Warstwa malarska była popękana, po tym jak płótno zostało zwinięte w rulon. Naprawą tych uszkodzeń zajął się prawdopodobnie introligator, korzystając ze środków właściwych dla swojego zawodu. Nakleił on płótno na sklejkę i umieścił je w prasie introligatorskiej, co doprowadziło do spłaszczenia warstw malarskich. Spowodowało to kolejne uszkodzenia, które nieudolnie zamalowano. Dalszego zniszczenia dokonały lata przechowywania w nieodpowiednich warunkach. Muzealni konserwatorzy musieli między innymi usunąć delikatnie, drzazga po drzazdze, sklejkę oraz zlikwidować niefachowe przemalowania, tak by nie uszkodzić oryginalnego dzieła Gierymskiego”.
„Mater Dolorosa” oraz „Ecce Homo”
![]()
Restytucja średniowiecznego dyptyku „Mater Dolorosa” oraz „Ecce Homo”, autorstwa XV-wiecznego niderlandzkiego malarza Dierica Boutsa, to przykład najnowszych sukcesów na polu odzyskiwania zrabowanych dzieł sztuki. Pochodzący z kolekcji Czartoryskich dyptyk, pierwotnie wisiał w Zamku w Gołuchowie. Po wybuchu II wojny światowej przewieziono go do Warszawy – kryjówkę stanowił dom przy ul. Kredytowej 12, który był własnością Marii Ludwiki Czartoryskiej. Niestety w 1941 roku dzieło zostało odnalezione przez Niemców, którzy przenieśli je do Muzeum Narodowego w Warszawie.
W 1944 roku, po klęsce Powstania Warszawskiego, podobnie jak w przypadku „Pomarańczarki”, ślad po nim urywa się. O dziele nie było nic wiadomo aż do 2019 roku, kiedy, jak podawało Polskie Radio: „Jeden z pracowników polskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego natrafił na ich ślad na internetowej stronie niewielkiego Museo Provincial de Pontevedra w Hiszpanii”. Po sprawdzeniu autentyczności dzieła, w czerwcu 2021 roku strona polska wystosowała do rządu hiszpańskiego oficjalny wniosek restytucyjny. Dyptyk wrócił do Polski 25 stycznia 2023 roku i trafił do miejsca swojej pierwotnej ekspozycji, czyli do Zamku w Gołuchowie.
Czytaj też:
Miejsca, których nie ma. Czego pozbawiła nas Armia Czerwona Czytaj też:
Ossolineum. Uratowane dziedzictwo Czytaj też:
Kolejna strata wojenna odzyskana. Dyptyk Dirka Boutsa wraca do Polski
