Jest połowa roku 1940 w okupowanym przez Sowietów Lwowie. Odbyły się już dwie wielkie wywózki Polaków, które objęły do 200 tys. osób. W atmosferze powszechnego terroru z trudem zaczęła powstawać polska konspiracja z pozostałych jeszcze na miejscu wojskowych, a także z wysłanników z centrali w Warszawie, gdzie powstawały pierwsze pod okupacją niemiecką ogniwa Związku Walki Zbrojnej. Miały być koordynowane przez wojskowe władze warszawskie i emigracyjne, co stało się konieczne, bo już pierwsza komórka ZWZ podzieliła się na dwie grupy według klucza partyjnego. Ale największą przeszkodą w rozwinięciu działalności konspiracyjnej okazały się służby NKWD, które były dużo sprawniejsze od niemieckich. Wyłapywały wysłanników, emisariuszy wysyłanych do Lwowa do scalania organizacji, często najwyższych stopniem, choć nie zawsze ich rozpoznawały. W ten sposób wyeliminowano generałów Januszajtisa, Borutę-Spiechowicza, Klemensa Rudnickiego, później także aresztowano płk. Pstrokońskiego wysłanego z Paryża, a w końcu gen. Okulickiego.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
