W prestiżowym czasopiśmie „Journal of Archaeological Science: Reports” ukazał się pierwszy pełny artykuł naukowy poświęcony grobowi nr 75, czyli pochówkowi młodej kobiety, którą media nazwały „wampirzycą Zosią”. Publikacja, której autorami jest międzynarodowy zespół badaczy pod kierunkiem prof. Dariusza Polińskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, rzuca światło za zagadkowy pochówek z okolic Dąbrowy Chełmińskiej.
Zagadka pochówku nr 75
Grób odkryto w sierpniu 2022 roku na cmentarzysku w Pniu koło Dąbrowy Chełmińskiej. Kobieta była ułożona na plecach, z twarzą skierowaną ku górze. Na dużym palcu lewej stopy miała założoną trójkątną kłódkę, a na szyi żelazny sierp o długości około 36 centymetrów, ostrzem skierowanym w stronę gardła. To połączenie dwóch środków zabezpieczających w jednym grobie nie było wcześniej znane w literaturze archeologicznej.
Najnowsze badania potwierdzają, że kłódka znajdowała się przy zmarłej od momentu pochówku. Sierp natomiast najprawdopodobniej dodano później. Analiza układu warstw ziemi i kształtu jamy grobowej wskazuje, że grób otwarto ponownie, zapewne krótko po pogrzebie, zanim ciało całkowicie się rozłożyło. Kości zachowały anatomiczny układ, co oznacza, że interwencja nastąpiła stosunkowo szybko. Naukowcy interpretują to jako reakcję na nieszczęścia, takie jak epidemia, nieurodzaj czy tajemnicze zgony, które lokalna społeczność przypisała zapewne niedawno pochowanej kobiecie.
Trzecim, wcześniej słabiej opisanym elementem okazały się zielonkawe przebarwienia na podniebieniu, w jamie nosowej oraz na dwóch pierwszych kręgach szyjnych. Analizy pierwiastkowe wykazały w tych miejscach na podwyższoną zawartość miedzi. Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie zakłada, że po śmierci kobiety umieszczono w jej ustach większy przedmiot wykonany z miedzi lub jej stopu. Nie była to zwykła moneta. Było to kolejne Mogło to kolejne zabezpieczenie „antydemoniczne” mające uniemożliwić zmarłej „przemawianie” lub „gryzienie”.
Kim była kobieta?
Badania osteologiczne i genetyczne ustalają wiek kobiety na 17-19 lat. Mierzyła ona 162-168 cm. Nie znaleziono śladów urazów ani chorób, które mogłyby jednoznacznie wyjaśnić przyczynę śmierci. Aby poznać lepiej przyczynę zgonu potrzebne są dalsze prace paleopatologiczne.
Zaskoczeniem okazał się wysoki status społeczny dziewczyny. Przy jej głowie zachowały się fragmenty dekoracyjnej taśmy z jedwabiu, w której znajdowały się nici z czystego srebra i złota. Taki wyrób był poza zasięgiem zwykłych mieszkańców wsi. Kobieta pochodziła najprawdopodobniej z warstwy wyższej, należała do szlachty lub bogatego mieszczaństwa.
Analizy izotopowe szkliwa zębów wskazują, że dorastała zapewne w rejonie Pnia. Mitochondrialne DNA należy jednak do haplogrupy J1c2c1, rzadkiej wśród współczesnych Słowian, a częstszej w Skandynawii, na Wyspach Brytyjskich i w Niemczech. Sugeruje to napływowe korzenie w linii żeńskiej: jej matka, babka lub prababka mogły pochodzić z ludności napływowej, lecz tzw. Zosia była już prawdopodobnie drugim lub kolejnym pokoleniem osadników.
Z drugiej strony jej dieta odbiega od wyobrażeń o życiu osoby zamożnej. Kobieta jadła głównie zboża (takie jak: pszenica, jęczmień, żyto, proso) i warzywa. Mięsa spożywała stosunkowo mało. Można wyjaśnić to w ten sposób, że w XVII wieku, naznaczonym wojnami, epidemiami i klęskami żywiołowymi, niedobory żywności dotykały nawet wyższe warstwy.
Nazywanie pochowanej kobiety, nawet żartobliwie wampirem, jest jednak dużym nadużyciem. Autorzy artykułu konsekwentnie unikają takiego określenia. Dlaczego? Praktyki z Pnia określają jako bowiem jako antydemoniczne. Wobec młodej zmarłej zastosowano środki chroniące żywych przed „niebezpiecznym zmarłym”. Przed wiekami osoby, które umarły nagle, młodo albo w niejasnych okolicznościach, stawały się często obiektem lęku. Gdy po pogrzebie takiej osoby na społeczność spadały różne nieszczęścia, winę łatwo było „zrzucić” na kogoś, kto zmarł w dziwnych okolicznościach.
Publikacja z lipca 2026 roku nie zamyka tematu. Jest pierwszym z planowanego cyklu artykułów o cmentarzysku w Pniu, gdzie odkryto już ponad sto pochówków, w tym kilkanaście nietypowych. Oby „Zosia” przestała być tylko wywołującą medialną sensację „wampirzycą”. Jej pochówek może pozwolić na lepsze poznanie zwyczajów pogrzebowych w regionie oraz przesądów, które towarzyszyły takim pochówkom.
Czytaj też:
Cmentarz z pierwszej wojny w Bieszczadach. Zapomniane miejsce Czytaj też:
"Fejkowe" szczątki i nazistowski kult. Tak Niemcy manipulowali archeologią Czytaj też:
Jedyny w Polsce. Podwójny kobiecy pochówek z Opola
