Egzotyczne porównania
  • Ryszard CzarneckiAutor:Ryszard Czarnecki

Egzotyczne porównania

Dodano: 
Flaga Pakistanu
Flaga Pakistanu Źródło: Pixabay
Polska nie jest pępkiem świata, ale też na szczęście nie jest wyrostkiem robaczkowym globu – autorem mniej więcej takiego stwierdzenia był dziennikarz, a później pierwszy ambasador już Rzeczypospolitej (a nie PRL) w Stanach Zjednoczonych Ameryki, Kazimierz Dziewanowski.

Oczywiście dla nas Polska jest najważniejsza, ale przy takim założeniu także można dostrzegać realia i... podobieństwa naszej sytuacji z sytuacją innych krajów. Za to, co teraz napiszę, obrażą się na mnie obie strony konfliktu politycznego nad Wisłą i Odrą. Prawica – za pokazanie, że Najjaśniejsza Rzeczpospolita nie jest żadnym wyjątkiem, gdy chodzi o gwałcenie prawa na potrzeby polityki czy też spory między władzą wykonawczą a sądowniczą. Z kolei koalicja 13 grudnia będzie miała mi za złe, że w ogóle śmiem „ich” państwo porównywać z jakimiś egzotycznymi krajami. Tymczasem można dostrzec szereg podobieństw, nieraz niemal bliźniaczych (sic!), między tym, co dzieje się u nas, a tym, co dzieje się w... Islamskiej Republice Pakistanu.

A tam były premier Nawaz Sharif ostrzega, że jego kraj nie przetrzyma kolejnego kryzysu konstytucyjnego czy politycznego.

W tym drugim co do wielkości muzułmańskim państwie świata scena polityczna jest wstrząsana głęboką, trwającą już od dawna walką między rządem a Sądem Najwyższym (nie ma tam Trybunału Konstytucyjnego). W tym ostrym meczu politycznym piłką jest... stan zdrowia byłego premiera Imrana Khana. Sprawa leczenia byłego szefa rządu w Islamabadzie jest niczym przeciąganie liny między pakistańskim gabinetem a pakistańskim Sądem Najwyższym. Władza wpadła w pułapkę zastawioną przez instytucje, które wykraczają poza przewidziane dla nich ramy prawne bądź też zamierzają prawem kaduka kontrolować inne organy państwa. Znamy to skądinąd...

Pakistanem rządzi armia – i to oczywiście różni ich od nas (choć pewne analogie z PRL stanu wojennego generała Jaruzelskiego można zasadnie przeprowadzać). Władzy militarnej podporządkowana jest władza cywilna, a obie są na wojnie z Sądem Najwyższym. Elementem swoistej prawnej militaryzacji państwa było przeforsowanie zmian w konstytucji poprzez wprowadzenie 26. i 27. poprawki do Ustawy Zasadniczej. Miały one dwa jednoczesne cele: zwiększenie kompetencji stricte politycznych sił zbrojnych, ale równocześnie osłabienie sprawczości Sądu Najwyższego. De facto ograniczono niezależność sądownictwa i to akurat w czasie, gdy scena polityczna Pakistanu coraz bardziej stawała się pasem transmisyjnym wojskowego establishmentu kierowanego przez Asima Munira. Rząd uzyskał większy wpływ na mianowanie sędziów – co oczywiście było powodem oskarżeń o upolitycznienie sądownictwa.

Trzeba przyznać, że dotychczas Sąd Najwyższy IRP (Islamskiej Republiki Pakistanu) potrafił dość skutecznie bronić konstytucji i prawa przed armią, ale też przed radykalnymi islamistami oraz coraz bardziej przesuwającymi się w kierunku autorytaryzmu rządami.

Boiskiem gry między władzą wykonawczą a sądowniczą była kwestia wspomnianego już leczenia byłego premiera Khana, przez wiele lat reprezentanta i kapitana reprezentacji Pakistanu w tamtejszym sporcie narodowym, czyli krykiecie (kierował drużyną, gdy wygrywała Puchar Świata, czyli krykietowy mundial!). Sąd Najwyższy nakazał przenieść go z więzienia (gdzie odsiaduje 10-letni wyrok więzienia za ujawnienie tajnych dokumentów rządowych: szyfrogramu MSZ – ambasada w USA) do Shifa International Hospital. Tam miał być poddany badaniom lekarskim oraz konsylium, także z udziałem jego osobistego lekarza. Jednak rząd przeniósł go nie do szpitala międzynarodowego, tylko do państwowego, nad którym sprawował pełną kontrolę. Jak łatwo się domyślić, wydano takie orzeczenie medyczne, które było korzystne dla władzy. Spotkało się to z dość oczywistym potępieniem przez partię byłego szefa rządu – PTI (Pakistan Tehreek-e-Insaf, czyli Pakistański Ruch na rzecz Sprawiedliwości). Jednak decyzję rządową zakwestionowała również politycznie bardziej neutralna Rada Adwokacka Pakistanu, czyli odpowiednik naszej Naczelnej Rady Adwokackiej. Władza wykonawcza skontrowała, uznając, że Sąd Najwyższy wykracza poza swoje kompetencje i uzurpuje sobie prawa, których nie ma. Minister sprawiedliwości, czyli pakistański Bodnar/Żurek, Azam Nazeer Tarar, uznał, że może decydować, co może, a czego nie może Sąd Najwyższy...

Skąd my to znamy?

Źródło: DoRzeczy.pl