Eligiusz Niewiadomski. Kim był człowiek, który zabił prezydenta?

Eligiusz Niewiadomski. Kim był człowiek, który zabił prezydenta?

Dodano: 5
Eligiusz Niewiadomski
Eligiusz Niewiadomski Źródło: Wikimedia Commons
Eligiusz Niewiadomski jest znany przede wszystkim lub nawet wyłącznie jako zamachowiec i morderca prezydenta Gabriela Narutowicza. Nie był on jednak osobą przypadkową. Jako malarz był w sferach artystycznych dobrze znany.

Od stu lat historycy zastanawiają się, co skłoniło Eligiusza Niewiadomskiego do zabicia prezydenta Gabriela Narutowicza. Niektórzy już krótko po zamachu twierdzili, że stoi za nim endecja. Inni uważają, że Niewiadomski był niezrównoważony psychicznie i choć utożsamiał się z Narodową Demokracją, to działał sam. Wciąż nie brakuje też teorii mówiących, że Niewiadomski był tylko pionkiem, a jego mocodawcy stali znacznie wyżej. Jak było naprawdę?

Życie i twórczość

Eligiusz Niewiadomski urodził się 1 grudnia 1869 roku w Warszawie. Uczęszczał do gimnazjum, a później do warszawskiej szkoły rysunku u znanego malarza Wojciecha Gersona. Kształcił się później w Petersburgu, w Akademii Sztuk Pięknych. Już wówczas był uważany za niezwykle zdolnego artystę. W kolejnych latach przebywał w Paryżu, a za swoją twórczość zbierał bardzo pochlebne opinie.

Niewiadomski już jako nastolatek był zaangażowany politycznie. Brał udział m.in. w manifestacjach patriotycznych organizowanych np. z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Początkowo miał raczej socjalistyczne poglądy, lecz z czasem skierował się w stronę ruchu narodowego.

W 1896 roku Niewiadomski wrócił do Warszawy. Wstąpił wówczas do tajnej Ligi Narodowej. Pisał m.in. w dziale kulturalnym „Kuriera Codziennego”, a czasem także dla „Kuriera Warszawskiego” i „Tygodnika Ilustrowanego”. Cały czas malował. Swoje obrazy wystawiał m.in. na prywatnych salonach oraz w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Widzom szczególnie podobały się obrazy tj. „Rodzina centaurów”, „Portret doży”, „Z Bretanii”, „Las w słońcu”, „Cisza leśna”, „Golgota ducha”. Niewiadomski jednocześnie, choć był członkiem różnych artystycznych instytucji, miał do nich krytyczny stosunek i nie bał się dawać temu wyraz, m.in. w artykułach prasowych.

Eligiusz Niewiadomski

Niewiadomski miał niebagatelny udział w tworzeniu Warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Wykładał rysunek w Instytucie Politechnicznym w Warszawie, historię sztuki na Wydziale Humanistycznym Towarzystwa Kursów Naukowych w Warszawie oraz w kilku innych szkołach. Prócz aktywności jako wykładowca i malarz, zajmował się także pracą naukową (napisał monumentalne dzieło „O sztuce średniowiecznej”), był też autorem polichromii i witraży w kościele św. Bartłomieja w Koninie.

Za działalność w ruchu narodowym (w tym przemyt nielegalnych pism z Galicji do Królestwa Polskiego) Niewiadomski został aresztowany przez Rosjan w czerwcu 1901 roku. Przez kilka miesięcy siedział w więzieniu na Pawiaku i w warszawskiej Cytadeli.

Z Ligi Narodowej wystąpił w 1904 roku, gdyż władze partii odmówiły zrealizowania jego postulatów dotyczących przeprowadzenia ataków na Rosjan. Niewiadomski uważał, iż był to świetny moment na ataki dywersyjne, gdyż Rosja była zajęta prowadzeniem wojny z Japonią.

Eligiusz Niewiadomski pracował w Ministerstwie Sztuki i Kultury tworzonym przez Radę Regencyjną oraz w ministerstwie w późniejszym rządzie, który powstał już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Po wybuchu wojny polsko-bolszewickiej, pomimo starań, nie został przyjęty do armii ze względu na wiek (miał 51 lat). Dzięki pomocy generała Kazimierza Sosnkowskiego Niewiadomskiego zatrudniono natomiast do pracy w kontrwywiadzie; później walczył także na froncie. W 1921 roku Niewiadomski wrócił do domu i pracował w Ministerstwie Kultury. Wkrótce został jednak z pracy wyrzucony z powodu zatargu z samym ministrem. To wydarzenie, zdaniem jego znajomych, miało doprowadzić do rozchwiania i tak trudnego charakteru, jakim odznaczał się Niewiadomski.

Zabójstwo Gabriela Narutowicza

Eligiusz Niewiadomski, choć był uznanym artystą i patriotą, przeszedł do historii przede wszystkim jako zabójca prezydenta Gabriela Narutowicza. Do tragicznych wydarzeń doszło 16 grudnia 1922 roku.

Tego dnia Narutowicz odwiedzał warszawską galerię sztuki Zachęta. Kiedy podziwiał obraz „Szron” Teodora Ziomka, Niewiadomski strzelił do niego trzy razy. Prezydent zmarł po chwili. Morderca nie tylko nie uciekał, ale też nie bronił się. Od razu został aresztowany.

Proces Eligiusza Niewiadomskiego rozpoczął się 30 grudnia 1922 roku. Został on skazany na karę śmierci, zgodnie zresztą ze swoją prośbą. W czasie procesu mówił, że działał dla dobra Polski przeciwko „żydowsko-socjalistycznym” wpływom, jakie przejmują stery nad krajem. Niewiadomski wskazywał też (można to było wyczytać z prac, jakie pisał w więzieniu przed śmiercią), że to nie Narutowicz „jako taki” był celem zamachu. Zginąć miał prezydent, głowa państwa, symbol władzy piłsudczyków. Przed wyborami prezydenckimi Niewiadomski, jak twierdził, miał zamiar zabić samego Piłsudskiego, lecz później zmienił zdanie.

Straż honorowa przy trumnie zamordowanego Gabriela Narutowicza

Eligiusz Niewiadomski został rozstrzelany przez pluton egzekucyjny 31 stycznia 1923 roku. Jego ostatnie słowa brzmiały: „Ginę za Polskę, którą gubi Piłsudski!”. Pierwotnie został pochowany na terenie Cytadeli. Później jego szczątki przeniesiono na Powązki. W uroczystości pogrzebowej wzięło udział około 10 tysięcy ludzi.

Do dzisiaj nie wiadomo, co tak naprawdę kierowało Niewiadomskim. Zwolennicy Józefa Piłsudskiego od razu oskarżyli o zbrodnię narodowców. Endecja z kolei odcinała się od Niewiadomskiego, twierdząc, że od dawna nie był członkiem partii, a poza tym on sam wiele razy dawał wyraz temu, że endecy są dla niego zbyt mało „narodowi” i radykalni i nie mają z nim nic wspólnego.

W czasie procesu wielu znajomych Niewiadomskiego zeznawało, że był porywczy, nerwowy, o dwojakiej naturze. „Z jednej strony robi wrażenie człowieka bardzo czułostkowego, a w pewnych chwilach sentymentalnego, w innych oschłego i sztywnego. Te sprzeczności starałem się wytłumaczyć w ten sposób, że pan Niewiadomski, jako artysta, chciał w sztuce być czułostkowy, jednakże wychowanie dało mu, poza sztuką, pewną prostolinijność, jaka w stosunku do ludzi nadawała mu pewną oschłość i ostrość, którą mu zarzucano (…).To był umysł, który […] ogarniał tylko pewne rzeczy, które starał się widzieć, nie widząc zupełnie z boku konsekwencji i niebezpieczeństw, jakimi mogło to grozić […]. To był człowiek nie zawsze o szerokich poglądach, ale ideowy bezwzględnie” – mówił o Niewiadomskim malarz Jan Skotnicki, który razem z nim pracował w Ministerstwie.

„Jest bardzo prawdopodobne, że to tendencje autodestrukcyjne leżały u podstaw pomysłów i posunięć zamachowca. Należy jednak podkreślić, że nawet jeśli tak było, sam przed sobą nigdy by się do tego nie przyznał. Był zbyt dumny, ambitny i przekonany do swoich racji, by po prostu popełnić samobójstwo. Morderstwo, którego konsekwencją byłaby kara śmierci – to co innego. Jest niezwykłe, jak desperacko Niewiadomski szukał ofiary: najpierw obierając sobie za cel Piłsudskiego, a potem od razu Narutowicza. Planując zamach, nawet w ogóle nie zastanawiał się nad tym, że tak naprawdę planuje również swoją śmierć. Morderstwo wydawało mu się rozwiązaniem idealnym: nie tylko prowadziło do autodestrukcji (co mogło być podświadomą motywacją jego działań), ale też w pełni realizowało jego poglądy polityczne i ideologiczne, a także czyniło go bohaterem i postacią, która chwalebnie zapisze się na kartach historii. To odpowiadało jego ambicjom i megalomanii”. – pisze Patryk Pleskot w tekście „Niewiadomski: dlaczego zabił prezydenta?” („Pamięć” 9/2012).

Co tak naprawdę popchnęło Eligiusza Niewiadomskiego do zabicia Gabriela Narutowicza? Tego pewnie nigdy się już nie dowiemy. Hipotez jest wiele. Zastanwiają się nad tym historycy, ale też lekarze, który rozpatrują przypadek Niewiadomskiego z medycznego punktu widzenia. Jego czyn był szokiem dla Polaków. Zabójstwo Narutowicza wstrząsnęło państwem, które dopiero co odzyskało niepodległość i borykało się z potężnymi wewnętrznymi sporami.

Czytaj też:
Krew na krakowskim bruku
Czytaj też:
Gabriel Narutowicz. 100 lat od mordu pierwszego prezydenta RP
Czytaj też:
Wolność to dar i zobowiązanie. Niepodległa w 105. rocznicę
Czytaj też:
Jan Rzepecki. Bohater tragiczny czy zdrajca?

Opracowała: Anna Szczepańska
Źródło: DoRzeczy.pl / „Pamięć” 9/2012; IPN