PIOTR WŁOCZYK: Dlaczego Józef Piłsudski zdecydował się na siłową konfrontację z legalnymi władzami RP?
PROF. JAN ŻARYN: Marszałek, gdy usunięto go w 1923 r. z bieżącej polityki, po czym znalazł się w Sulejówku, ewidentnie wierzył, że jest jedynym „zbawicielem” Polski. Parlamentaryzm II RP nazywał „sejmowładztwem”, uważając to za bardzo negatywne zjawisko. Budował swoją pozycję rzekomego męża opatrznościowego na porażkach czy też słabościach kolejnych rządów parlamentarnych, które powstawały w ramach konstytucji marcowej. Zamach był wynikiem tej wiary i bezpośrednim uderzeniem w Narodową Demokrację, która stanowiła główną siłę oporu społecznego wobec polityki Piłsudskiego.
W jakim stanie było wtedy polskie państwo?
Zamach majowy przeprowadzono w momencie, gdy wydawało się, że istnieje szansa na ustabilizowanie rządów konstytucyjnych. Polegała ona na perspektywach wydźwignięcia się z kryzysu budżetowego po wojnie celnej z Niemcami. Już rząd Aleksandra Skrzyńskiego, w którym ministrem skarbu był – z ramienia Narodowej Demokracji – Jerzy Zdziechowski, miał na koncie pewne sukcesy. Koniunktura roku 1926 sugerowała, że rząd Wincentego Witosa będzie miał dużo łatwiejsze zadanie, jeżeli chodzi o stabilizację waluty i gospodarki. Co więcej – wyglądało na to, że władze będą w stanie zrealizować bardzo popularną w społeczeństwie reformę rolną.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
