Kopie obrazu z Milejczyc zakupione przez wdzięcznych pielgrzymów, którzy odebrali duchowe łaski, peregrynują po wielu regionach Polski.
Skąd wziął się w Milejczycach ten cudowny obraz mający do tego wielką wartość artystyczną? Niektórzy historycy sugerują, że obraz Najświętszego Serca Jezusa pierwotnie mógł odbierać cześć w katedrze w Drohiczynie. Został namalowany pod koniec XVII wieku i jest najstarszym z wizerunków Najświętszego Serca Pana Jezusa w Polsce, a być może nawet na całym świecie.
Niniejszy tekst to fragment książki Grzegorza Kasjaniuka pt. „Milejczyce”, wyd. Fronda.
Najświętsze Serce
Kiedy w maju każdego roku wierni gromadzą się w Milejczycach na odpust, niewielka wieś na Podlasiu staje się duchowym centrum regionu. W tłumie pielgrzymów są osoby, które pamiętają czasy, gdy obraz przetrwał burzliwe lata zaborów i wojen, oraz dzieci, które uczą się, że Pan Jezus z Milejczyc wysłuchuje modlitw. W tym geście wspólnej modlitwy splatają się wieki wierności zwykłych ludzi z podlaskiej ziemi.
Najświętsze Serce Pana Jezusa w Milejczycach jest najstarszym znanym obrazem tego typu w Polsce. Powstał prawdopodobnie w latach czterdziestych XVII wieku, a więc jeszcze za życia św. Małgorzaty Marii Alacoque, gdy wizje z Paray-le-Monial nie zdążyły się rozejść po świecie. To sprawia, że milejczycki obraz jest fenomenem – starszym niż większość słynnych wizerunków Serca Jezusowego w Europie Środkowej, starszym niż kult w Krakowie czy w Poznaniu, starszym nawet niż wiele obrazów w samych Włoszech i we Francji. Jest świadectwem, że łaska Paray-le-Monial dotarła na wschodnie krańce Rzeczypospolitej niemal równocześnie z jej narodzinami.
Milejczyce leżą tam, gdzie Polska od wieków była najbardziej sobą i jednocześnie najbardziej zagrożona. Tu krzyżowały się szlaki handlowe, wojenne i pielgrzymkowe; tu mieszały się wyznania – katolicy łacińscy, prawosławni, a przez pewien czas także żydowskie kahały. Tu w 1839 roku zlikwidowano unię, w 1915 rozpoczęło się bieżeństwo w głąb Rosji, w 1945 roku 1 szwadron „Zygmunta” z 5 Wileńskiej Brygady AK, dowodzony przez por. Zygmunta Błażejewicza, rozbroił posterunek milicji, a w 1959 roku znaczną część miejscowości zniszczył pożar. W tym tyglu historycznych burz obraz Serca Jezusowego przetrwał wszystko: konfiskaty, represje, dwie wojny światowe, komunizm. Przetrwał nie dlatego, że był dobrze ukryty – w czasach zaborów rosyjskich w 1866 roku zasłonięto go i kościół przemieniono na cerkiew – ale dlatego że ludzie go kochali. Kochali tak mocno, że nie wyobrażali sobie życia bez codziennego spojrzenia w te pełne miłosierdzia oczy. Jak nauczał św. Józef Sebastian Pelczar: „Pomnij, o Boskie Serce Jezusa, na to wszystko, coś uczyniło, aby zbawić nasze dusze, i nie pozwól, żeby one zginęły. Pomnij na wieczną i nieskończoną miłość, jaką masz dla nas, i przez zasługi Twej drogocennej Krwi, którąś wylał dla naszego zbawienia, okaż nam miłosierdzie”. Ta refleksja przypomina, że Serce Jezusowe jest źródłem nieskończonej miłości, która chroni i ocala nawet w najtrudniejszych czasach.
Książka, którą oddaję w ręce Czytelników, nie jest monografią sanktuarium. To opowieść o żywej relacji między niebem a bardzo konkretną, gliniastą podlaską ziemią, z której pochodzą moi przodkowie. O tym, jak Pan Jezus wybiera sobie miejsca z pozoru najmniej znaczące – wsie, z pozoru odizolowane od świata – i czyni je źródłami łaski dla całego narodu. Milejczyce są tego najlepszym dowodem. Święty Józef Sebastian Pelczar podkreślał, że „wszystko dla Najświętszego Serca Jezusowego przez Niepokalane ręce Najświętszej Maryi Panny” – ta dewiza zachęca do całkowitego zawierzenia Sercu, które jest tronem miłosierdzia i źródłem wszelkich łask.
Przez wieki obraz pozostawał w drewnianym kościele katolickim, zasłonięty na lata przez prawosławnych zarządców, wracając po renowacjach na swoje miejsce. Wędrował razem z ludem, który nigdy nie przestał wierzyć, że Serce, które płonie na Jego piersi, jest Sercem bijącym dla nich – dla chłopów, którzy ledwo czytali po polsku, dla matek, które traciły dzieci na syberyjskich szlakach, dla żołnierzy AK ukrywających się w lasach, dla dzisiejszych pielgrzymów, którzy przyjeżdżają tu z całej Polski, a nawet z Ameryki i Australii, bo gdzieś usłyszeli, że „w Milejczycach Pan Jezus naprawdę wysłuchuje”. Biskup Pelczar nauczał, że modlitwa do Serca Jezusowego daje duszy hart i siłę, a ufność w Jego pomoc pozwala porywać się na rzeczy trudne wśród walk i cierpień – to duchowa prawda, która ożywia kult w Milejczycach.
W niniejszej książce starałem się połączyć rzetelność historyczną z duchową głębią. Korzystałem z archiwów, wspomnień i z najnowszych świadectw. Przeszedłem też własną ścieżkę prowadzącą do zawierzenia Sercu Jezusowemu. Chciałem pokazać, że cud w Milejczycach nie jest tylko przeszłością – jest teraźniejszością. Każdego pierwszego piątku miesiąca kościół jest pełen, w czasie odpustu, a także w czerwcu, w oktawie Bożego Ciała – brakuje miejsc nie tylko w ławkach, lecz także na placu przed świątynią. Jak przypomina św. Józef Sebastian Pelczar, Serce Jezusowe jest tym, do którego przykładamy usta naszej duszy, czerpiąc z Niego łaski nawrócenia i uzdrowienia.
Książkę układam chronologicznie, ale w centrum zawsze pozostaje On – Jezus wskazujący na Swoje Serce. Najpierw więc idę pielgrzymim szlakiem. Następnie szukam śladów powstania obrazu w burzliwym XVII wieku. Potem towarzyszę mu przez kolejne wieki. Wiek XIX to okres rozkwitu kultu mimo zaborów i represji po powstaniu styczniowym. Wiek XX przynosi dramatyczne ocalenia i rozwój kultu, a XXI – jego odnowienie po renowacji obrazu w 2019 roku.
Poświęcam miejsce analizie artystycznej i teologicznej samego obrazu – bo jest on nie tylko przedmiotem kultu, ale też wybitnym dziełem barokowej pobożności. Najobszerniejsza część książki to rozmowy, relacje, świadectwa i duchowe refleksje. Nie zamierzam ich oceniać – oddaję głos ludziom, którzy doświadczyli dotknięcia Miłosiernego Serca.
Na koniec zapraszam Czytelnika do dzisiejszych Milejczyc – do żywego sanktuarium, gdzie każdy może stanąć twarzą w twarz z Tym, który powiedział św. Małgorzacie Marii: „Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi”. Może właśnie tu, na tej podlaskiej ziemi, ktoś odkryje, że to Serce wciąż bije – i bije dla niego, jak nauczał Pelczar, prowadząc do głębszego zawierzenia i nawrócenia.
Niech Najświętsze Serce Pana Jezusa, czczone w Milejczycach od ponad trzystu lat, błogosławi wszystkim, którzy tę książkę otworzą. Niech prowadzi do głębszego zawierzenia, do nawrócenia, do uzdrowienia – tak jak prowadziło pokolenia naszych przodków.
Grzegorz Kasjaniuk
Wspomnienie św. Józefa Sebastiana Pelczara, biskupa,
Olsztyn, 19 stycznia 2026
Niniejszy tekst to fragment książki Grzegorza Kasjaniuka pt. „Milejczyce”, wyd. Fronda.
Czytaj też:
Jezus. Biografia ZbawicielaCzytaj też:
Tajemnice śmierci. Ukryte kody w dziele van GoghaCzytaj też:
"Wiecznie bijące źródło antydekalogu". Zakazana historia Sowietów
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
