Kaźń cichociemnego

Kaźń cichociemnego

Dodano: 
Bolesław Kontrym "Żmudzin"
Bolesław Kontrym "Żmudzin" Źródło: Wikimedia Commons
Tadeusz Płużański || Bolesław Kontrym przed wojną bezpardonowo bronił polskiej granicy przed sowieckimi prowokacjami, a w trakcie okupacji, jako cichociemny, z ogromnym poświęceniem walczył z Niemcami. Po aresztowaniu przez UB ślad po „Żmudzinie” urywa się na blisko cztery lata...

Aż do dziś nie miałam pewności, co się stało z dziadkiem. Czy został zamordowany w Warszawie czy może zabrany do Rosji? – mówiła wzruszona prof. Grażyna Kontrym-Sznajd, gdy okazało się, że Bolesław Kontrym został zidentyfikowany na „Łączce” Powązek Wojskowych w Warszawie. Major Bolesław Kontrym „Żmudzin” to postać prawie dziś zapomniana. Tymczasem ten oficer Policji Państwowej w II RP to symbol pokolenia, które oddało życie za ojczyznę. Kawaler Orderu Virtuti Militari, trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych.

[...]

Już w lutym 1922 r. rozpoczął pracę dla polskiego wywiadu, a konkretnie dla pułkownika Romualda Wolikowskiego, attaché wojskowego przy poselstwie RP w Moskwie. W działalności wywiadowczej pomagała mu poślubiona w 1919 r. Ija, z domu Mikołajewa. Kiedy Kontrym poczuł się zagrożony przez sowiecki kontrwywiad, wysłał do Polski – dzięki lewym papierom dostarczonym przez poselstwo RP – matkę, żonę i dwuletniego synka Władysława. Wkrótce – po sfingowaniu swojej śmierci – sam dołączył do nich, nielegalnie przekraczając granicę sowiecko-polską w grudniu 1922 r.

Po powrocie do Polski Bolesław Kontrym został zweryfikowany w stopniu porucznika i skierowany do służby w Straży Granicznej. Wobec jej likwidacji w lipcu 1923 r. automatycznie przeszedł (w stopniu aspiranta) do służby w Policji Państwowej (utworzona ustawą sejmową z 24 lipca 1919 r.). Pierwszym stanowiskiem, jakie otrzymał, był dowódca kompanii w Rubieżewiczach w pow. stołpeckim. Wkrótce dała o sobie znać jego ułańska fantazja. Pewnego dnia nagle – podczas pełnienia służby patrolowej – zniknął jeden z podwładnych Kontryma. Po kilku dniach wywiad dał znać, że zaginiony porucznik został osadzony w więzieniu NKWD w Mińsku. Porucznik Kontrym długo się nie zastanawiał. Pod osłoną nocy, wraz z kilkuosobowym oddziałem, wypuścił się kilka kilometrów w głąb Rosji, z zaskoczenia zaatakował sowiecki posterunek, a jego całą załogę aresztował i przeprowadził z workami na głowach na polską stronę.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.