Wybory w 1947 roku udało się sfałszować dość łatwo. Próbę przeprowadzono już wcześniej, podczas słynnego później referendum „3 x TAK”.
19 stycznia 1947 roku przeprowadzono w Polsce wybory do Sejmu Ustawodawczego, które były kluczowym momentem w procesie narzucania komunistycznej władzy nad Polską. Jeżeli ktoś miał jeszcze złudzenie, że komuniści przyniosą Polsce wolność, to wybory te raczej go tej wiary pozbawiły.
Tło polityczne i Jałta
Po zakończeniu drugiej wojny światowej Polska znalazła się w strefie wpływów Związku Sowieckiego. Na konferencjach alianckich w Jałcie (luty 1945) i Poczdamskiej (lipiec-sierpień 1945) polskie władze, narzucone de facto przez Moskwę, zostały zobowiązane do przeprowadzenia wolnych i nieskrępowanych wyborów, w których udział miały wziąć wszystkie demokratyczne partie.
Tego zobowiązania jednak nie zrealizowano w przewidzianym terminie. Komuniści z Polskiej Partii Robotniczej (PPR) obawiali się, jak wypadłby rzeczywisty wynik wyborów, ponieważ ich poparcie w społeczeństwie było stosunkowo niskie, a na znaczeniu zyskiwała opozycyjna partia, Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) Stanisława Mikołajczyka.
Proces fałszowania wyborów rozpoczął się jeszcze przed dniem głosowania. Komuniści i ich sojusznicy zastosowali szeroki wachlarz metod represji, zastraszania i manipulacji.
Represje i terror polityczny
W całym kraju prowadzono intensywną kampanię terroru wobec działaczy PSL i innych przeciwników politycznych. Aresztowano tysiące osób (w tym kandydatów do Sejmu), większość bez formalnych zarzutów, co uniemożliwiało im udział w kampanii wyborczej. Ponadto funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa (UB), Milicji Obywatelskiej (MO), ORMO i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego tworzyli bojówki, które rozpędzały wiece opozycji, zastraszały wyborców i dokonywały ataków na gromadzących się na ulicach ludzi.
W szczególnie trudnej sytuacji było PSL. Komuniści odmawiali rejestracji list tej partii w wielu okręgach wyborczych, co w praktyce uniemożliwiało obywatelom głosowanie na nią w znaczącej części kraju. W niektórych regionach jedynie PPR i tworzone pod jej egidą ugrupowania były obecne na listach.
Do tego, większość członków komisji wyborczych należało bądź było przedstawicielami PPR i ich zwolenników, co ułatwiało fałszowanie protokołów i wyników. W wielu lokalach wyborczych urny były zastępowane lub podrzucano do nich przygotowane karty głosowe na listę tzw. Bloku Stronnictw Demokratycznych (dominowanego przez komunistów). Tam, gdzie komisje nie były lojalne wobec PPR, zmieniano protokoły lub wyniki głosowania bez liczenia kart.
Oficjalne wyniki i ich kontestacja
Według oficjalnych danych komunistyczny Blok Stronnictw Demokratycznych uzyskał około 80 procent głosów, podczas gdy PSL – jedynie około 10 procent. Pozostałe mandaty przypadły mniejszym ugrupowaniom i kandydatom niezależnym.
Jednak już ówcześni politycy opozycji podważali te wyniki. Wskazywano, że rzeczywiste poparcie dla PSL i innych ugrupowań mogło być znacznie wyższe, a samo przeprowadzenie wyborów dawało powody do podejrzeń, że zostały one „ustawione”.
Fałszywe wyniki wyborów pozwoliły komunistom na sformalizowanie swojej władzy w Polsce i utworzenie monopartyjnego państwa podporządkowanego Związkowi Sowieckiemu. W nowo wybranym Sejmie Ustawodawczym większość stanowili przedstawiciele tzw. Bloku Demokratycznego, co umożliwiło przyjęcie konstytucji i dalszą sowietyzację Polski oraz zabetonowanie struktur państwowych na kolejne dekady.
Czytaj też:
"Krwawa Luna”Czytaj też:
Grilletta i złote brojleryCzytaj też:
Dramat strajkujących. Grudzień 1970 roku przyniósł kolejne represjeCzytaj też:
Na wojnie z narodem. 44. rocznica wprowadzenia stanu wojennego
