Sterroryzować Rosjan

Sterroryzować Rosjan

Dodano: 
Ulica Miodowa w Warszawie 19 maja 1905 r., tuż po wybuchu bomby rzuconej przez bojowca PPS Tadeusza Dzierzbickiego
Ulica Miodowa w Warszawie 19 maja 1905 r., tuż po wybuchu bomby rzuconej przez bojowca PPS Tadeusza Dzierzbickiego Źródło: Wikimedia Commons
Wojciech Lada || Ponad tysiąc zamachów rocznie w całym Królestwie. Tak wyglądał szczytowy moment rewolucji 1905–1907.

W listopadzie 1904 r. w Warszawie, pierwszy raz od powstania styczniowego, nastąpił zbrojny opór wobec rosyjskich zaborców. Manifestacja Polskiej Partii Socjalistycznej na placu Grzybowskim zamieniła się w strzelaninę między bojowcami – był wśród nich Stefan Okrzeja – a policją i wojskiem. Od tego momentu samoobrona robotnicza zaczęła zamieniać się w dobrze zorganizowaną i coraz lepiej przeszkoloną bojówkę rewolucyjną, której komórki powstawały w każdym mieście Królestwa. W 1906 r. liczba przeprowadzonych przez nie zamachów – rewolwerowych i bombowych – wyniosła ok. 1,2 tys., co oznacza, że bomby wybuchały średnio trzy i pół razy dziennie. „Terror wydawał się ogółowi jedynym dającym się pomyśleć systemem walki fizycznej z wrogiem – widoczny był tu wpływ Rosji. Rozumiano wprawdzie, że nie da on zwycięstwa, ale nie umiano sobie wyobrazić innej formy walki” – przyznawał Józef Piłsudski. O skali zjawiska wiele mówi list, który w połowie tego roku generał-gubernator Gieorgij Skałon napisał list do swoich przełożonych w Petersburgu:

„Terror wykonywany już drugi rok przez oddziały bojowe komitetów rewolucyjnych osiągnął teraz najwyższy stopień natężenia, co w sposób najzgubniejszy odbija się na składzie personalnym policji, której szeregi szybko rzedną i prawie nie są uzupełniane. [...] Pragnących zająć opróżnione miejsca prawie nie ma”.

Niemal równo miesiąc później, gdy przejeżdżał z eskortą ulicą Natolińską, przy skrzyżowaniu z Koszykową na jego głowę posypały się bomby rzucone przez trzy nastoletnie dziewczyny z jednego z balkonów kamienicy pod numerem 9. Skałonowi cudem nic się nie stało, ale spory kawałek ulicy zamienił się w gruzowisko. Wśród dziewczyn była Wanda Krahelska, ciotka Krystyny – poetki poległej w powstaniu warszawskim i modelki uwiecznionej w pomniku stołecznej Syrenki.

Artykuł został opublikowany w 6/2023 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.