Astronomowie odkryli jak dotąd najjaśniejszy i najodleglejszy „megamaser”. To najjaśniejsza „kosmiczna latarnia”, jaką kiedykolwiek widziała nauka.
Czym jest maser? Maser działa podobne do laserów tworzonych przez człowieka, które działają poprzez wzbudzanie cząstek, a następnie wzmacnianie powstałych fal świetlnych za pomocą zwierciadeł. Jednak w przypadku maserów wzmacniane są mikrofale zamiast światła widzialnego – stąd „M” na początku ich nazwy. Laser to akronim od „light amplification by stimulation emission of radiation”. Kiedy zastąpimy słowo „light” słowem „microwave” otrzymujemy maser.
Teoria Einsteina w praktyce
Potężna wiązka mikofal, nazwana megamaserem, pochodzi z połącznia galaktyk znajdującego się około 8 miliardów lat świetlnych od Ziemi, co oznacza, że mikrofale, które widzimy, zostały wyemitowane, gdy Wszechświat był niemal o połowę młodszy. Jest to najodleglejszy i zarazem najjaśniejszy obiekt tego typu, jaki kiedykolwiek został zaobserwowany.
Megamasery to obiekty, które wciąż bardzo interesują naukowców. Możliwe, że ich lepsze poznanie da nam wiedzę, jak powstają, rosną, ewoluują i umierają pradawne galaktyki. Z tego powodu bywają one nazywane „kosmicznymi latarniami morskimi”.
![]()
Zaobserwowany maser udało się zaobserwować dzięki pracy teleskopu MeerKAT, który jest tak naprawdę siecią 64 teleskopów zlokalizowanych na terenie Republiki Południowej Afryki. Megamaser hydroksylowy pochodzi z pary zderzających się galaktyk, nazwanych HATLAS J142935.3–002836. Z powodu jego wielkości naukowcy, który dokonali jego odkrycia, zaproponowali dla tego zjawiska nową nazwę: gigamaser.
Ciekawostką jest, że megamasery są przeważnie zbyt słabe, aby dostrzegł je teleskop taki jak MeerKAT, jednak w tym przypadku sygnał został dodatkowo wzmocniony przez zjawisko znane jako soczewkowanie grawitacyjne, które wzmocniło padające promieniowanie. Zjawisko to zostało po raz pierwszy przewidziane przez teorię względności Alberta Einsteina w 1905 roku.
„Soczewkowanie grawitacyjne występuje, gdy promieniowanie elektromagnetyczne z odległego obiektu, takiego jak galaktyka, ulega zakrzywieniu wokół masywnego obiektu znajdującego się bezpośrednio między źródłem a obserwatorem. Oczywiście promieniowanie w rzeczywistości nie ulega zakrzywieniu (ponieważ światło zawsze porusza się po linii prostej): zamiast tego przechodzi przez zakrzywioną czasoprzestrzeń, która została zdeformowana przez ogromną grawitację obiektu środkowego. Z punktu widzenia obserwatora zjawisko to często tworzy otoczkę świetlną wokół środkowego obiektu, znaną jako »pierścień Einsteina«. Jednocześnie jednak wzmacnia ono źródło światła — lub w tym przypadku źródło mikrofal — co znacznie ułatwia analizę odległego obiektu” – czytamy na portalu livescience.com.
Jest duża szansa, że dzięki zjawisku soczewkowania grawitacyjnemu uda się znaleźć setki, a nawet tysiące podobnych megamaserów w odległych galaktykach.
