Jak świat światem nigdy nie będzie Niemiec Polakowi bratem...
  • Ryszard CzarneckiAutor:Ryszard Czarnecki

Jak świat światem nigdy nie będzie Niemiec Polakowi bratem...

Dodano: 
Flaga Niemiec, zdjęcie ilustracyjne
Flaga Niemiec, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pexels / Valentin Ivantsov
Kreślę te słowa 1 września, w rocznicę napaści Niemiec na Polskę, aa więc rozpoczęcia II wojny światowej. W wyniku tej wojny Rzeczpospolita straciła połowę terytorium i sześć milionów obywateli.

Dziś jednak nie będę pisał o narodowej martyrologii sprzed dziewięciu, ośmiu dekad, tylko o swoistej ciągłości dziejów Polski. Bo choć dla wielu Polaków 1 września "roku pamiętnego" kojarzy się wyłącznie z agresją III Rzeszy Niemieckiej na Najjaśniejsza Rzeczypospolita to oczywiście nie jest historycznie uzasadnione. Oto bowiem w gruncie rzeczy akurat 1 września w ogóle, a nie tylko 1939 roku kojarzyć się powinno generalnie ze zmaganiami Polaków z Teutonami. Przecież już przeszło dziesięć wieków temu (sic!), bo pierwszego dnia tegoż miesiąca pod Budziszynem (w tamtym czasie był, przypomnę, w granicach państwa polskiego – i komu to szkodziło, można zapytać bez cienia ironii...) w roku 1015 ówczesny książę polski (a dziesięć lat później pierwszy król) Bolesław Chrobry wręcz rozgromił wojska niemieckiego cesarza Henryka II Świętego (o ile wielokrotny agresor może być "Świętym").Nie była to – w X, XI wieku – pierwsza ani ostatnia klęska zadana przez polskich wojów niemieckim najeźdźcom.

Przeszło cztery wieki później znów 1 września miała miejsce i to dwukrotnie militarna konfrontacja z Niemcami. I tak w 1435 roku w ramach wojny polsko-krzyżackiej wygraliśmy pod Wiłkomierzem nad rzeką Świętą. Warto powiedzieć, że Krzyżaków Inflanckich wsparł w walce z nami eks-Wielki Książę Litewski Świdrygiełło, który przegrał walkę o sukcesję na tych na tych ziemiach z popieranym przez naszego króla Władysława II Jagiełłę Wielkim Księciem Zygmuntem Kiejstutowiczem.

Minęło 26 lat i znów 1 września tyle, że 1461 roku w ramach Wojny Trzynastoletniej polskie pospolite ruszenie zdobyło Debrzno na Pomorzu (po kaszubsku: "Fredląd", po niemiecku "Prussisch Friedland"). Owe miasto w powiecie człuchowskim otrzymało prawo miejskie siedem lat przed bitwą. Skądinąd miasto to przechodziło podczas tej wojny z rąk do rąk. Najpierw w 1454 uznało władzę króla Polski. Rok później obroniliśmy je przed Krzyżakami. Ale potem ponownie je utracono, by znowu we wspomnianym roku 1461 odbić je zachodnim sąsiadom (wielka rola króla Kazimierza IV Jagiellończyka).

I tu ciekawostka, choć wybiegająca ponad cztery wieki naprzód: w tymże Debrznie urodził się Anicet Kopliński, późniejszy polski kapucyn (choć... niemieckiego pochodzenia), nazywany "świętym Franciszkiem Warszawy" albo "jałmużnikiem Warszawy". Niemcy zamordowali go w obozie śmierci w Auschwitz w 1941 roku. Polski papież Jan Paweł II ogłosił ojca Aniceta Błogosławionym Kościoła Katolickiego w 1999 roku.

Dwa lata po śmierci ojca Koplińskiego, w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1943 roku żołnierze ze Zgrupowań Partyzanckich AK majora Jana Piwnika "Ponurego" (był dowódcą partyzantki AK w Górach Świętokrzyskich, ale też na Nowogrodczyznie) wyzwolili bez strat własnych miasto Końskie (obecne województwo świętokrzyskie) zdobywając amunicję i zaopatrzenie oraz likwidując agentów Gestapo. Akcja osobiście kierował podporucznik Waldemar Szwiec, ps. Robot.

Zatem, jak widać na przestrzeni dziesięciu wieków, 1 września nie może nam, Polakom, kojarzyć się tylko (choć oczywiście także) z napaścią Niemiec Hitlera na Rzeczpospolitą, ale i z innymi wojnami z Krzyżakami (Szwabami, Teutonami, Niemcami – na jedno wszak wychodzi...) czy też bitwami z nimi, akcjami partyzanckimi i martyrologią Polaków.

Warto pamiętać o tym w szerszym kontekście, bo pokazuje to wielowiekową konfrontację żywiołu polskiego i niemieckiego.

Czytaj też:
Prezydent i premier w Gdańsku. Uroczystości na Westerplatte
Czytaj też:
Prezydent: To jest prawda, z którą wielki problem mają dzisiaj rządzący

Źródło: DoRzeczy.pl