Kara śmierci za mięso. Najgłośniejszy proces gomułkowskiej Polski

Kara śmierci za mięso. Najgłośniejszy proces gomułkowskiej Polski

Dodano: 
Stanisław Wawrzecki
Stanisław Wawrzecki Źródło: PAP / Bolesław Miedza
Oskarżonym zarzucano zorganizowanie grupy przestępczej zajmującej się kradzieżą mięsa na olbrzymią skalę. 2 lutego 1965 roku zapadł kuriozalny wyrok, który deptał nawet prawo PRL.

Mięso od zawsze było w Polsce Ludowej towarem strategicznym. Władze komunistyczne doskonale rozumiały, że zbyt duże niedobory tego towaru łatwo mogą się przyczynić do niepokojów społecznych. Gdy pojawiały się kolejne trudności w zaopatrzeniu sklepów w mięso, rządzący Polską komuniści winowajcy szukali nie w źle zaprojektowanym systemie centralnego planowania, ale w działalności „spekulantów” i „malwersantów”.

„Dopiero wówczas, kiedy dzień w dzień kilku spekulantów zostanie unieszkodliwionych w danej miejscowości, utworzy się atmosfera, w której spekulacja musi się udusić. Władze państwowe winny jak najprędzej podjąć w tym celu konieczne kroki, a partia musi im w tym dopomóc” - grzmiał Władysław Gomułka w czasie X plenum KC PZPR w 1957 r.

Władysław Gomułka i Leonid Breżniew w NRD, 1967 rok.

Państwo co rusz nagłaśniało więc kolejne afery, mające tłumaczyć społeczeństwu narastające problemu w zaopatrzeniu rynku w mięso. Milicja Obywatelska stworzyła nawet specjalne „inspektoraty mięsne”.

W 1964 roku władze PRL postanowiły zorganizować wielkie przedstawienie sądowe, które miało być finałem szerokiego śledztwa prokuratury w sprawie „mafii mięsnej” działającej w Warszawie i okolicach. Zarzuty obejmowały kradzież mięsa w masarniach i sklepach, a także wymuszanie łapówek. Aresztowano ponad 400 osób, ale ostatecznie na ławie oskarżonych znalazło się czterech dyrektorów firm zajmujących się handlem mięsem, właściciel prywatnej masarni oraz czterej kierownicy sklepów mięsnych. Głównym oskarżonym był dyrektor Miejskiego Handlu Mięsem Warszawa Praga Stanisław Wawrzecki, ojciec znanego aktora Pawła Wawrzeckiego. Proces rozpoczął się 20 listopada 1964 roku w Warszawie i był szeroko komentowany przez peerelowskie media.

Nie był to jednak zwykły proces. Postępowanie sądowe prowadzone było w trybie doraźnym, a nie w oparciu o kodeks postępowania karnego. Ten specjalny tryb przewidywał dekret PKWN z listopada 1945 roku. Umożliwiał on błyskawiczne wydanie wyroku z pominięciem normalnych procedur, zmniejszając tym samym szanse obrony. Najważniejszą różnicą był brak możliwości odwołania się od wyroku oraz możliwość wymierzenia nawet kary śmierci za przestępstwo, które normalnie nie jest objętą tak drastyczną sankcją.