W okolicy znanego z turystyki Alicante w Hiszpanii archeolodzy znaleźli pozostałości warsztatu tkackiego sprzed 3500 lat.
Niszczycielski żywioł
Badacze z uniwersytetów w Granadzie, Alicante i Walencji pod kierunkiem Ricardo E. Basso Riala opublikowali w czasopiśmie „Antiquity” wyniki analizy jednego z najcenniejszych znalezisk w historii europejskiej archeologii tekstylnej. Odkryli oni zwęglone, niemal kompletne pionowe krosna tkackie sprzed 3500 lat. Choć pożar strawił to miejsce tysiące lat temu, to jednocześnie popiół i gruz zakonserwowały przeróżne artefakty, dzięki czemu przetrwały one w świetnym stanie do dzisiejszych czasów.
W pozostałościach warsztatu tkackiego znaleziono m.in. dziesiątki cylindrycznych obciążników tkackich, pod nimi zwęglone belki sosny alpejskiej i splecione sznury z esparto (esparto to śródziemnomorska trawa, która ceniona jest za mocne, sztywne włókna, używane do wyrobu lin, mat, koszyków, espadryli oraz w produkcji papieru). Naukowcy od razu orzekli, że jest to bezprecedensowe odkrycie.
Osada Cabezo Redondo o powierzchni około 1 hektara funkcjonowała od 2100 do 1250 roku p.n.e. jako ważny węzeł między wnętrzem Półwyspu Iberyjskiego a wybrzeżem. Wielki pożar, który wybuchł około 1507-1428 roku p.n.e. zniszczył część zabudowy, ale „zachował” warsztat tkacki zatrzymany jak gdyby „w czasie”.
Badając zachowane obciążniki badacze doszli do wniosku, że w warsztacie tym produkowano tkaniny o szerokości około 1 metra, lekkie, delikatne, przypominające gazę z cienkiego lnu, która idealnie nadawała się na ubrania na ciepłe dni. Istniała także możliwość wytwarzania znacznie grubszej tkaniny, mającej szerokość 50 centymetrów. Był to materiał idealny do barwienia i tworzenia wzorów.
Tego typu krosna, jak znalezione w starożytnych pozostałościach Alicante, pojawiają się w różnych miejscach Europy w tym samym czasie i są związane z rozkwitem produkcji i przetwarzania wełny. Wełna łatwiej się farbuje i pozwala na kolorowe desenie. W Cabezo Redondo znaleziono też nowe, lżejsze przęśliki, typowe właśnie do przędzenia wełny, a nie ciężkiego lnu.
Warsztat sprzed 3500 lat stał przed budynkiem, na zewnętrznej platformie. Obok stała kamienna ława. Znaleziono tam także ceramiczne naczynia, krzemienne sierpy i narzędzia metalowe. W przeciwieństwie do metalurgii czy obróbki złota i kości słoniowej, tkactwo było zajęciem wspólnotowym. Sąsiadki przędły i tkały razem „na ulicy”, w cieniu swych domów.
Badacze podkreślają, że zachowanie drewna, włókien roślinnych i obciążników w jednym miejscu to ewenement w archeologii europejskiej. „Pozostałości belek z sosny alepskiej, sznurów z esparto i glinianych ciężarków do krosien stanowią jedno z niewielu odkryć pionowego warsztatu tkackiego, w którym zachowała się znaczna część drewnianej konstrukcji” – piszą autorzy badań.
Pożar sprzed 3500 lat zniszczył warsztat, ale paradoksalnie właśnie dzięki niemu dziś możemy odtworzyć nie tylko wygląd krosna, ale także rodzaje tkanin, ewolucję technik, a nawet zmiany społeczne. Widzimy, że len wciąż jeszcze dominował, ale wełna powoli zaczynała już przejmować warsztaty, zwiastując narodziny złożonego przemysłu tekstylnego.
Czytaj też:
Niesamowita historia odkrywczyni dinozaurów. Przez lata była spychana na marginesCzytaj też:
Co jedli ludzie żyjący na terenie Polski 6 tys. lat temu? Ciekawe wnioski badańCzytaj też:
Listy miłosne i polityczne wulgaryzmy. W Pompejach znaleziono starożytne graffiti
