De Dubiis Nominibus A.D. 2026
  • Tymoteusz PawłowskiAutor:Tymoteusz Pawłowski

De Dubiis Nominibus A.D. 2026

Dodano: 
Ratrak firmy Ratrac
Ratrak firmy Ratrac Źródło: Wikimedia Commons / Picswiss - CC BY-SA 3.0
Nazwy wielu produktów, które wydają się nam rodzajowe, w rzeczywistości zawdzięczamy ich twórcom. Często pochodzą one z tak dawnych czasów, że o ich genezie mało kto pamięta, a firmy te już dawno nie istnieją

Łaciński tytuł artykułu zaczerpnąłem z wczesnośredniowiecznego dokumentu spisanego gdzieś na zachodzie dzisiejszej Francji. Jest to lista słów, co do których pisowni anonimowy autor – być może autochtoniczny Gal, być może zasiedziały od kilku pokoleń Rzymianin, być może sarmacki imigrant świeżo przybyły znad Wisły – ma wątpliwości. We współczesnej polszczyźnie też są takie wyrazy i bynajmniej nie chodzi o gżegżółkę (czyli kukułkę), tylko o słowa i zwroty powszechnie używane.

Przez długi czas polska ortografia przypominała wolnoamerykankę – zapasy, w których wszystkie chwyty są dozwolone – ale pod sam koniec XVIII w. podjęto próbę uregulowania jej. To wówczas pojawiły się litery „j” oraz „ó”. Oczywiście próba kodyfikacji wzbudziła spory – w ich toku zrezygnowano m.in. z liter „á” oraz „é” – które od tamtej pory stały się chlebem powszednim podczas zmieniania „konstytucji” języka.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.