Futbol, alkohol i sława. Skromny portret Jana Ciszewskiego

Futbol, alkohol i sława. Skromny portret Jana Ciszewskiego

Dodano: 3
Jan Ciszewski podczas pracy
Jan Ciszewski podczas pracy Źródło: Wikipedia /
Jan Ciszewski był pierwszym tak znanym komentatorem sportowym. Jednak jego życiu towarzyszył nie tylko sport.

Praca Jana Ciszewskiego jako komentatora sportowego zbiegła się z największymi sukcesami polskich sportowców. Jako komentator sprawdzał się idealnie. Niemniej profesja dziennikarza nie była do końca jego marzeniem. Chciał zostać żużlowcem. W czasie pracy dla telewizji polskiej zaliczył wiele wpadek, grzechów. Doświadczył nawet szantażu. Jak już wspomniano jako młody człowiek bardzo chciał zostać żużlowcem. Szyki pokrzyżowała poważna kontuzja, jaką odniósł w wieku 10 lat. Wydarzenie to zmusiło go do weryfikacji życiowych planów. Obawiano się, że będzie musiał się poruszać na wózku inwalidzkim. Groziła mu nawet amputacja kończyny. Ostatecznie uratowały go operacje i żmudna rehabilitacja.

Zły uczeń, dobry komentator

Jan Ciszewski nie był dobrym uczniem. Pracę w mediach rozpoczął bez zdanej matury. Jednak od początku widziano w nim spore umiejętności, głównie przy mikrofonie. W ten sposób z radia przeszedł do telewizji, gdzie przez lata relacjonował najważniejsze wydarzenia w polskim sporcie. Dla kibiców był gwarantem sukcesu. Kojarzył się z sukcesami i przewrotnie wierzono, że jego komentarz przynosi szczęście polskim sportowcom. Ciszewski był bardzo blisko piłkarskiej reprezentacji Polski. Szczególnie w latach 70., kiedy odnosiła największe sukcesy. Budował z zawodnikami dobre relacje. Niemniej to oni musieli bardziej zabiegać o jego przychylność. Przykładowo Włodzimierz Smolarek specjalnie wręczył mu markowy koniak z Baltony. Nie można było też mu podpaść. Grzegorz Lato miał przez to problemy. Ciszewski był na niego niezwykle obrażony. W związku z czym konsekwentnie nie wymieniał jego nazwiska w trakcie komentarza, nawet po strzeleniu przez Latę bramki.

Rozrywkowy tryb życia

Jan Ciszewski nie stronił od rozrywek tego świata. Lubił chadzać do kasyn. Informowano również o jego problemach z alkoholem. Ponoć miały mieć spory wpływ na jego zdrowie. Mimo tego nie można powiedzieć, że był alkoholikiem. Wedle wielu jego biografów w drugiej połowie funkcjonowania „Polski Ludowej” miał współpracować z Milicją Obywatelską i Służbami Bezpieczeństwa i tym samym donosić na sportowców pod pseudonimem "Sprawozdawca". Miano go zmusić do tego szantażem, ponieważ został przyłapany na grze w pokera na pieniądze. W ówczesnym prawodawstwie było to zakazane. Co ciekawe jego teczka w Instytucie Pamięci Narodowej nie zawiera podpisanego przez niego zobowiązania do współpracy. Z notatek wynika też, że był wobec służb nieszczery, a co za tym idzie, mało przydatny dla nich. Więc mógł celowo w ten sposób postępować, żeby nie skrzywdzić środowiska sportowego.

Życzliwość

Przez rodzinę i znajomych był uważany za niezwykle ciepłego człowieka:

„Był bardzo kontaktowym człowiekiem. Umiał rozmawiać z ludźmi, a oni – chociaż zabrzmi to może trochę górnolotnie – go pokochali. I nie tylko ci wielcy jak Piotr czy Andrzej Jaroszewicz, ale także tzw. normalni ludzie. Gdy wchodził do restauracji, było widać, że jest przez wszystkich lubiany. Mieliśmy wielu znajomych z różnych sfer”. – wspominała go po latach, jego żona Krystyna.

Przez przyjaciół był określany pseudonimem "Cis". Najpewniej w czasach obecnych cieszyłby się ogromną popularnością. W środowisku sportowym uważa się go za najwybitniejszego komentatora w historii polskiego sportu. Wielokrotnie był punktem odniesienia dla obecnych gwiazd piłkarskiego mikrofonu. Szczególnie często jest wspominany przez Dariusza Szpakowskiego. Kilka lat po śmierci Ciszewskiego Dariuszowi Szpakowskiemu przyszło komentować mecz Anglia – Polska, przedstawił się wówczas widzom jako... Dariusz Ciszewski.

Okres jego pracy przypadł na złote lata polskiego sportu. Janowi Ciszewskiemu przypadły w relacjonowaniu słynne mecze Górnika z Romą w 1970 roku, złoto olimpijskie w Monachium 1972 roku, eliminacyjny dwumecz Polski z Anglią rok później czy też drogę Biało-Czerwonych po srebro MŚ 1974 i 1982 roku. Towarzyszył także polskim żużlowcom oraz lekkoatletom. Jan Ciszewski zmarł 12 listopada 1982 r. w Warszawie w wieku 52 lat. Przez ostatnie lata życia walczył się z cukrzycą, marskością wątroby, a także zmagał się z chorobą nowotworową.

Czytaj też:
O trudnych (nie tylko piłkarskich) wyborach
Czytaj też:
Mundial 1974. Polak potrafi (wygrać z Argentyną)
Czytaj też:
Zginąć za jeden błąd. Historia Andresa Escobara

Źródło: DoRzeczy.pl
 3