• Sebastian ReńcaAutor:Sebastian Reńca

Obozowe bestie

Dodano: 
Oficer SS Karl Hoecker ze swoim psem Favoritem
Oficer SS Karl Hoecker ze swoim psem Favoritem Źródło: United States Holocaust Memorial Museum
Ze wspomnień więźniów niemieckich lagrów i sowieckich łagrów wyłania się koszmarny obraz psów wykorzystywanych do pilnowania i nękania zamkniętych tam ludzi. „Był oślepiony, miał wygryzione oczy [...], ciało psy wyszarpały kawałami, miał wyrwane genitalia” – pisał o jednej z ofiar więzień KL Stutthof

Psy były nieodłącznym elementem represji w niemal każdym niemieckim obozie. Oswald Pohl, który od kwietnia 1942 r. kierował Głównym Urzędem Gospodarki i Administracji SS, jeszcze w tym samym miesiącu wystosował list do wszystkich komendantów obozów. Pisał w nim, że system dozoru musi zostać zróżnicowany poprzez wprowadzenie „posterunków konnych”, a przede wszystkim ma polegać na „wykorzystaniu psów stróżujących”. Jednak – jak pisze Jan Mohnhaupt w książce „Zwierzęta w Trzeciej Rzeszy” – „w tym momencie wojsko i policja już dawno się nimi posługują. W 1937 roku przełożony Pohla, Heinrich Himmler, wydał rozkaz zwiększenia stanu liczebnego psów policyjnych. Zgodnie z jego zarządzeniem Pohl stworzył własną formację szkolenia psów w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen, na północ od Berlina”.

Mohnhaupt opisał m.in. historię Barry’ego, mieszańca bernardyna „wielkiego jak cielak” z obozu w Treblince. Na ogół „poczciwe zwierzę” zajmowało się wylegiwaniem w słońcu, a gdy podszedł do niego jakiś więzień, pies dawał się głaskać. Barry zamieniał się jednak w bestię w obecności swojego właściciela – esesmana Kurta Franza. „Gdy tylko Franz napotka więźnia, który nie zachowuje się zgodnie z jego oczekiwaniami, wystarczy, że powie: »Człowieku, bierz tego psa«, i Barry gryzie” – pisze Mohnhaupt.

Stefan Korboński, jeden z delegatów rządu RP na kraj, był nie tylko żołnierzem, konspiratorem i politykiem, lecz także beletrystą. W jednym ze swych opowiadań opisał historię owczarka niemieckiego, szkolonego przez esesmana do atakowania więźniów Treblinki i przegryzania im gardeł. Być może Barry był pierwowzorem „wilczura”, którego przewodnik został nazwany przez Korbońskiego Franzem Bauerem. Pies występujący w „Echach Treblinki” „był swego rodzaju znakomitością, gdyż wśród wilczurów obozowych wyróżniał się szczególnym instynktem morderczym i posiadał rekord zagryzionych więźniów”. Gdy któregoś dnia pies rzucił się na więźnia bez rozkazu danego mu przez esesmana, ten wpadł w szał i zaczął okładać szpicrutą warczące na niego zwierzę. To, że pies pokazał mu kły, było sygnałem dla Bauera, że dzieje się coś niedobrego.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.