Amerykanie dołączają do I wojny światowej. Początek hegemonii

Amerykanie dołączają do I wojny światowej. Początek hegemonii

Dodano: 3
Telegram Zimmermana będący przyczynkiem do włączenia się Stanów Zjednoczonych do wojny
Telegram Zimmermana będący przyczynkiem do włączenia się Stanów Zjednoczonych do wojny Źródło: Wikipedia /
Telegram Zimmermana był głównym bodźcem przystąpienia Stanów Zjednoczonych do I wojny światowej. Depesza została wysłana przez ministra spraw zagranicznych Niemiec do niemieckiego ambasadora w Meksyku. Przechwycili ją Brytyjczycy, a następnie przekazali władzom w Waszyngtonie. O czym mówił telegram?

Dołączenie Stanów Zjednoczonych do I wojny światowej nie było od początku takie pewne. Obywatele tego kraju przynajmniej od czasów prezydenta Jamesa Monroe stronili od mieszania się w „europejskie awantury”. W chwili wybuchu I wojny światowej USA pozostały państwem neutralnym.

Podejście Amerykanów do europejskiego, jak początkowo zakładano, konfliktu, zmieniło się 7 maja 1915 roku z chwilą zatopienia przez niemieckiego U-boota transatlantyku Lusitania z ponad dwoma tysiącami pasażerów na pokładzie. Jednak, choć można spotkać się z taką informacją, tragedia ta nie była bezpośrednią przyczyną włączenia się USA do wojny po stronie Ententy. Sytuację na wojennej mapie świata zmieniło dopiero nawiązanie relacji pomiędzy Niemcami a Meksykiem.

Telegram Zimmermana

Zmianę w podejściu USA do Wielkiej Wojny przyniósł dopiero telegram z początku 1917 roku. Wówczas brytyjski wywiad pozyskał tzw. depeszę Zimmermanna. Jej treść brzmiała następująco:

„Berlin do Waszyngtonu. W 158. 16 stycznia 1917. Ściśle tajne. Dla wyłącznej wiadomości jego Ekscelencji oraz dla doręczenia cesarskiemu ministrowi pełnomocnemu w Meksyku bezpieczną drogą przekazu. Z dniem 1 lutego zamierzamy rozpocząć nieograniczoną wojnę okrętami podwodnymi. Będziemy się starali pomimo tego utrzymać Amerykę w neutralności... (?) Gdybyśmy nie zdołali tego osiągnąć proponujemy (Meksykowi) sojusz na następujących zasadach: (wspólne) prowadzenie wojny, (wspólne) zawarcie pokoju. Jego Ekscelencja zechce w ścisłej dyskrecji na razie poinformować prezydenta [Meksyku], iż spodziewamy się wojny z USA. (Możliwe) (Japonia) oraz w tym czasie negocjować pomiędzy nami a Japonią... Proszę powiedzieć prezydentowi, że nasze okręty podwodne... zmuszą Anglię do pokoju w ciągu kilku miesięcy. Potwierdzić odbiór”.

Wiadomość ta została przekazana na ręce prezydenta USA Woodrow Wilsona dopiero po kilku tygodniach (w tym czasie telegram odszyfrowywano). Depesza zawierała instrukcje niemieckiego ministra spraw zagranicznych Arthura Zimmermana skierowane do posła Rzeszy w Meksyku Heinricha von Eckhardta. Zimmermann proponował sojusz Meksykowi, który od lat miał z Waszyngtonem napięte relacje. Niemcy chcieli sprzymierzyć się z Meksykanami, którzy – w przypadku dołączenia USA do wojny po stronie Ententy – mieli zaatakować Stany Zjednoczone od południa. W nagrodę Niemcy „ofiarowywali” Meksykowi amerykańskie stany, takie jak Arizona, Teksas i Nowy Meksyk. Niemcy postulowali też poszerzenie ewentualnego przymierza o Japonię, prosząc meksykańskie władze o pośrednictwo.

Entuzjam Amerykanów

Tymczasem nieograniczona wojna podwodna przynosiła Amerykanom same straty. Ich statki stały w portach, gdyż nikt nie miał odwagi wypływać na Atlantyk w obawie przez Niemcami, którzy zatapiali wszystkie jednostki, niezależnie od tego, czy były to okręty wojenne czy statki handlowe. Na początku 1917 roku Stanom Zjednoczonym groził przez to gospodarczy krach, a Niemcy stawali się coraz bardziej uciążliwym problemem.

Kilka dni po otrzymaniu telegramu Zimmermana i opublikowaniu go w prasie (1 marca 1917), amerykański Kongres przegłosował możliwość zbrojenia amerykańskich statków.

W amerykańskim społeczeństwie rozpoczęła się entuzjastyczna, masowa mobilizacja.Organizacje społeczne i prowojenne frakcje republikanów zwoływały tłumy na marsze popierające amerykańską interwencję. 6 kwietnia 1917 roku prezydent Wilson, od początku konsekwentnie dążący do utrzymania pokoju, za zgodą Kongresu oficjalnie wypowiedział wojnę Niemcom.

Żołnierze amerykańscy wyruszający za ocean spodziewali się krótkiej wojny zakończonej zwycięstwem, spotkali się jednak z wieloma problemami. Wojsko amerykańskie było stosunkowo niewielkie i mało doświadczone. Większość składu liczebnego stanowili słabo wyszkoleni poborowi. W ciągu zaledwie siedmiu miesięcy 53 tysięcy z nich zginęło, 234 tysiące zostało rannych, a 4,5 tysiąca zaginęło. Bez przystąpienia USA do I wojny światowej, konflikt ten mógł zakończyć się jednak zgoła inaczej.

Wielka Wojna zmieniła postrzeganie przez Amerykanów własnego miejsca w świecie. Z polityki izolacjonizmu, USA weszły na drogę ku zdobyciu pozycji globalnego hegemona.

Czytaj też:
Alaska w rękach Amerykanów. Jak Rosjanie pozbyli się żyły złota (i ropy)
Czytaj też:
Lincoln przywraca wolność. Koniec niewolnictwa w USA
Czytaj też:
American dream Franka Sinatry

Źródło: DoRzeczy.pl
 3